Norbert Walasek

Znak „POLO” nie dla każdego

Sąd utrzymał w mocy decyzję OHIM uwzględniającą sprzeciw wobec rejestracji znaku towarowego „U.S. POLO ASSN.” Podstawą sprzeciwu było prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd wobec podobieństwa oznaczenia do zarejestrowanego znaku „POLO-POLO”.

wyrok z 13 kwietnia 2011 r., sygn. akt T-228/09

Sąd orzekał w sprawie sprzeciwu wobec znaku towarowego „U.S. POLO ASSN” zgłoszonego w Urzędzie ds. Harmonizacji Rynku Wewnętrznego (OHIM) przez stowarzyszenie United States Polo Association. Podstawą sprzeciwu był zarejestrowany na rzecz hiszpańskiej spółki Textiles CMG S.A. znak towarowy „POLO-POLO”. Oba znaki towarowe przeznaczone są do oznaczania między innymi towarów w klasie 24 (w tym pościeli, obrusów, bieżników i innych wyrobów tekstylnych).

OHIM uznał, że wobec identyczności towarów, dla których zarejestrowane są powyższe znaki towarowe, i z uwagi na podobieństwo obu znaków zachodzi prawdopodobieństwo wprowadzenia konsumentów w błąd, zatem należy uwzględnić sprzeciw wobec rejestracji znaku „U.S. POLO ASSN.” w klasie 24 .

Od orzeczenia OHIM odwołał się zgłaszający znak, tj. United States Polo Association.

W wydanym orzeczeniu Sąd dokonał wykładni pojęcia prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd jako podstawy sprzeciwu wobec rejestracji wspólnotowego znaku towarowego złożonego w myśl art. 8 ust. 1 rozporządzenia Rady w sprawie wspólnotowego znaku towarowego.

Zgodnie z ugruntowaną w orzecznictwie Sądu wykładnią przesłanek oceny prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd Sąd stwierdził, że w niniejszej sprawie ryzyko to jest realne. Zdaniem Sądu przeciętnie zorientowany konsument Unii Europejskiej może przypuszczać, że pojawiające się na rynku towary z klasy 24, które będą oznaczone przeciwstawianymi sobie w tej sprawie znakami towarowymi, mogą pochodzić od jednego przedsiębiorcy lub przedsiębiorców powiązanych ze sobą gospodarczo.

Prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd musi być oceniane całościowo z uwzględnieniem postrzegania oznaczeń przez właściwych konsumentów, a także wszystkich czynników, które mogą mieć na nie wpływ. Całościowa ocena prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd wymaga porównania oznaczeń na płaszczyźnie wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej. Oceny tej dokonuje się na podstawie ogólnego wrażenia, jakie stwarza oznaczenie, biorąc przede wszystkim pod uwagę elementy odróżniające i dominujące.

Sąd podkreślił, że podobieństwo wizualne wynika z zastosowania w obu znakach towarowych słowa „POLO”. Dodatkowe elementy występujące w kwestionowanym znaku towarowym, a więc „U.S.” i „ASSN.” to krótkie, niemające żadnego znaczenia, a także szczególnego charakteru odróżniającego skróty i inicjały. Także różna długość i struktura oznaczeń oraz ich skład literowy nie zmieniają oceny podobieństwa.

Porównując oznaczenia w warstwie fonetycznej, Sad stwierdził, że jedynym sylabizowanym słowem w obu oznaczeniach jest słowo „POLO”. Pozostałe elementy kwestionowanego oznaczenia „U.S.” oraz „ASSN.” - czyli skrót i akronim - będą literowane albo w ogóle niewymawiane, pozostają zatem bez znaczenia dla odbioru fonetycznego oznaczeń.

W końcu Sąd dokonał oceny oznaczeń na płaszczyźnie znaczeniowej.

Sąd uznał, że nawet jeżeli przyjąć, iż elementy „U.S.” oraz „ASSN.” są elementami nieopisowymi w stosunku do towarów w klasie 24, to nie oznacza to jeszcze, że oznaczenia takie automatycznie zyskują charakter odróżniający. Brak charakteru odróżniającego wynika również z tego, że dane oznaczenie nie może być postrzegane jako wskazanie pochodzenia towarów od konkretnego przedsiębiorcy. Zdaniem Sądu ani element „U.S.”, ani „ASSN.” nie pełni tej funkcji. Oznaczenie U.S. może co najwyżej sugerować pochodzenie geograficzne towarów, zaś skrótowi ASSN. zwłaszcza nieanglojęzyczni konsumenci Unii Europejskiej nie będą przypisywać żadnego znaczenia.

Sąd uznał również, że wyraz „POLO” – niezależnie od możliwych znaczeń przypisywanych temu słowu w języku hiszpańskim – przeciętny konsument Unii Europejskiej będzie rozumiał jako odwołanie do dyscypliny sportowej.

Porównanie obu oznaczeń, zdaniem Sądu, prowadzi do wniosku, że są one do siebie podobne na każdej płaszczyźnie w stopniu co najmniej średnim, co przy identyczności towarów prowadzi do wniosku, że oznaczania te stwarzają prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd.

Norbert Walasek, Zespół Własności Intelektualnej kancelarii Wardyński i Wspólnicy