Urszula Rodak-Smolarek

Więcej mięsa w mięsie, czyli kolejna próba uszczelnienia systemu nadzoru nad żywnością

Co pewien czas wybuchają afery związane z polską żywnością – ostatnio w związku z solą techniczną oraz z koniną w wołowinie. W takich sytuacjach władze publiczne zapowiadają stanowcze działania. Tym razem ma zostać skoncentrowany nadzór nad żywnością.

W maju 2013 roku Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi przedstawiło założenia projektu ustawy o Państwowej Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii. Zgodnie z nimi w jedną inspekcję miałyby zostać połączone wszystkie inspekcje nadzorowane przez ministra rolnictwa i rozwoju wsi, czyli Inspekcja Weterynaryjna, Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa oraz Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Nowa inspekcja przejęłaby także zadania nadzoru nad warunkami zdrowotnymi żywności, które obecnie wykonuje podległa ministrowi zdrowia Państwowa Inspekcja Sanitarna.

Projektodawcy słusznie zauważają, że część kompetencji obecnie istniejących inspekcji się pokrywa. Z jednej strony powoduje to spory między instytucjami, z drugiej strony zdarzają się luki w nadzorze. Przykładowo kontrolowanie żywności pochodzenia zwierzęcego co do zasady należy do zadań Inspekcji Weterynaryjnej. Gdy jednak żywność taka trafia do sklepu, nadzór nad nią przejmuje Państwowa Inspekcja Sanitarna jako odpowiedzialna za obrót detaliczny. Tak samo niejasny jest podział ról pomiędzy poszczególne inspekcje w odniesieniu do żywności pochodzenia roślinnego. Żywność ta na różnym etapie produkcji czy też w odniesieniu do różnych aspektów, jak np. zanieczyszczeń, podlega różnym inspekcjom.

Lepiej jest zatem, aby od początku do końca łańcucha żywnościowego, „od pola do stołu”, produkty spożywcze kontrolowała jedna inspekcja. Według projektu odrębna ma jednak pozostać Państwowa Inspekcja Sanitarna, zmieni się tylko zakres jej kompetencji w zakresie kontroli warunków zdrowotnych żywności. Państwowej Inspekcji Sanitarnej pozostaną zadania związane m.in. z kontrolą higieny pracy w zakładach pracy, placówkach ochrony zdrowia czy związane z wypoczynkiem i rekreacją. Struktura inspekcji pozostanie bez zmian: będzie szczebel powiatowy, wojewódzki oraz centralny.

Według autorów projektu scentralizowanie nadzoru nad żywnością powinno przede wszystkim uszczelnić system nadzoru nad żywnością, a przez to lepiej zapewnić bezpieczeństwo i jakość żywności. Dzięki centralizacji w sytuacjach kryzysowych będzie można podejmować działania szybciej niż teraz, gdy trzeba skoordynować działania odrębnych inspekcji.

Utworzenie jednej inspekcji ma też sprzyjać obniżeniu kosztów ich funkcjonowania, przede wszystkim poprzez redukcję obsługi administracyjnej. Obecnie średnio ok. 30% pracowników inspekcji zatrudnionych jest dla ich obsługi. Zaoszczędzone środki będzie można przeznaczyć na zatrudnienie większej liczby pracowników merytorycznych, co też powinno pozytywnie wpłynąć na działanie nowej inspekcji i możliwość lepszej kontroli rynku spożywczego.

Istnienie jednej inspekcji może też oznaczać pewną ulgę dla przedsiębiorców, którzy sprawy związane ze środkami spożywczymi załatwiać będą w jednym miejscu, a kontrolować ich będzie jedna, a nie kilka inspekcji, często różnie interpretujących te same przepisy.

Główne założenia i cele projektu ustawy o Państwowej Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii brzmią rozsądnie. Niektóre zapisy mogą jednak okazać się w praktyce mniej korzystne, jak na przykład plan zmniejszenia liczby laboratoriów. Uzasadnione to ma być koniecznością specjalizacji niektórych laboratoriów, co powinno zapewnić – choć nie jest jasne w jaki sposób – ich efektywniejsze działanie. Należy jednak pamiętać, że może to utrudnić prowadzenie działalności przedsiębiorcom, gdy w ich powiecie nie będzie już żadnego laboratorium.

Na etapie założeń projektu ustawy nie da się jeszcze ocenić, czy nowe przepisy będą jasno i wyczerpująco określać kompetencje inspekcji i uprawnienia inspektorów, tak aby inspekcje ani przedsiębiorcy nie mieli wątpliwości.

Miejmy nadzieję, że projektowane przepisy pozwolą także na lepszą komunikację pomiędzy inspekcją a przedsiębiorcami. Realizacja zasad postępowania takich jak zasada informowania o okolicznościach faktycznych i prawnych oraz zasada wyjaśniania przez inspekcję podejmowanych decyzji, szczególnie na szczeblu powiatowym, może pozytywnie wpłynąć na znajomość swoich obowiązków przez przedsiębiorców, a co za tym idzie mniejszą liczbę interwencji inspekcji i lepszą żywność.

Oczywiście dopiero się okaże, czy planowana reforma faktycznie wejdzie w życie, czy nie utknie tak, jak to się stało z wcześniejszymi próbami konsolidacji. Naturalne wydaje się, że istniejące inspekcje stawiać będą opór, broniąc swoich pozycji. Już na etapie przygotowywania założeń do projektu ustawy ujawniły się pewne konflikty, także pomiędzy ministerstwami odpowiedzialnymi za sprawy żywności. Minister zdrowia odmówił przekazania projektodawcom informacji dotyczących liczby i rodzaju pracowników zatrudnionych w Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Trudno przewidzieć, co będzie się działo, gdy spod nadzoru tegoż ministra wyłączane będą kompetencje dotyczące warunków zdrowotnych żywności.

Również trzeba zaczekać na efekty planowanej centralizacji. Według założeń projektu jedynym miernikiem efektów nowej ustawy ma być obniżenie liczby etatów pracowników obsługi i wzrost liczby pracowników merytorycznych. Miejmy nadzieję, że zmiany nie tylko odchudzą administrację, ale też wpłyną na poprawę jakości żywności i bezpieczeństwo konsumentów.

Urszula Rodak-Smolarek, Zespół Life Science i Postępowań Regulacyjnych kancelarii Wardyński i Wspólnicy