Anna Maleszka

Święty Mikołaj (nie) istnieje?

Co robić, gdy ktoś rozpowszechnia informacje naruszające naszą cześć? Jakie przesłanki muszą zostać spełnione, by dochodzenie ochrony dóbr osobistych okazało się możliwe? I czy informacja, że ktoś nie istnieje, stanowi naruszenie jego dobra osobistego?

Tematykę ochrony dóbr osobistych musiał niedawno zgłębić sam Święty Mikołaj, w którego sprawie przeciwko Janowi Kowalskiemu, wyrokiem z 6 grudnia 2012 roku, orzekł Sąd Okręgowy w W. (sygn. akt Xmas 1224/12).

Święty Mikołaj wystąpił z pozwem przeciwko Janowi Kowalskiemu po tym jak ten, w charakterze manifestu przeciwko Świętom Bożego Narodzenia, w październiku 2012 roku wysłał do milionów polskich domów list zatytułowany „Święty Mikołaj nie istnieje!”. Jak ustalił sąd, Święty Mikołaj o akcji skierowanej przeciwko swojej osobie dowiedział się z listów od dzieci niepokojących się nie tylko o los reniferów i elfów, ale też swoich prezentów. Na rozprawie Święty Mikołaj, przesłuchiwany w charakterze strony, zeznał, że poczuł się bardzo dotknięty całą sprawą, a jego początkowo złe samopoczucie przerodziło się w depresję, gdy stwierdził brak zamówień na prezenty z Polski, z którą (posiadając obok innych także polskie obywatelstwo) czuł się zawsze szczególnie związany.

W tych okolicznościach Święty Mikołaj postanowił dochodzić ochrony swojej czci, domagając się na podstawie art. 24 § 1 k.c.: (I) zakazania pozwanemu dokonywania dalszych naruszeń swych dóbr osobistych poprzez rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o nieistnieniu Świętego Mikołaja jak również (II) dopełnienia przez pozwanego czynności zmierzających do usunięcia skutków dokonanych naruszeń, tj. rozesłanie do polskich rodzin przeprosin za wcześniejsze, niezgodne z prawdą, obraźliwe względem niego treści. Jednocześnie na podstawie art. 448 k.c. Święty Mikołaj zażądał zasądzenia od pozwanego – Jana Kowalskiego kwoty 100 000 zł na cel społeczny – Dom Dziecka, argumentując, że zasądzenie tej kwoty pozwoli przywrócić wiarę w Świętego Mikołaja wśród polskich dzieci.

W odpowiedzi na pozew Jan Kowalski wniósł o oddalenie powództwa w całości, wskazując, że w Polsce, zgodnie z art. 54 ust. 1 w zw. z art. 49 Konstytucji (jak również art. 10 ust. 1 Konwencji o ochronie człowieka i podstawowych wolności, art. 19 Powszechnej deklaracji praw człowieka i art. 19 ust 2 Międzynarodowego paktu praw obywatelskich i politycznych), obowiązuje zasada wolności słowa. Zdaniem pozwanego głoszenie własnych poglądów, takich jak ten, że Święty Mikołaj nie istnieje, nie może zostać uznane za działanie bezprawne, a więc nie stanowiło ono naruszenia czci powoda w rozumieniu art. 23 k.c. w zw. z art. 24 § 1 zd. 1 k.c. Pozwany wskazywał także, że jego manifest nie był wymierzony w konkretną osobę, a jedynie w mit, zgodnie z którym Święty Mikołaj w noc wigilijną dostarcza prezenty dzieciom na całym świecie. Tymczasem, jak dowodził pozwany, zorganizowanie produkcji prezentów na skalę światową jest niewykonalne, a ich dostarczanie bez pobierania opłaty – nieopłacalne, a zatem powód z całą pewnością nie może zajmować się tym, co, jak twierdzi, stanowi jego główną działalność.

Na wniosek Świętego Mikołaja, ze względu na ważkość rozstrzygnięcia sprawy przed zbliżającymi się Świętami, przewodniczący, na podstawie § 48 ust. 3 Regulaminu urzędowania sądów powszechnych, postanowił skierować sprawę do rozpoznania poza kolejnością wpływu.

W toku postępowania dowodowego sąd przeprowadził dowody z listów wysłanych przez Jana Kowalskiego, przedłożonych przez Świętego Mikołaja dokumentów potwierdzających jego tożsamość, księgi zamówień na prezenty przyjętych do realizacji oraz zrealizowanych za lata 2010-2012, jak również zeznań elfów na okoliczność ich znajomości ze Świętym Mikołajem oraz prowadzonej przez niego działalności. Sąd przesłuchał także strony postępowania.

