Restrukturyzacja sądowa w praktyce


Od blisko czterech lat polscy przedsiębiorcy dysponują istotnym narzędziem umożliwiającym restrukturyzację zadłużenia i powrót do zrównoważonej ekonomicznie działalności. Nasze doświadczenia z okresu obowiązywania Prawa restrukturyzacyjnego pokazują, że nowe procedury sądowe, przy odpowiednim ich doborze oraz współdziałaniu z wierzycielami, mają wiele zalet i mogą prowadzić do efektywnego oddłużenia przedsiębiorstwa. Dostrzegamy jednocześnie pole do poprawy obecnych regulacji, które nie mogą być korygowane wyłącznie w drodze praktyki organów i uczestników postępowania restrukturyzacyjnego.

Najczęściej wybieranym modelem restrukturyzacji sądowej na przestrzeni ostatnich czterech lat było przyspieszone postępowanie układowe. Mieliśmy okazję przeprowadzić to postępowanie, reprezentując dłużnika z kilkunastomilionowym długiem począwszy od złożenia wniosku restrukturyzacyjnego do stwierdzenia przyjęcia układu na zgromadzeniu wierzycieli. Już po złożeniu wniosku, w oczekiwaniu na otwarcie postępowania, powstały wątpliwości co do możliwości spłaty przez dłużnika zobowiązań powstałych w okresie między złożeniem wniosku a wydaniem przez sąd postanowienia o otwarciu postępowania. Problem ten okazał się o tyle doniosły, że mieliśmy do czynienia z przedsiębiorstwem w ruchu, które każdego dnia musiało zawierać nowe zamówienia, realizować wiele płatności za dostawy i usługi oraz brać udział w postępowaniach ofertowych, w których również zaciągane były nowe zobowiązania.

Wprawdzie postępowanie w omawianej sprawie zostało otwarte w ciągu instrukcyjnego terminu jednego tygodnia, co jest raczej wyjątkiem w skali krajowej, niemniej okres ten był dla dłużnika wyzwaniem. Musiał przecież zaciągać zobowiązania, które za chwilę miały zostać objęte układem na skutek otwarcia postępowania, a także spłacać wierzycieli, którzy odmawiali dłużnikowi dostawy towarów bez dokonania przedpłat z tego tytułu. Brak dostawy towarów niezbędnych do produkcji realizowanej przez zakład dłużnika powodowałby utratę mocy produkcyjnej i w rezultacie zatrzymanie pracy zakładu. Zaniechanie dostaw na skutek braku płatności byłoby więc niepożądane z perspektywy zachowania przedsiębiorstwa dłużnika i ciągłości produkcyjnej, która cechowała działalność dłużnika.

Prawo restrukturyzacyjne właściwie nie zawiera przepisów regulujących sytuację operacyjną i finansową (płatniczą) dłużnika w okresie oczekiwania na rozpoznanie wniosku restrukturyzacyjnego. W naszej ocenie może być to odbierane jako daleko idący mankament, zwłaszcza że znane są przypadki oczekiwania nawet dwa miesiące na otwarcie postępowania. W tym czasie dłużnik może nie wiedzieć, jak ma zaspokajać zobowiązania, zważywszy, że na gruncie prawa karnego wybiórcze zaspokajanie wierzycieli w sytuacji grożącej dłużnikowi niewypłacalności albo upadłości jest działaniem karalnym.

Podstawą sukcesu postępowań restrukturyzacyjnych, czego dowiodło nasze postępowanie, jest ścisła współpraca dłużnika z wierzycielami, i to już na etapie poprzedzającym złożenie wniosku restrukturyzacyjnego. Uzgodnienie z wierzycielami choćby założeń propozycji układowych składanych wraz z wnioskiem powoduje bardziej przychylne nastawienie do całej procedury sądowej, która nadal w realiach rynkowych odbierana jest stygmatyzująco. Nasza praktyka dowodzi, że zaskakiwanie wierzycieli informacjami o złożeniu wniosków czy nawet otwarciu postępowań prowadzi często do zamknięcia się wierzycieli, zwłaszcza wierzycieli zabezpieczonych rzeczowo na majątku dłużnika, na negocjacje w sprawie warunków układu, co w efekcie istotnie ogranicza zdolność dłużnika do przyjęcia układu. Otwartość na rozmowy z wierzycielami, nierzadko rozumiejącymi trudną sytuację dłużnika (sami często mają podobną sytuację i też są uzależnieni od koniunktury rynkowej), może pomóc dłużnikowi nie tylko w stworzeniu szeroko akceptowanych propozycji układowych, ale również zdobyć poparcie dla wnioskowanej przez dłużnika kandydatury osoby mającej pełnić funkcję nadzorcy sądowego w postępowaniu restrukturyzacyjnym. Zdobycie zaś poparcia wierzycieli mających więcej niż 30% sumy wierzytelności dla kandydatury nadzorcy sądowego wybranego przez dłużnika obliguje sąd do wyznaczenia nadzorcy wnioskowanego przez dłużnika.

