Marcin Kulesza

Pozycja Świętego Mikołaja

Pobieżna obserwacja rynku dystrybucji prezentów sugeruje, że umundurowany na czerwono pilot sań o napędzie reniferowym jest na nim monopolistą. Czy tak jest w istocie?

Aby z całą pewnością ustalić pozycję rynkową Świętego Mikołaja, należy przyjrzeć się jego działalności bliżej, uwzględniając zasady wyznaczania rynku właściwego i pozycji rynkowej stosowane w prawie ochrony konkurencji.

Słowem, zbadać należy, czy Święty Mikołaj ma pozycję dominującą na rynku. Przez pozycję dominującą prawo polskie rozumie „pozycję przedsiębiorcy, która umożliwia mu zapobieganie skutecznej konkurencji na rynku właściwym przez stworzenie mu możliwości działania w znacznym zakresie niezależnie od konkurentów, kontrahentów oraz konsumentów; domniemywa się, że przedsiębiorca ma pozycję dominującą, jeżeli jego udział w rynku właściwym przekracza 40%” (art. 4 pkt 10 ustawy z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów).

Ocenę pozycji rynkowej jakiegokolwiek podmiotu należy zacząć od określenia rynku właściwego w danej sprawie. Definicja rynku właściwego, którą zastosujemy, mieści się w art. 4 pkt 3 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Zgodnie z nią, przez rynek właściwy rozumie się „rynek towarów, które ze względu na ich przeznaczenie, cenę oraz właściwości, w tym jakość, są uznawane przez ich nabywców za substytuty oraz są oferowane na obszarze, na którym, ze względu na ich rodzaj i właściwości, istnienie barier dostępu do rynku, preferencje konsumentów, znaczące różnice cen i koszty transportu, panują zbliżone warunki konkurencji”.

Określenie rynku produktowego, na którym prowadzi działalność Święty Mikołaj, nie nastręcza większych problemów. Jest to niewątpliwie rynek dystrybucji prezentów. Konsumenci i konkurenci podnoszą co prawda, że do sektora prezentów należą dobra bardzo zróżnicowane pod względem ceny, właściwości (choćby tak podstawowych, jak rozmiar), czy przeznaczenia. Wydaje się jednakże, że cechy poszczególnych przedmiotów będących prezentami nie mają tu znaczenia. W tej sprawie istotny jest wyłącznie ich status prezentów. Ponadto Święty Mikołaj nie zajmuje się ich sprzedażą, a wąsko rozumianą dystrybucją (i to bardziej pod względem logistycznym). Zatem na potrzeby dalszych rozważań nie będziemy dokonywali segmentacji prezentów na poszczególne asortymenty.

Następnie rozpatrzenia wymaga aspekt geograficzny, obszar rynku właściwego. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że rynek dystrybucji prezentów ma wymiar światowy lub co najmniej europejski. Święty Mikołaj jest podstawowym dystrybutorem prezentów w całej kulturze o korzeniach judeochrześcijańskich i europejskich, zatem obejmuje swoją działalnością co najmniej większość Europy i obu Ameryk, a także Australię i Oceanię oraz – w znacznej części, choć jego obecność jest tam słabsza – Afryki i Azji. Ponadto ocenę wymiaru jego działalności jako ogólnoświatowej można oprzeć na statuujących jestestwo Świętego Mikołaja wierzeniach licznych odbiorców (zwłaszcza dzieci), którzy uważają, że dociera on do każdego prezentobiorcy na świecie.

Należy jednak wziąć pod uwagę istotne w tym przypadku bariery. Przede wszystkim wszelkie towary dystrybuowane w Polsce powinny być wyposażone w instrukcje i inne dokumenty sporządzone w języku polskim (por. zwł. art. 3 ust. 6 ustawy z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego oraz art. 7a ust. 1 ustawy z dnia 7 października 1999 r. o języku polskim).

Po drugie, istnieją istotne różnice w technologii dostarczania prezentów na poszczególnych rynkach. Na przykład na rynkach anglosaskich podstawową metodą jest dostarczanie ich przez komin (w różnych wariantach, np. podchoinkowym lub doskarpetowym) pod osłoną nocy. Choć metoda ta zyskuje na popularności także w Polsce, co doprowadziło już nawet do konieczności rozważenia postulatu wprowadzenia mikołajowej służebności przesyłu (por. artykuł np. „Warto pomyśleć o mikołajowej służebności przesyłu”, opublikowany na Portalu już trzy lata temu), to jednak w Polsce, co do zasady, Święty Mikołaj wciąż stosuje metodę materializacji podchoinkowej, obudowaną zaawansowanymi technikami odwracania uwagi znanymi pod zbiorczą nazwą „pierwszej gwiazdki”, koniecznymi ze względu na wieczorną porę dostawy.

