Jan Markiewicz

Sąd Najwyższy o rabatach i premiach pieniężnych

Od wielu lat w orzecznictwie dominował pogląd, że wszelkie rabaty czy premie udzielane przez dostawców sieciom handlowym stanowią niedozwolone „inne niż marża handlowa opłaty za przyjęcie towaru do sprzedaży”. Ostatnio jednak sądy coraz częściej orzekają, że stosowanie takich mechanizmów kształtowania ceny jest wyrazem swobody umów i jako takie jest dozwolone.

Artykuł 15 ust. 1 pkt 4 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (dalej „u.z.n.k.”) zakazuje „utrudniania dostępu do rynku” przez pobieranie „innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży”. Przez wiele lat w orzecznictwie konsekwentnie uznawano za takie opłaty m.in. wszelkie kwoty, o które zmodyfikowano obowiązującą w chwili dostawy cenę nabycia towarów przez sieć handlową – np. wskutek zastosowania rabatów, bonusów, upustów, premii pieniężnych i im podobnych mechanizmów jej kształtowania. Przyjmowano przy tym, że przepis ten ustanawia domniemanie, że każde odpowiadające części ceny objętej rabatem czy premią przesunięcie majątkowe z majątku dostawcy do majątku sieci handlowej stanowi „pobranie” zakazanej opłaty. W konsekwencji uznawano, że art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k. zakazuje jakiejkolwiek umownej modyfikacji ceny sprzedaży towarów dostarczanych przez dostawców, po tym jak towar został już wydany1. Wszelkie zmierzające do tego postanowienia umowne uznawano za nieważne, a kwoty rabatów, premii, upustów i im podobnych nakazywano zwracać dostawcom (w istocie nie chodziło przy tym o „zwrot”, tylko o wypłatę – sieci handlowe nie otrzymywały przecież wcześniej kwoty rabatów, o które zredukowano cenę).

Stanowisko Sądu Najwyższego i sądów powszechnych w powyższym zakresie przyjmowane było krytycznie przez naukę prawa. Wskazywano słusznie, że stanowisko to nie znajduje żadnego uzasadnienia w treści art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k. i jest przejawem oportunizmu procesowego sądów oraz nieuzasadnionego przepisami prawa faworyzowania polskich dostawców w sporach z zagranicznymi sieciami handlowymi. Krytyka ta doprowadziła do pojawienia się w ostatnim czasie kilku orzeczeń Sądu Najwyższego abstrahujących od dotychczas przyjętej linii jego orzecznictwa. W efekcie powstała zasadnicza, nierozstrzygnięta dotychczas rozbieżność w orzecznictwie Sądu Najwyższego w zakresie kwalifikacji omawianych mechanizmów umownych na gruncie art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k.

Rabaty

Choć prawo polskie nie zawiera definicji rabatu, znaczenie tego pojęcia nie jest kontrowersyjne – rabat to upust cenowy, mechanizm umowny zmniejszenia ceny za towar lub usługę. W orzecznictwie, głównie sądów administracyjnych (pojęciem rabatu, bez jego zdefiniowania, posługują się przepisy podatkowe), wskazuje się, że rabat to „określona kwotowo lub procentowo zniżka od ustalonej ceny określonego towaru, udzielana najczęściej nabywcom, płacącym gotówką, kupującym duże ilości towaru jednorazowo lub w określonym czasie, a także udzielana z powodu wad towaru”2. Tak rozumiane rabaty stanowią jedną z podstawowych form rozliczeń handlowych, a dopuszczalność ich stosowania w relacjach handlowych, w tym w umowach sprzedaży i świadczenia usług, nie budzi najmniejszych wątpliwości, doznając tylko okazjonalnych ograniczeń (np. ze strony przepisów publicznego prawa konkurencji). Oczywiście rabaty stosuje się także powszechnie w relacjach sieci handlowych i ich dostawców.

