Adam Brzeziński

Problem Rudolfa

Nieoczekiwany awans nie zawsze jest najlepszym prezentem pod choinkę. Może się bowiem okazać, że niesie on ze sobą wiele obowiązków, za to niewiele korzyści.

Już rok temu na łamach naszego portalu opisywaliśmy masowy problem polegający na tym, że elfy nagminnie biorą w Wigilię urlop na żądanie. W efekcie wiele prezentów nie zostaje zapakowanych i w konsekwencji nie trafia na czas do obdarowanych.

W związku z tym Święty Mikołaj, aby obsadzić ewidentne braki kadrowe, w trybie art. 42 § 4 Kodeksu pracy skierował Rudolfa do pomocy elfom przy pakowaniu prezentów. Widząc „entuzjazm” Rudolfa, Mikołaj obiecał Rudolfowi, że będzie kierownikiem wyodrębnionej komórki organizacyjnej pakowania prezentów. Zaznaczył jednak, że do jego obowiązków należała będzie także pomoc elfom w pakowaniu. Niesiony ambicją Rudolf dał się skusić brzmieniu słowa „kierownik”. Pracował bardzo ciężko w okresie świątecznym, a elfy wcale nie okazały dla niego przesadnie miłe.

Obecnie, w najbardziej depresyjny dzień w roku (ze względu na warunki pogodowe, długość dnia i nocy, świadomość niedotrzymania noworocznych obietnic, oczekiwanie na wypłatę i konieczność spłaty pożyczek zaciągniętych przed świętami Bożego Narodzenia), tj. 21 stycznia Rudolf w przypływie depresji nosi się z zamiarem wystosowania wobec Świętego Mikołaja roszczeń o nadgodziny. Oceńmy szanse powodzenia Rudolfa.

Chyba wszyscy zgodzimy się, że 24 grudnia jest dla Świętego Mikołaja i jego pracowników najistotniejszym i najbardziej pracowitym dniem w roku. Od efektów pracy w tym dniu zależy zarówno reputacja Świętego Mikołaja, jak i dobre samopoczucie nas wszystkich – kto bowiem nie lubi dostawać prezentów? Nasza chwila radości i miejmy nadzieję satysfakcji z otrzymanego podarunku okupiona jest jednak ciężką pracą wszystkich pomocników Świętego Mikołaja. Do grona wybrańców, jakby przewodzenie orszakowi Świętego Mikołaja nie było dość obciążające, dołączył w tym roku Rudolf w roli kierownika działu pakowania prezentów.

Założę się, że wielu czytelnikom słowa „stanowisko kierownicze” kojarzą się z sytuacją, w której praca ogranicza się do wydawania poleceń służbowych podległym pracownikom – co dobrze obrazuje zaczerpnięte z języka angielskiego stwierdzenie „Please handle”. Nic bardziej mylnego, a Rudolf przekonał się, że to ciężka orka ramię w ramię z elfami – prezentów jest bowiem bardzo dużo, a noc krótka!

Zgodnie z Kodeksem pracy pracownicy zarządzający w imieniu pracodawcy zakładem pracy i kierownicy wyodrębnionych komórek organizacyjnych wykonują, w razie konieczności, pracę poza normalnymi godzinami pracy bez prawa do wynagrodzenia oraz dodatku z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych. Czy w związku z tym Rudolf nie może się upominać o dodatkowe świadczenia?

Wydaje się, że roszczenia Rudolfa znajdują oparcie w przepisach prawa pracy. Zgodnie bowiem z wyrokiem Sądu Najwyższego z 13 stycznia 2005 r. (II PK 114/04) kategoria kierownika wyodrębnionej komórki organizacyjnej nie obejmuje kierowników najniższego szczebla, których wpływ na organizację czasu pracy jest niewielki i którzy w zasadzie wykonują taką samą pracę jak ich podwładni. Kierownikiem wyodrębnionej komórki organizacyjnej nie jest także osoba, której obowiązki nie ograniczają się do organizowania kontroli i nadzorowania czynności pracowników podległej sobie komórki, lecz polegają na wykonywaniu pracy na równi z nimi.

Biorąc pod uwagę osobiste zaangażowanie Rudolfa w pakowanie prezentów oraz wspomnianą pracę ramię w ramię z elfami, wydaje się, że przysługuje mu prawo skierowania do Świętego Mikołaja roszczenia o wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych. Rudolf nie jest bowiem kierownikiem wyodrębnionej komórki organizacyjnej w rozumieniu Kodeksu pracy.

Pomimo szans Rudolfa na powodzenie, jestem zdania, że nie powinien on dochodzić swoich praw na drodze postępowania sądowego. Ewentualny proces miałby katastrofalny wpływ na wizerunek ekipy Świętego Mikołaja, która – wydaje się – nie powinna być uwikłana w wewnętrzny konflikt. Śmiem twierdzić, że Święty Mikołaj jest powszechnie lubianą postacią i założę się, że wszyscy, nawet ci, którzy w tym roku na skutek roztargnienia kierownika Rudolfa otrzymali nietrafione prezenty, ciepło myślą o Świętym Mikołaju. Nie jestem pewien, czy Święty Mikołaj powinien znaleźć się na wokandzie w sądzie pracy, figurując jako: „Rudolf przeciwko Święty Mikołaj o nadgodziny”. Po prostu twierdzę, że świat nie jest na to gotowy. Nadmienię, że byłem takiego zdania, zanim stało się to modne.

Adam Brzeziński, kancelaria Wardyński i Wspólnicy