Maciej Szewczyk

Prawne konsekwencje kradzieży uprawnień do emisji CO2

Niedawne ataki hakerskie na krajowe rejestry uprawnień do emisji CO2, w trakcie których skradziono uprawnienia o łącznej wartości około 30 milionów euro, skłaniają do kilku refleksji dotyczących konsekwencji prawnych dalszego zbycia kradzionych walorów.

Według oceny Komisji Europejskiej w wyniku styczniowych ataków hakerskich na krajowe rejestry uprawnień do emisji, działające w ramach europejskiego systemu handlu emisjami (EU ETS), skradziono blisko 2 miliony uprawnień o łącznej wartości około 30 milionów euro. W efekcie rejestry uprawnień w państwach członkowskich zostały zawieszone, a handel uprawnieniami wstrzymany. Nim jednak to nastąpiło, część skradzionych uprawnień została sprzedana niczego nieświadomym nabywcom.

W związku ze zbyciem kradzionych uprawnień do emisji zarysowuje się interesujące zagadnienie prawne. Czy podmioty (prowadzący instalacje, inwestorzy itp.), które zakupiły pochodzące z kradzieży uprawnienia, skutecznie nabyły ich własność? W szczególności zaś, czy mogą się one powoływać na istnienie tzw. dobrej wiary w odniesieniu do nabytych na rynku uprawnień?

Aby odpowiedzieć na te pytania, w pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na charakter prawny uprawnień do emisji. Kwestia ta była już przedmiotem publikacji na łamach Portalu (zob. Charakter prawny uprawnień do emisji dwutlenku węgla), niemniej jednak warto przypomnieć, że w świetle polskiego prawa jednoznaczna ocena charakteru prawnego tych jednostek nie jest możliwa. Z uwagi jednak na cel, któremu służą uprawnienia (rozliczanie się przez podmioty emitujące CO2 do atmosfery z faktycznych emisji), a jednocześnie ich zbywalność (na zasadach podobnych jak w przypadku „tradycyjnych” instrumentów finansowych), można przyjąć, że stanowią one prawa majątkowe o specjalnym administracyjnoprawnym przeznaczeniu.

Jedną z podstawowych zasad polskiego prawa odnoszących się do nabycia własności jest łacińska zasada nemo dat, quod non habet, zgodnie z którą nikt nie może przenieść na drugiego więcej, niż sam posiada. W konsekwencji, co do zasady, ten, kto nie posiada tytułu prawnego do rzeczy lub prawa, nie może ich skutecznie zbyć na rzecz osoby trzeciej.

Powyższa zasada doznaje kilku wyjątków w sytuacjach, w których prawo ustanawia domniemanie istnienia dobrej wiary. Domniemanie takie dotyczy w szczególności nabycia własności rzeczy ruchomej od osoby nieuprawnionej. W takim przypadku nabywca uzyskuje własność rzeczy, o ile nie działa w złej wierze (art. 169 § 1 Kodeksu cywilnego). Jak już jednak wskazano, uprawnienia do emisji nie posiadają cech rzeczy w ujęciu cywilnoprawnym, a tym samym domniemanie to nie ma do nich zastosowania.

Jeszcze inną sytuacją, w której polskie prawo co do zasady chroni osobę działającą w dobrej wierze, jest nabycie własności nieruchomości w przypadku, gdy prawo zbywcy jest ujawnione w księdze wieczystej (tzw. rękojmia wiary publicznej). Należy jednak zauważyć, że owo domniemanie prawdziwości informacji zawartych w księdze wieczystej zostało w sposób wyraźny wskazane w przepisie art. 5 ustawy o księgach wieczystych i hipotece. Przepisy odnoszące się do rejestru uprawnień do emisji (rozporządzenie Komisji Europejskiej nr 920/2010) nie zawierają podobnych regulacji. Tym samym dane ujawnione w rejestrze uprawnień do emisji nie korzystają z rękojmi wiary publicznej, a samo ujawnienie uprawnień na rachunku zbywcy nie przesądza jeszcze o posiadanym przezeń tytule do uprawnień.

W konsekwencji należy przyjąć, że w obecnym stanie prawnym brak jest instrumentów skutecznie chroniących działającego w dobrej wierze nabywcę uprawnień do emisji. Tym samym nabywca uprawnień od osoby nieuprawnionej (złodzieja, pasera czy wreszcie dalszego zbywcy, choćby działał on w dobrej wierze) nie prowadzi do skutecznego nabycia tytułu do uprawnień.

Nabywca skradzionych uprawnień do emisji może zatem być odpowiedzialny za zwrot uprawnień ich właścicielowi. Obowiązek ten może jednak rodzić dalsze problemy prawne, w szczególności w sytuacji, gdy uprawnienia nabyte od osoby nieuprawnionej zostały już wykorzystane do rozliczenia emisji i umorzone.

Niewątpliwie zarysowana w niniejszym szkicu problematyka wymaga pogłębionej analizy, jak również podjęcia przez polskiego oraz wspólnotowego ustawodawcę działań zmierzających do lepszego zabezpieczenia praw nabywców uprawnień, działających w zaufaniu do informacji ujawnionych w krajowych rejestrach uprawnień.

Maciej Szewczyk, Zespół Prawa Ochrony Środowiska kancelarii Wardyński i Wspólnicy