W dominującym dotychczas orzecznictwie Sądu Najwyższego i sądów powszechnych zastosowanie rabatów w relacjach sieci handlowych z ich dostawcami utożsamiano, co do zasady, z pobraniem zakazanych, innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży, oczywiście jeśli beneficjentem zmodyfikowanej ceny była sieć handlowa (w większości wyroków na płaszczyźnie deklaracji wskazywano, że stosowanie rabatów jest zasadniczo dopuszczalne). Zakaz formułowany był z odwołaniem do poszczególnych okoliczności faktycznych konkretnych spraw, np. tego, że:

  • ustalona z zastosowaniem rabatów cena zakupu towaru przez sieć handlową była zbyt niska,
  • sieć handlowa osiągała „nieuzasadniony zysk ponad cenę”,
  • zakłócona była „równowaga rzeczowo-finansowa” między stronami,
  • rabatów było „zbyt wiele”,
  • wielokrotnie rabatowano cenę tego samego towaru,
  • rabat ukształtowano jako procent od obrotu,
  • rabat był dostawcy „narzucony” przez sieć.

Jak łatwo dostrzec, wachlarz kryteriów, którymi kierowały się sądy, był na tyle szeroki, że każdy przypadek zastosowania rabatu można było zakwalifikować jako delikt z art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k.

O możliwości uznawania rabatów za niedozwolone opłaty za przyjęcie towaru do sprzedaży przesądził w wyroku z 12 czerwca 2008 r. Sąd Najwyższy (III CSK 23/08), wskazując, że „o utrudnieniu dostępu do rynku może świadczyć m.in. (…) narzucanie sprzedającemu (dostawcy) odpowiednich postaci wielu rabatów (w ramach dostawy tego samego towaru do sieci) (…)”.

W ślad za Sądem Najwyższym podążyły inne sądy. Dominujący do niedawna sposób procedowania odnośnie do rabatów dobrze odzwierciedla uzasadnienie wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 22 maja 2013 r. (I ACa 191/13):

Za niedozwoloną opłatę, której pobieranie stanowi czyn nieuczciwej konkurencji określony w art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k. w związku z art. 3 tej ustawy należy uznać opłatę mającą postać >rabatu retrospektywnego<, a polegającą na odbieraniu (…) ryczałtowo określonej części ceny, wcześniej ukształtowanej już przy pomocy stosowania czterech rodzajów rabatów, w tym – rabatu ilościowego, podczas gdy rabat retrospektywny oznaczał obciążenie tego samego towaru kolejnym rabatem uzależnionym procentowo od wielkości obrotu, czyli ilości sprzedanych przez pozwaną produktów powódki. Powszechnie obserwowane praktyki handlowe wskazują, że pobieranie innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży, pomimo odmiennych deklaracji w umowie stron, może przybierać postać (…) narzucania w umowach sprzedaży wielu postaci rabatów na ten sam towar dostarczony odbiorcy. Takie działania przez samego ustawodawcę uznane zostały za czyn nieuczciwej konkurencji polegający na utrudnianiu innym przedsiębiorcom dostępu do rynku. (…) ustanowiony w ustawie zakaz pobierania opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży, innych niż zwyczajna marża handlowa, może skłaniać niektórych przedsiębiorców do >ukrycia< takich opłat pod postaciami (…) stosowania >piętrowych< rabatów. Istotą takich zabiegów jest niewspółmierne w warunkach uczciwej gry rynkowej zaniżenie ceny za towar, uzyskiwanej przez sprzedawcę (…). W ten sposób, niezależnie od opłat pobieranych z tytułu umów o świadczenie usług promocyjnych i reklamowych, pozwana osiągała dodatkowy nieuzasadniony zysk ponad cenę uwzględniającą marżę handlową i budowaną przy pomocy kilku rodzajów rabatów. Strona pozwana nie wykazała w niniejszym sporze, by powódka w zamian tych >bonusów< uzyskiwała jakikolwiek ekwiwalent, poza otrzymaniem kolejnego zamówienia na towar. Taka zaś sytuacja uzasadnia ocenę, że w istocie tego rodzaju >bonusy< stanowiły ukrytą opłatę za dopuszczenie tego towaru do sprzedaży w sklepie sieci (…).