Na podstawie tak przeprowadzonych dowodów w dniu 6 grudnia 2012 roku w sprawie zapadł wyrok uwzględniający w całości powództwo. W uzasadnieniu wyroku sąd zaznaczył, że istotnie, w przedmiotowej sprawie doszło do naruszenia dóbr osobistych Świętego Mikołaja.

Uzasadniając motywy rozstrzygnięcia, sąd zaznaczył, że pozwany – Jan Kowalski nie ma racji, jakoby przysługująca mu wolność słowa była dobrem nadrzędnym wobec dobra osobistego innej osoby, jakim jest cześć. Zdaniem sądu w świetle obowiązujących przepisów prawa ochronie podlega zarówno wolność wyrażania opinii, jak i cześć.

Na cześć osoby składają się w sferze zewnętrznej – jej dobre imię, a w sferze wewnętrznej – poczucie godności. Sąd uznał, że treść listu rozesłanego przez pozwanego prowadziła do zachwiania poczucia godności Świętego Mikołaja, czego skutkiem było pogorszenie się jego kondycji psychicznej. List wywarł też istotny wpływ na dobre imię Świętego Mikołaja, czego dowodem był faktyczny brak zamówień na prezenty od dzieci z Polski, przypadający na okres począwszy od października 2012 roku. Zdaniem sądu wynikało to zarówno z przedłożonych w toku postępowania dokumentów, jak i z zeznań złożonych przez elfy.

W uzasadnieniu wyroku sąd wskazał, że pozwany w toku procesu miał możliwość wykazać, że naruszenie przez niego dobra osobistego Świętego Mikołaja nie stanowiło działania bezprawnego. Sąd powołał się w tej mierze na pogląd Sądu Najwyższego, zgodnie z którym „dowód, że dobro osobiste zostało zagrożone lub naruszone, ciąży na osobie poszukującej ochrony prawnej na podstawie art. 24 k.c. Natomiast na tym, kto podjął działanie zagrażające dobru osobistemu innej osoby lub naruszające to dobro, spoczywa ciężar dowodu, że nie było ono bezprawne” (wyrok z 17 czerwca 2004 roku, sygn. akt V CK 609/03, niepubl.). W uzasadnieniu orzeczenia wskazano, że bezprawność należy do kategorii obiektywnych, a jako bezprawne należy uznawać wszystkie te zachowania, które wykraczają poza system przyjętych norm i wartości. Tymczasem zachowanie pozwanego, o ile treść listu była nieprawdziwa, z całą pewnością system takich norm i wartości naruszało. Pozwany Jan Kowalski, zdaniem sądu, nie powołał żadnych dowodów przemawiających za poglądem, że Święty Mikołaj nie istnieje, co wobec licznych zawnioskowanych przez Świętego Mikołaja i przeprowadzonych w toku procesu dowodów stanowiło o bezprawności działania pozwanego. Sąd uznał, że bez znaczenia były w tej mierze zeznania Jana Kowalskiego, wskazujące jedynie na jego osobisty pogląd co do istnienia Świętego Mikołaja. Materiał dowodowy zgromadzony w sprawie wskazywał, że Święty Mikołaj nie tylko istnieje, ale faktycznie zajmuje się zawodowo nieodpłatnie produkcją, a następnie dystrybucją prezentów w okresie świątecznym.

W związku z poczynionymi w sprawie ustaleniami sąd (I) zakazał Janowi Kowalskiemu dalszych naruszeń czci Świętego Mikołaja, a także (II) nakazał mu wysłanie do wszystkich rodzin, do których skierował on wcześniej swój manifest, listów z przeprosinami względem Świętego Mikołaja. Ponadto sąd stwierdził, że naruszenie dóbr osobistych zostało przez pozwanego zawinione, w związku z czym uznał, że spełnione zostały także przesłanki zasądzenia od pozwanego kwoty na wskazany czyn społeczny (por. wyrok Sądu Najwyższego z 12 grudnia 2002 roku, sygn. akt V CKN 1581/00, opubl. w OSNC 2004, Nr 4 poz. 53) i kwotę tę zasądził.

Wyrok jest nieprawomocny, jednak – jak się wydaje – pozwoli ocalić nadchodzące Święta Bożego Narodzenia. Po ogłoszeniu orzeczenia Święty Mikołaj oświadczył bowiem, że prezenty w tym roku dostaną nawet ci, którzy w niego zwątpili i nic nie zamówili.

Anna Maleszka, Zespół Rozwiązywania Sporów i Arbitrażu kancelarii Wardyński i Wspólnicy