Mając na względzie choćby te dwie, zasadnicze różnice, trzeba uznać, że rynek dystrybucji prezentów ma wymiar krajowy i jest ograniczony w niniejszej sprawie do terytorium Polski.

Należy podkreślić, że rynek dystrybucji prezentów jest wyjątkowy, ponieważ obok wymiaru produktowego (prezenty) i geograficznego (krajowy) ma on rzadko spotykany w sprawach antymonopolowych aspekt czasowy. Ze względu na chrześcijańską proweniencję Świętego Mikołaja za granice czasowe tego rynku trzeba uznać okres świąt Bożego Narodzenia, mając jednakże na względzie analogiczne okazje nagromadzone w okresie przesilenia zimowego w innych religiach i światopoglądach, jak Chanuka, czy – popularny zwłaszcza na Wschodzie – Nowy Rok.

Podsumowując, rynkiem właściwym w przypadku działalności Świętego Mikołaja jest krajowy rynek dystrybucji prezentów, ograniczony czasowo do świąt Bożego Narodzenia, z uwzględnieniem Nowego Roku i Chanuki.

Ustaliwszy rynek właściwy w sprawie, przejdźmy do oceny pozycji na nim Świętego Mikołaja. Zgodnie z przytoczoną już definicją, aby nazwać Świętego Mikołaja monopolistą, czy choćby dominantem, trzeba zbadać, czy spełnia on przesłanki pozycji dominującej. Zatem trzeba ustalić, czy ma on możliwość „działania w znacznym zakresie niezależnie od konkurentów, kontrahentów oraz konsumentów”. Pomocniczo można posłużyć się wskazanym w art. 4 pkt 10 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów kryterium 40-procentowego udziału w rynku.

Jak wspomniałem na wstępie, Święty Mikołaj, dysponujący potężnymi narzędziami marketingowymi, w tym wsparciem instytucji religijnych, kultury masowej i koncernów FMCG (zwłaszcza jednego z producentów napojów bezalkoholowych, który dokonał ok. 100 lat temu rebrandingu i poważnej zmiany identyfikacji wizualnej Świętego Mikołaja) jawi się jako niemal monopolista. W rzeczywistości obok najbardziej znanej, nowoczesnej wersji Świętego Mikołaja działalność na rynku dystrybucji prezentów prowadzi, na dość dużą skalę jego poprzednia wersja, w postaci biskupa Miry, znanej jako św. Mikołaj tradycjonalistyczny (zwany niekiedy, zwłaszcza przez przeciwników, integrystycznym). Rozdzielność tych dwóch postaci, obu jednakże wciąż kojarzonych z omawianą tu działalnością, podkreśla nawet Wikipedia (tutaj oraz tutaj). Ponadto zauważalna jest działalność konkurencyjnych, a całkowicie odrębnych prezentodawców, jak Dziadek Mróz, czy Gwiazdor. Zwłaszcza obecność tego ostatniego, wyjątkowo silna na terenach dawnego zaboru pruskiego, szczególnie w Wielkopolsce, podaje w wątpliwość tezę o wysokim udziale rynkowym Świętego Mikołaja.

Nie można również zapominać o konkurencji ze strony rodziców małoletnich prezentobiorców. Z jednej strony, istnieje ich grupa prowadząca działalność jawną, negując wprost samo istnienie Świętego Mikołaja (można porównać to do mentalnej eliminacji Microsoftu ze świata użytkowników produktów Apple). Z drugiej strony, spora grupa tych uczestników rynku działa w szarej strefie, podszywając się pod Świętego Mikołaja. Zatem teza, iż Święty Mikołaj posiada udział w rynku umożliwiający mu działanie niezależne od konkurentów wydaje się wątpliwa, tym bardziej, że udział ten wyrażony procentowo raczej nie przekracza 40%.

Od strony popytowej oczywisty jest z kolei wniosek, że Święty Mikołaj nie może działać niezależnie od konsumentów. Można nawet postawić tezę przeciwną. Otóż, gdyby prezentobiorcy utracili wiarę w Świętego Mikołaja, nie tylko nie mógłby on prowadzić działalności, ale prawdopodobnie w ogóle przestałby istnieć (czego nie można powiedzieć o jego konkurentach na rynku dystrybucji prezentów, zwłaszcza o rodzicach).

Podsumowując, Święty Mikołaj nie ma pozycji dominującej na polskim rynku dystrybucji prezentów w okresie Bożego Narodzenia. Tym bardziej nie można go więc uznać za monopolistę.

Marcin Kulesza, Zespół Prawa Konkurencji kancelarii Wardyński i Wspólnicy