Należy jednak dostrzec, że w orzecznictwie równolegle funkcjonował całkowicie odmienny, mniejszościowy pogląd, zgodnie z którym udzielenie kupującemu rabatu nie utrudnia dostawcy dostępu do rynku, tylko stanowi wyraz swobody umów3. Stanowisko to było i jest słuszne – ani przepisy prawa polskiego, ani tym bardziej art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k. nie zakazują stosowania rabatów rozliczeniach między przedsiębiorcami. Nie formułują one także żadnego z kryteriów, którymi posługują się sądy, aby w oparciu o wspomniany przepis zdyskwalifikować stosowanie w relacjach handlowych sieci i ich dostawców omawianych mechanizmów umownych, powszechnie stosowanych w obrocie i bezwzględnie uznawanych za dopuszczalne w każdym innym sektorze rynku.

Premie pieniężne

Więcej jeszcze wątpliwości niż „klasyczne” rabaty nastręczały i nastręczają rozwiązania umowne zbliżone w swojej treści do postanowień dotyczących usług, z tą różnicą, że ekwiwalentem po stronie dostawcy nie jest usługa, ale niesprecyzowane „świadczenie” polegające na spowodowaniu wystąpienia lub samoistnym wystąpieniu pewnego stanu rzeczy. Takim stanem rzeczy może być np. osiągnięcie określonego poziomu obrotów, prawidłowa realizacja usług, zintensyfikowanie aktywności marketingowych albo utrzymanie lub zwiększenie ilości sklepów. „Wynagrodzeniem” po stronie nabywcy jest wówczas mogąca przybrać różne formy obniżka ceny, stanowiąca dla niego swoistą „nagrodę” lub „premię”. Słowem, chodzi tu o mechanizmy, które skonstruowane są jak usługi, ale w istocie wzajemne zobowiązania stron i skutek ekonomiczny ich wykonania zbliżone są do rabatów. Mechanizmy te zwykle określane są w obrocie jako „premie” lub „premie pieniężne”.

Najpowszechniejszym w praktyce mechanizmem tego rodzaju jest premia okresowa należna za osiągnięcie przez strony umowy w danym okresie rozliczeniowym określonego pułapu obrotów. Jak widać, mechanizm tego rodzaju jest prawie identyczny z procentowym rabatem retroaktywnym. Często premie występują obok zwykłych rabatów lub je zastępują, co podyktowane jest (lub raczej było) dążeniem sieci do ułatwienia rozliczeń – z uwagi na treść przepisów o rachunkowości i przepisów podatkowych premie często stosowano jako narzędzie dokonywania zbiorczych korekt wielu faktur, co nie było możliwe aż do 1 stycznia 2011 r.4 Dlatego do niedawna tego typu mechanizmy, owe quasi-usługi lub quasi-rabaty, dokumentowano w drodze wystawienia przez uprawnionego faktury VAT, a więc tak jak usługi5. Na ten fakt powołują się dostawcy dochodzący zwrotu kwot przyznanych przez siebie premii, wskazując, że premie nie były rabatami, ale usługami pozbawionymi ekwiwalentu. Sieci z kolei wskazują, że premie stanowiły w istocie rabaty i żadnego ekwiwalentu mieć nie powinny, a ponadto wymykają się one w ogóle regulacji art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k.

