Usługi Amazona i Facebooka na celowniku… na razie w Niemczech


Na portalach społecznościowych i w książkach adresowych, które wykorzystujemy np. do wysyłania maili, mamy coraz więcej danych naszych znajomych. Nic dziwnego, że firmy w różny sposób próbują te kontakty przechwycić.

Amazon to jedno z bardziej znanych przedsiębiorstw zajmujących się handlem elektronicznym. W Niemczech Amazon zapewniał swoim klientom usługę polegającą na możliwości dzielenia się linkami do produktów ze sklepu internetowego Amazon za pośrednictwem wiadomości e-mail oraz postów na Facebooku, Twitterze czy Pintereście. Linki były udostępniane osobom z kręgu znajomych na ww. portalach i kontaktom z książki adresowej klienta Amazon.

Niemiecki sąd w Hamm (4 U 59/15) uznał taką usługę za niedozwoloną. Potwierdził tym samym wyrok wydany w tej sprawie przez sąd niższej instancji w Arnsbergu (8 O 104/14).

Problem sprowadza się do tego, że odbiorcy rekomendacji nie wyrazili zgody na udostępnianie im treści reklamowych. Do tego bowiem sprowadzały się przecież wiadomości i posty z polecanym produktem. Sprawa nie jest jeszcze ostatecznie przesądzona. Może jeszcze trafić do niemieckiego sądu najwyższego.

Sprawa jest kolejnym przykładem ożywienia, jakie nastąpiło w omawianym obszarze w Niemczech. Kilka miesięcy wcześniej tamtejszy sąd uznał za bezprawną usługę „friend finder” oferowaną przez Facebooka. Usługa zachęcała użytkowników Facebooka do udzielania zezwolenia na zaimportowanie adresów e-mail z książki adresowej w programie pocztowym. Do tak uzyskanych od użytkownika kontaktów Facebook wysyłał wiadomości m.in. z zaproszeniem przyłączenia się do serwisu. Orzeczenie potwierdziło zapadłe wcześniej dwa wyroki sądów niższych instancji. We wszystkich uznano działanie za niedozwoloną praktykę marketingową. Sąd uznał, że Facebook nie informował użytkowników o celu, w jakim zamierza wykorzystać zebraneod nich kontakty. Z kolei osoby, do których wysyłano zaproszenia, w ogóle nie wyraziły zgody na takie działanie. Zgodnie z niemieckim prawem usługa stanowiła niedozwoloną formę promocji oraz naruszenie danych osobowych i prawa do prywatności. W Niemczech Facebook zapewnił, że „friend finder” został przeformułowany tak, by pozwalał użytkownikom kontrolować ich kontakty adresowe, a adresatom blokować ewentualne maile od serwisu społecznościowego.

Obie powyższe sprawy są z pewnością w pewnym stopniu pokłosiem ostatniej nowelizacji niemieckiego prawa, która przyznała większe możliwości swobodnego działania organizacjom konsumenckim w przypadku naruszenia prywatności, danych osobowych i zasad uczciwej konkurencji wobec konsumentów. W obie powyższe sprawy zaangażowana była Verbraucherzentrale Bundesverband e. V. (VZBV) – niemiecka centralna organizacja konsumentów. Można się spodziewać, że wzrośnie liczba spraw konsumenckich związanych z usługami z wykorzystaniem nowych technologii, które znajdą swoje odbicie w wyrokach sądów w Niemczech.

Co do zasady w Polsce wyrażenie zgody na marketing jest również wymagane. Powyższe sprawy mogą się więc przyczynić do wzrostu zainteresowania tego rodzaju naruszającymi praktykami również w Polsce (głównie ze strony Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Generalnego Inspektora Danych Osobowych). W świecie internetu rzeczy, portali społecznościowych, e-commerce i e-bankingu (a także m-commerce i m-bankingu) praktyki takie dotykają konsumentów stosunkowo często.

Lena Marcinoska, praktyka własności intelektualnej kancelarii Wardyński i Wspólnicy

Artykuł jest częścią biuletynu praktyki prawa nowych technologii, luty 2016