Rola nadzorcy sądowego w ograniczonym czasowo postępowaniu, jakim jest przyspieszone postępowanie układowe, jest nieprzeceniona. Nadzorca przygotowuje – i to w stosunkowo krótkim terminie dwóch tygodni – trzy główne dokumenty, które będą decydować o dynamice i efektywności postępowania, tj. spis wierzytelności (wraz ze spisem wierzytelności spornych), plan restrukturyzacyjny i – już na potrzeby zgromadzenia wierzycieli w celu głosowania nad układem – opinię o wykonaniu układu. Niezakłócona kooperacja między dłużnikiem i nadzorcą jest niezbędna do terminowego i rzetelnego przygotowania spisu wierzytelności, na podstawie którego obliczany będzie głos wierzycieli głosujących nad układem. Nadzorca przygotowuje również karty do głosowania, które wierzyciele często błędnie utożsamiają ze świadectwem wysokości swojej wierzytelności, porównując ją z saldami w swoich księgach rachunkowych.

Rolą nadzorcy jest również „edukowanie” wierzycieli na temat ich praw w trakcie głosowania nad układem oraz zakresu wierzytelności objętych układem. Wyjaśnienie wszystkich wątpliwości związanych z siłą głosu wierzycieli i wysokością wierzytelności objętych układem umożliwia sprawne przeprowadzenie głosowania i oddanie przez wierzyciela głosu za układem, co leży w interesie zarówno dłużnika, jak i każdego z wierzycieli. Nadzorca może też bezpośrednio komunikować się z sędzią-komisarzem, co sprzyja sprawnej organizacji zgromadzenia wierzycieli w celu głosowania nad układem oraz rozstrzyganiu wątpliwości prawnych, których nie brakuje w toku postępowania.

W przypadku dużych przedsiębiorstw mających wielu (ponad 100) wierzycieli przyspieszone postępowanie układowe może zostać ukończone (nieprawomocnym) zatwierdzeniem układu w okresie sześciu miesięcy i termin ten należy uznać za optymistyczny. Prognozowany przez ustawodawcę okres dwóch miesięcy na ukończenie tego rodzaju postępowania będzie realny jedynie w skrajnych przypadkach obejmujących przedsiębiorców obciążonych niewielkim zadłużeniem i podlegających jurysdykcji sądów niemających znacznego obciążenia sprawami upadłościowymi i restrukturyzacyjnymi, a takich ośrodków jest obecnie bardzo niewiele.

Przykład postępowania, z którym mieliśmy do czynienia w naszej praktyce, zakończonego stwierdzeniem przyjęcia układu, a zatem przegłosowania – i to zdecydowaną większością – układu przez wierzycieli na warunkach zaproponowanych przez dłużnika, pokazuje, że model restrukturyzacji sądowej może być skuteczny i pomocny przedsiębiorcom w kryzysie. Należy jednak pamiętać, że przegłosowanie i stwierdzenie przyjęcia układu jest tylko pierwszym etapem prowadzącym do zakończenia z sukcesem postępowania restrukturyzacyjnego. Sąd odmówi zatwierdzenia układu, jeżeli narusza on prawo, w szczególności jeżeli przewiduje udzielenie pomocy publicznej niezgodnie z przepisami, albo jeżeli jest oczywiste, że układ nie będzie wykonany. Ta ostatnia przesłanka, oczywistej niewykonalności układu, bardzo często ma swoje podłoże w niewykonywaniu przez dłużnika zobowiązań powstałych po dniu otwarcia postępowania restrukturyzacyjnego. Sąd podczas rozprawy w przedmiocie zatwierdzenia układu może odebrać od dłużnika i nadzorcy sądowego oświadczenia co do tego, czy dłużnik po otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego regulował na bieżąco i terminowo wszystkie zobowiązania wobec wierzycieli. Spełnienie tego wymogu nierzadko jest problematyczne dla restrukturyzowanych dłużników, dlatego oszacowanie zdolności dłużnika do ponoszenia ciężaru kosztów postępowania i bieżących zobowiązań powstałych po jego otwarciu powinno być elementem strategii restrukturyzacyjnej już na etapie poprzedzającym złożenie wniosku.

Zakończenie postępowania restrukturyzacyjnego zatwierdzeniem układu, z czym mieliśmy do czynienia w naszej praktyce, było możliwe przede wszystkim dzięki ścisłej i transparentnej współpracy między dłużnikiem, wierzycielami i nadzorcą sądowym. Inne znane nam przypadki postępowań restrukturyzacyjnych, nierzadko kończące się umorzeniem, przeczyłyby jednak tezie o efektywności prawa restrukturyzacyjnego. W naszej ocenie wynika to jednak z niewłaściwego doboru określonej procedury pod dłużnika, braku porozumienia z kluczowymi wierzycielami na etapie składania wniosku restrukturyzacyjnego lub (często spóźnionej) próby ratowania się przed nieuchronną upadłością przy procedur sądowej restrukturyzacji. Dalsze losy prawa restrukturyzacyjnego zależą zatem w dużej mierze od praktyków mających z nim do czynienia na co dzień. Niemniej jednak procedury udostępnione przedsiębiorcom aktualnie zawierają duże spektrum środków naprawczych, które mogą uratować odpowiednio przygotowanych do ich stosowania dłużników przed upadłością, co jest głównym założeniem procedur restrukturyzacyjnych.

Jakub Kokowski, adwokat, praktyka upadłości i restrukturyzacji kancelarii Wardyński i Wspólnicy

Artykuł jest częścią publikacji Przedsiębiorczość – czwartego tomu z naszego cyklu na 30-lecie