Tradycyjnie premie rzeczywiście traktowano w orzecznictwie jako usługi bez ekwiwalentu, zakazane przez art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k. Dla przykładu w wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 6 lutego 2014 r. (I ACa 1553/13) wskazano:

Nazwa zastosowanej opłaty [premia pieniężna] nie ma znaczenia i nie pozbawia jej charakteru opłaty za wprowadzenie towaru do sklepów pozwanego. Taki >upust< nie ma odniesienia do ceny konkretnego towaru, lecz stanowi dodatkową opłatę związaną z przyjęciem towaru do sprzedaży (…). Tak naprawdę tego typu opłata (bez względu na jej nazwę) nie odnosi się do ceny, gdyż liczona jest od obrotu. Opłata ta [premia pieniężna] nie ma więc charakteru cenotwórczego, a nadto na jej podstawie powód nie mógł tak naprawdę kalkulować ceny towaru, gdyż w chwili zawarcia umowy żadna ze stron nie znała ostatecznej wielkości obrotu, która była uzależniona od poziomu sprzedaży i decyzji pozwanego co do kolejnych zamówień, a więc okoliczności, na które powód nie miał żadnego wpływu. (…) Definicje poszczególnych rabatów zawarte w umowie odwoływały się do ceny, podczas gdy ta opłata z ceną nie miała nic wspólnego. Jedynie w odniesieniu do cen sprzedaży, gdy strony tak postanowią, można mówić o rabatach (upustach). (…) Obciążenie powoda dodatkową opłatą, liczoną od obrotu, stanowiło dodatkowe obciążenie, które z rabatem nie miało nic wspólnego. Na marginesie tylko należy wskazać, że pozwany korzystał dwukrotnie, a mianowicie korzystając z rabatów, a następnie uzyskując premię6.

Jak widać na powyższym przykładzie, sądy upatrywały niedopuszczalności premii pieniężnych w ich jednostronnym charakterze i braku ekwiwalentu dla dostawcy, braku związku z ceną konkretnego towaru (odniesieniu do łącznego obrotu w okresie rozliczeniowym), a także współistnieniu z „rabatami” czy sposobem udokumentowania (faktura VAT). Nie wchodząc w tym miejscu w szerszą analizę powyższych kryteriów, należy wskazać, że kategoryczna kwalifikacja premii pieniężnych jako „zakazanych usług” słusznie budziła (i budzi) wiele kontrowersji. I to nie tylko dlatego, że – podobnie jak w przypadku rabatów – nie ma zakazu odniesienia wartości premii do obrotu czy też stosowania określonej ilości rabatów czy premii. Również dlatego, że w świetle utrwalonego poglądu sądów administracyjnych premie pieniężne, naliczane od obrotu towarowego w danym okresie rozliczeniowym, nawet dokumentowane fakturami VAT, niezależnie od szczegółowego brzmienia umowy stron należy traktować jako upust/rabat cenowy. Najbardziej reprezentatywnym orzeczeniem w tym zakresie jest uchwała 7 sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego z 25 czerwca 2012 r. (I FPS 2/12), w której uzasadnieniu stwierdzono kategorycznie, że premie pieniężne odgrywają tę samą ekonomiczną rolę co rabaty i powinny być traktowane tak samo.

Zmiana orzecznictwa

Kategoryczne stanowisko orzecznictwa odnośnie do kwalifikowania na gruncie art. 15 ust. 1 pkt 4 uznk rabatów i premii pieniężnych uległo jednak w ostatnim roku rozchwianiu, w szczególności w odniesieniu do premii pieniężnych. W ostatnim roku byliśmy świadkami serii rozbieżnych orzeczeń Sądu Najwyższego w tym obszarze.

Spór zapoczątkował wyrok Sądu Najwyższego z 20 lutego 2014 r., (I CSK 236/13), w którym Sąd Najwyższy, odwołując się do cytowanego stanowiska NSA, wskazał, że art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k. nie stoi na przeszkodzie udzielaniu przez dostawców sieciom handlowym rabatów cenowych i premii pieniężnych:

