dr Marcin Lemkowski, dr Maciej Kiełbowski

Radar (nie)prawdę ci powie

W postępowaniu o wykroczenie drogowe również obowiązuje zasada domniemania niewinności.

Taki wniosek płynie z wyroku Sądu Okręgowego w Szczecinie wydanego w następstwie rozpoznania apelacji obwinionego od wyroku sądu rejonowego skazującego go za popełnienie wykroczenia drogowego, polegającego na przekroczeniu prędkości (sygn. akt IV Waz 157/11). Jak się okazuje, pomiar prędkości ręcznym radarem może być wykonany nieprawidłowo, a więc w sposób, który nie może w postępowaniu przed sądem uzasadniać przypisania kierowcy sprawstwa wykroczenia drogowego.

Długa prosta

Obwiniony poruszał się samochodem osobowym poza obszarem zabudowanym. Znajdował się na długim prostym odcinku drogi przechodzącej także przez obszar miejscowości. Około 150 m za tablicą informującą o początku terenu zabudowanego funkcjonariusze Policji dokonywali pomiaru prędkości za pomocą radaru ręcznego Iskra-1. Ustaliwszy, że pojazd obwinionego porusza się z prędkością 101 km/h, zatrzymali pojazd do kontroli i zaproponowali obwinionemu ukaranie mandatem karnym w kwocie 500 zł (przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 51 km/h) oraz dziesięcioma punktami karnymi.

Mandat nieprzyjęty – sprawa w sądzie

Obwiniony mandatu nie przyjął, zaprzeczając, jakoby poruszał się z prędkością 101 km/h w obszarze zabudowanym. Funkcjonariusze nie zaakceptowali jednak tego wyjaśnienia, uznając je za niewiarygodne. W rezultacie do sądu rejonowego został skierowany wniosek o ukaranie.

Obwiniony bronił się, podnosząc, że urządzenie radarowe typu Iskra-1, zgodnie z instrukcją w języku angielskim znajdującą się na stronie producenta, może dokonywać pomiarów z minimalnej odległości 300 m, a zatem pomiar w realiach niniejszej sprawy musiał być dokonany poza obszarem zabudowanym.

Sąd rejonowy nie uznał jednak załączonej do akt instrukcji anglojęzycznej bez tłumaczenia za przekonujący dowód w sprawie. Za wiarygodne uznał za to zeznania funkcjonariuszy, którzy podali, że ustawienie urządzenia na minimalny zasięg, czyli 300 m, nie oznacza, że nie są możliwe pomiary obiektów znajdujących się bliżej. Funkcjonariusze wskazali, że minimalna odległość, z jakiej można dokonywać pomiaru, to 10 m, i te wyjaśnienia sąd uznał za przekonujące. W efekcie obwiniony został uznany za winnego popełnienia wykroczenia drogowego, za co wymierzono mu karę 600 zł grzywny i obciążono kosztami postępowania.

Apelacja: prawo i fizyka

Obwiniony z takim rozstrzygnięciem się nie zgodził i wniósł apelację, w której wskazał naruszenie przepisów prawa procesowego i przedstawił symulacyjne wyliczenie, które dowodziło, że prędkość pojazdu obwinionego musiała być zmierzona poza obszarem zabudowanym.

Samochód jadący z prędkością 101 km/h przebywa ok. 28,05 m/s, zatem 150 m dzielące tablicę „obszar zabudowany” od miejsca kontroli przebyłby w ok. 5–5,5 sekundy. W tym czasie musiałoby dojść kolejno do następujących wydarzeń: zauważenie samochodu przez funkcjonariuszy; wymierzenie w samochód ręcznego urządzenia radarowego; pomiar prędkości pojazdu (wg instrukcji trwający do 1 sekundy); odczytanie przez policjanta wyniku na wyświetlaczu; analiza wyniku wskazująca na dopuszczenie się wykroczenia; podjęcie decyzji o zatrzymaniu pojazdu i zasygnalizowanie jej kierowcy w sposób niezagrażający bezpieczeństwu; zauważenie wydanego polecenia przez kierowcę oraz zatrzymanie pojazdu, poruszającego się z zarzucaną prędkością 101 km/h, w pobliżu radiowozu, czyli 150 m za tablicą „obszar zabudowany”.

Przy takiej prędkości długość drogi hamowania na suchej nawierzchni aż do momentu zatrzymania samochodu wynosi ok. 75 m, zaś żaden ze świadków nie zeznał, aby hamowanie było gwałtowne. Zdaniem obwinionego prędkość musiała być więc zmierzona przed wjazdem do miejscowości.

In dubio pro reo

Sąd odwoławczy nie podzielił wielu zarzutów obwinionego. Wskazał, że postępowanie w sprawach o wykroczenia prowadzone jest w języku polskim, a jeżeli obwiniony z własnej inicjatywy przedkłada dowód, to jego obowiązkiem jest dołączenie tłumaczenia. Zdaniem sądu ustalenie zasięgu urządzenia na 300 m nie uniemożliwiało też dokonania pomiaru w odległości bliższej.

Sąd uznał natomiast, że nie sposób kategorycznie wykluczyć błędnej oceny pozycji pojazdu przez funkcjonariusza. Na taką możliwość wskazuje zresztą z dużym prawdopodobieństwem długość drogi hamowania. Skoro zatem nie da się definitywnie ustalić, czy obwiniony przekroczył dozwoloną prędkość na terenie miejscowości, czy też nie, to niedające się usunąć wątpliwości muszą być rozstrzygnięte na korzyść obwinionego (art. 5 § 2 k.p.k. w zw. z art. 8 k.p.s.w.). Sąd okręgowy uniewinnił więc obwinionego od zarzucanego mu wykroczenia. Skazanie zaś za przekroczenie prędkości poza obszarem zabudowanym nie było możliwe z uwagi na brak skargi w tym zakresie.

dr Marcin Lemkowski, Maciej Kiełbowski, Zespół Rozwiązywania Sporów i Arbitrażu kancelarii Wardyński i Wspólnicy

Tekst ukazał się w Rzeczpospolitej z 24 lutego 2012 roku