Janusz Tomczak, Natalia Balcerzak

Sprzedaż nieruchomości zagrożonej zajęciem

Udaremniać wykonanie orzeczenia sądu można nawet wtedy, gdy orzeczenie to jeszcze nie istnieje.

Wyrok Sądu Najwyższego z 17 listopada 2011 r., sygn. V KK 226/11

Stosunkowo rzadko w orzecznictwie Sądu Najwyższego pojawiają się orzeczenia, które dotyczą wykładni przepisów z „gospodarczej” części Kodeksu karnego.

W uzasadnieniu wyroku z 17 listopada 2011 r. Sąd Najwyższy zawarł rozważania na temat wykładni art. 300 § 2 Kodeksu karnego. Przepis ten zaliczany jest do tzw. przestępstw przeciwko wierzycielom i stanowi, że „kto w celu udaremnienia wykonania orzeczenia sądu lub innego organu państwowego, udaremnia lub uszczupla zaspokojenie swojego wierzyciela przez to, że usuwa, ukrywa, zbywa, darowuje, niszczy, rzeczywiście lub pozornie obciąża albo uszkadza składniki swojego majątku zajęte lub zagrożone zajęciem, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.

Sąd Najwyższy uznał, że aby doszło do przestępstwa z tego artykułu, nie jest wymagane, „aby w czasie przestępnego działania istniało już orzeczenie, którego wykonanie sprawca chce udaremnić”. Przestępstwa można się dopuścić „również wtedy, gdy egzekucja dopiero grozi, a więc w okresie, kiedy wierzyciel w sposób niedwuznaczny daje do zrozumienia, że postanowił dochodzić swojej pretensji majątkowej w drodze sądowej. Wystarczające jest więc, by składniki majątku były zagrożone zajęciem, jeżeli istnieje obiektywne, rzeczywiste i bezpośrednie niebezpieczeństwo zajęcia, a więc takie niebezpieczeństwo, z którym należy się liczyć”.

Orzeczenie zapadło na tle następującego stanu faktycznego. Wyrokiem sądu rejonowego z 8 czerwca 2010 r. oskarżeni Ryszard O. i Czesława O. zostali uznani za winnych tego, że w dniu 22 marca 2001 r. zbyli nieruchomość w celu udaremnienia egzekucji roszczenia w wysokości 130 000 zł dochodzonego przez spółkę M. Sąd rejonowy uznał, że zbycie nieruchomości nastąpiło w warunkach grożącej niewypłacalności, sama zaś nieruchomość była zagrożona zajęciem.

Obrońca oskarżonych oraz pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego odwołali się od wyroku, wskutek czego sąd okręgowy uniewinnił oskarżonych.

Od uniewinniającego wyroku sądu okręgowego kasację wniósł prokurator okręgowy, który powołał się na zarzut rażącej obrazy prawa materialnego mającej wpływ na treść wyroku, a polegającej na uniewinnieniu oskarżonych, pomimo że ustalenia faktyczne wskazywały na wypełnienie przez nich wszystkich znamion zarzucanego czynu.

Sąd Najwyższy przychylił się do kasacji prokuratora z następujących względów.

Dnia 21 marca 2001 r., czyli w przeddzień zbycia nieruchomości przez oskarżonych, sąd okręgowy wydał postanowienie o udzieleniu zabezpieczenia roszczenia o zapłatę spółce M. poprzez ustanowienie hipoteki na tej nieruchomości.

Postanowienie sądu okręgowego o zabezpieczeniu poprzez ustanowienie hipoteki na nieruchomości nie zostało doręczone dłużnikom spółki M., zanim zbyli oni nieruchomość, właśnie dlatego, że zostało wydane w przeddzień sprzedaży nieruchomości przez oskarżonych.