Praktyka gospodarcza ukształtowała zasady oferowania towarów na korzystniejszych zasadach w wypadku, gdy transakcja przybiera większe rozmiary, co stanowi refleks ekonomicznych reguł dotyczących opłacalności produkcji i handlu w mniejszej i większej skali. Zasadniczo więc zbywanie większej ilości towaru po niższej cenie nie stanowi działań sugerujących naruszenie reguł konkurencji. (…) konstrukcyjnie upust cenowy i premia pieniężna stanowiące określone w kolejnych wersjach umowy o usłudze wzmożonej aktywności skutki osiągnięcia oznaczonego poziomu obrotów odpowiadały pojęciu tzw. rabatu posprzedażowego i prowadziły do obniżenia przez powoda ceny dostarczanych towarów. (…) Charakter ekonomiczny przyjętego rozwiązania wskazuje na to, że ma ono cechy rabatu rzutującego na wielkość marży handlowej, nie można więc a priori uznać (…), że potrącenie (…) należności za tzw. wzmożoną aktywność stanowi opłatę niedopuszczalną w rozumieniu tego przepisu. Marże handlowe nie są bowiem objęte jego zakresem.

Na podobnych przesłankach został oparty również wyrok Sądu Najwyższego z 24 czerwca 2014 r. (I CSK 431/13), ale już kolejny wyrok Sądu Najwyższego – z 23 października 2014 r. (I CSK 597/13) – poszedł w zupełnie odmiennym kierunku, zbliżonym do restrykcyjnego, „tradycyjnego” podejścia do kwestii premii pieniężnych i ich prawnej kwalifikacji. Wychodząc z tych samych założeń co w wyrokach cytowanych wcześniej, tym razem Sąd Najwyższy uznał – w tożsamym co do istoty stanie faktycznym – że porozumienie dotyczące premii pieniężnej nie stanowiło kontraktowo dopuszczalnej redukcji ceny dostarczonych towarów, ale zakazaną przez art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k. opłatę za przyjęcie towaru do sprzedaży.

Jeszcze bardziej kategoryczne stanowisko, w tym również w odniesieniu do „klasycznych” rabatów, wyraził Sąd Najwyższy w wyroku z 16 stycznia 2015 r. (III CSK 244/14). Sąd Najwyższy stwierdził wprawdzie, że uzgodnioną w umowie premię pieniężną z tytułu osiągnięcia określonej wielkości sprzedaży należy oceniać jako udzielenie rabatu, ale też udzielenie takiego rabatu (premii) stanowi delikt opisany w art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k. Dodatkowo Sąd Najwyższy wskazał, że w takiej sytuacji powód nie musi wykazywać, że doszło do utrudnienia dostępu do rynku, ponieważ „tego rodzaju w ustawie określone, stypizowane zachowanie zostało już z woli ustawodawcy uznane za czyn nieuczciwej konkurencji, polegający na utrudnianiu dostępu do rynku”.

Jednak w jednym z najnowszych orzeczeń Sąd Najwyższy znów opowiedział się za dopuszczalnością premii pieniężnych. W wyroku z 26 czerwca 2015 r. (I CSK 319/14) uznał, że uzgodnione między siecią a dostawcą premie pieniężne stanowiły rabat w sensie ekonomicznym – mimo że zgodnie z postanowieniami umownymi były one formalnie należne za określone ekwiwalentne świadczenie („zwiększenie satysfakcji konsumenta”) i były dokumentowane fakturami VAT. Na dodatek Sąd Najwyższy wskazał, że rabaty stanowią mechanizm ustalania ostatecznej wysokości ceny sprzedaży towaru, a zatem ich udzielenie wymyka się regulacji art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k.

Potrzebna uchwała Sądu Najwyższego

Zasadnicza rozbieżność stanowisk odnośnie do kwalifikacji na gruncie art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k. rabatów i premii pieniężnych (a pośrednio także wszelkich innych zbliżonych mechanizmów umownych) czyni koniecznym podjęcie przez Sąd Najwyższy uchwały w tym zakresie. Okazją może być pytanie prawne skierowane do Sądu Najwyższego przez jeden z sądów apelacyjnych (CZP 73/15):

Czy rabat posprzedażowy wypłacany kupującemu przez sprzedawcę w razie osiągnięcia określonej przez strony wielkości sprzedaży stanowi opłatę inną niż marża handlowa, przewidzianą w art. 15 ust. 1 pkt 4 ustawy z 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (tekst jednolity Dz.U. z 2003 r., Nr 153, poz. 1503 z późn. zm.)?

Do czasu rozstrzygnięcia rozbieżności, uczestnicy obrotu pozostają w niepewności co do rozstrzygnięcia zaistniałych sporów dotyczących rabatów i premii pieniężnych. W oczekiwaniu na uchwałę Sądu Najwyższego można wyrazić nadzieję, że uwzględni ona cenotwórczy charakter rabatów i pełniących identyczną rolę ekonomiczną premii pieniężnych oraz że w konsekwencji Sąd Najwyższy dojdzie do wniosku, że kwoty, o które w drodze zastosowania tych mechanizmów obniżona została cena towaru, nie stanowią zakazanych opłat, o których mowa w art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k.

Jan Markiewicz, praktyka postępowań sądowych i arbitrażowych kancelarii Wardyński i Wspólnicy


1 por. np. wyroki: Sądu Najwyższego z 26 stycznia 2006 r. (II CK 378/05), Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 9 sierpnia 2012 r. (I ACa 66/12), Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 12 lutego 2013 r. (I ACa 1155/12), Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 10 kwietnia 2013 r. (I ACa 1173/12), Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 26 lutego 2013 r., (I ACa 18/13), Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 8 lutego 2013 r., (I ACa 1399/12), Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 22 lutego 2013 r. (I ACa 790/12).

2 por. D. Wolski, Wybrane zagadnienia na tle orzeczeń dotyczących opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży, „Internetowy Kwartalnik Antymonopolowy i Regulacyjny” 2013, nr 2(2), s. 42, wyrok WSA w Poznaniu z 16 grudnia 2010 r. (I SA/Po 818/10), wyrok WSA we Wrocławiu z 7 grudnia 2009 r. (I SA/WR 1561/09), wyrok NSA z 24 marca 2011 r. (I FSK 432/10).

3 por. wyroki: Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 20 lutego 2009 r. (I ACa 1128/08), Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 16 stycznia 2013 r., (I ACa 1301/12), Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 24 stycznia 2013 r. (I ACa 702/12), Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 10 września 2014 r. (I ACa 1116/14), Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 25 czerwca 2014 r. (I ACa 1712/13).

4 Do 31 grudnia 2010 r. przepisy ustawy o podatku VAT wymagały, aby w przypadku rabatu retroaktywnego wystawiać odrębne faktury korygujące do każdej faktury sprzedażowej, co dla dostawców mających wielu kontrahentów i otrzymujących codziennie lub co kilka dni dostawy z fakturami sprzedażowymi oznaczało konieczność wystawienia corocznie nawet kilku tysięcy faktur korygujących. Dlatego strony wybierały rozliczenie poprzez fakturę za rzekomą usługę świadczoną dostawcy przez kupującego. W podobny sposób i z tego samego powodu traktowano rozliczenia skonta, a więc rabatu cenowego za przedterminową (lub terminową) płatność. Powód ten odpadł wraz ze zmianami ustawy o podatku VAT, które spowodowały, że od 1 stycznia 2011 r. można wystawić jedną fakturę korygującą do wielu faktur sprzedaży (por. L. Kański, Rodzaje i formy kształtowania rozliczeń między dostawcą a przedsiębiorcą handlowym w praktyce a orzecznictwo sądów, „Internetowy Kwartalnik Antymonopolowy i Regulacyjny” 2013, nr 2(2), s. 78).

5 Dodatkowo Ministerstwo Finansów wydawało interpretacje indywidualne, zgodnie z którymi tak właśnie należało dokumentować udzielenie premii. Zmianę przyniosła dopiero interpretacja ogólna Ministra Finansów z 27 listopada 2012 r. (nr PT3/033/10/423/AEW/12/PT-618), gdzie wskazano jednoznacznie, że tego rodzaju świadczenia winny być rozliczone fakturą korygującą.

6 Podobnie w wyrokach: Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 14 marca 2014 r. (sygn. I ACa 1261), Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 20 grudnia 2011 r. (I ACa 601/11). Por. także wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 20 listopada 2012 r. (I ACa 605/12).