Należy jednak zauważyć, że przeciwko Ryszardowi O. i Czesławie O. już wcześniej, od roku, toczyła się sprawa karna o przestępstwo oszustwa, w której pokrzywdzonym była spółka M., a także sprawa cywilna o zapłatę 130 000 na rzecz spółki M. Notabene kwota 130 000 stanowiła wartość szkody poniesionej przez spółkę M. w wyniku przestępstwa popełnionego przez oskarżonych, o które toczyła się ww. sprawa karna.

Jak wspomniano powyżej, wprawdzie oskarżeni zbyli nieruchomość, zanim dostarczono im postanowienie sądu o ustanowieniu hipoteki, ale wiedzieli o tym, że spółka dochodzi swoich należności. Przeciwko oskarżonym toczyły się już dwie sprawy, a ponadto doręczono im wniosek spółki o udzielenie zabezpieczenia z dnia 1 marca 2001 r. Co więcej, podczas jednej z rozpraw, kiedy Czesława O. oświadczyła, że zamierza sprzedać nieruchomość, pełnomocnik spółki podtrzymał wniosek o zabezpieczenie.

Pomimo że oskarżeni w dacie sprzedaży swojej nieruchomości formalnie nie wiedzieli jeszcze o tym, że dzień wcześniej sąd okręgowy wydał postanowienie o zabezpieczeniu, to jednak istotne jest, że sprzedali oni nieruchomość będącą „mieniem zagrożonym zajęciem”, by uniemożliwić swemu wierzycielowi, spółce M., skuteczne wyegzekwowanie kwoty 130 000 zł dochodzonej w postępowaniu cywilnym. Tym samym oskarżeni swoim działaniem wyczerpali znamiona przestępstwa z art. 300 § 2 k.k.

Sąd okręgowy, uniewinniając oskarżonych, błędnie uznał, że w tej konkretnej sprawie, aby oskarżeni podlegali odpowiedzialności karnej, niezbędne było, aby w momencie sprzedaży nieruchomości już istniało orzeczenie sądu lub organu państwowego (w tym wypadku postanowienie sądu o udzieleniu zabezpieczenia).

Sąd Najwyższy uchylił wyrok sądu okręgowego i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.

W uzasadnieniu wyroku Sąd Najwyższy zaznaczył, że istnieje jednolite stanowisko doktryny, zgodnie z którym oczywiste jest, że skoro komentowany przepis dotyczy także mienia „zagrożonego zajęciem”, to w czasie przestępnego działania nie musi jeszcze istnieć orzeczenie, którego wykonanie sprawca chce udaremnić. „Działanie w celu udaremnienia egzekucji może mieć miejsce przed jej wszczęciem, albowiem wystarczy, że mienie jest zagrożone zajęciem, a więc już wtedy, gdy wierzyciel złożył pozew lub niedwuznacznie wyraził zamiar wytoczenia powództwa”.

Sąd Najwyższy trafnie zauważył, że omawianego przestępstwa można się dopuścić także w sytuacji, gdy egzekucja dopiero grozi, czyli gdy wierzyciel wyraźnie daje do zrozumienia, że będzie chciał dochodzić swojej należności. W opisywanej sprawie jasne było, że spółka M. podejmie dalsze kroki sądowe, aby odzyskać swoją należność. Co więcej – dwie sprawy, karna i cywilna, już toczyły się przeciwko oskarżonym.

Warto mieć na uwadze rozważania Sądu Najwyższego zawarte w uzasadnieniu przytoczonego orzeczenia, kiedy analizować będziemy sytuację dłużnika próbującego chronić składniki swojego majątku przed wierzycielami. Postępowanie cywilne i praktyka pokazują, że istnieje wiele instrumentów, które służą ochronie praw dłużnika, niemniej należy mieć na względzie granice dozwolonych działań, które są wyznaczone również przez normy prawa karnego.

Natalia Balcerzak, Janusz Tomczak, Zespół Rozwiązywania Sporów i Arbitrażu kancelarii Wardyński i Wspólnicy