dr Marcin Lemkowski

Pozwy zbiorowe nie w każdej sprawie

Kiedy można wystąpić z pozwem zbiorowym – analizuje dr Marcin Lemkowski z Zespołu Rozwiązywania Sporów i Arbitrażu kancelarii Wardyński i Wspólnicy.

Wchodząca w życie ustawa z dnia 17 grudnia 2009 roku o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym stanowi, co zrozumiałe, przedmiot żywego zainteresowania społecznego. Są już informacje prasowe o pierwszych pozwach wniesionych w tym trybie – przez powodzian oraz przez pacjentów. Powodzianie domagają się ustalenia odpowiedzialności za skutki powodzi, pacjenci zaś – zapłaty kwoty pieniężnej z racji zarażenia wirusem żółtaczki.

Te dwie skrajnie różne kategorie zgłaszanych żądań pozwalają postawić pytanie, czy do tego rodzaju roszczeń ustawa w ogóle znajduje zastosowanie. Kwestia ta jest interesująca także z tego względu, że to właśnie zakres przedmiotowy ustawy budził największe wątpliwości na etapie prac legislacyjnych.

Roszczenia o ochronę konsumentów

Zgodnie z art. 1 ust. 2 ustawy ma ona zastosowanie w sprawach o roszczenia o ochronę konsumentów. Prima facie wydaje się dość jasne, o jaką kategorię roszczeń chodzi. W istocie jednak nawet ten przepis budzi wątpliwości interpretacyjne.

Pojęcie konsumenta zdefiniowane zostało na użytek prawa cywilnego w art. 221 k.c., zgodnie z którym za konsumenta uważa się osobę fizyczną dokonującą czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową. Pozwy zbiorowe o ochronę konsumentów będą zatem mogły być wnoszone tylko w sprawach, w których podstawą roszczenia jest czynność prawna z udziałem konsumenta – zwykle umowa – i w przeważającej mierze będą kierowane przeciwko przedsiębiorcom.

Czym jest roszczenie

Roszczeniem jest natomiast uprawnienie obejmujące żądanie określonego zachowania (działania albo zaniechania), a więc np. roszczenie o zapłatę, o wymianę rzeczy na wolną od wad, o złożenie oświadczenia woli. Wątpliwości budzić będzie na pewno, czy żądanie jedynie ustalenia istnienia prawa lub stosunku prawnego może być dochodzone w trybie tej ustawy. Wydaje się, że pojęcie „roszczenia” użyte zarówno w art. 1 ust. 1, jak i w art. 1 ust. 2 ustawy odnosi się tylko do roszczeń w znaczeniu materialnoprawnym, a nie procesowym. Innymi słowy, można się w postępowaniu grupowym domagać od pozwanego tylko konkretnego świadczenia (działania albo zaniechania), ale już nie ustalenia. Jedyny wyjątek w tym zakresie uczyniono w stosunku do roszczeń pieniężnych – w takim przypadku powództwo może ograniczać się do żądania ustalenia odpowiedzialności pozwanego (art. 2 ust. 3 ustawy). Co ciekawe, powód nie musi się wówczas wykazywać interesem prawnym, co jest konieczne w zwykłym powództwie opartym na art. 189 k.p.c. Można niewątpliwie dochodzić także roszczeń innych niż pieniężne, co wynika wprost z art. 2. ust. 1 ustawy, który ujednolicenia wysokości roszczeń domaga się tylko w sprawach o roszczenia pieniężne.

Niejasna jest także kategoria „ochrony konsumentów”. Wprawdzie polskie prawo cywilne zawiera regulacje określane w nauce prawa łącznie tą nazwą, ale nie jest to żadna konkretnie wyodrębniona grupa przepisów. W ujęciu szerokim ochrona konsumenta oznaczałaby zatem każde roszczenie, z którym może wystąpić konsument przeciwko przedsiębiorcy, wynikające z czynności prawnej (umowy), w ujęciu wąskim natomiast tylko takie, które oparte jest na tzw. prawie konsumenckim (np. regulującym klauzule niedozwolone czy zawieranie umów na odległość). Trudno stwierdzić, które z zaproponowanych rozwiązań zyska aprobatę judykatury.

Roszczenia z tytułu odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny oraz z tytułu czynów niedozwolonych

Mniej wątpliwości budzi określenie drugiej i trzeciej kategorii spraw rozpoznawanych w postępowaniu grupowym. Odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny oraz z czynów niedozwolonych jest bowiem wyraźnie wyodrębniona w Kodeksie cywilnym (art. 4491 – 44911 k.c. oraz art. 415 – 449 k.c.). Zatem każde roszczenie oparte o normy prawne wyinterpretowane z art. 415-44911 k.c. będzie nadawało się do rozpoznania w trybie ustawy.

Wyłączenie roszczeń o ochronę dóbr osobistych

Ustawa zawiera w art. 2 ust. 2 ograniczenie zakresu swojego zastosowania, wyłączając z niego kategorię roszczeń o ochronę dóbr osobistych. Przepis ten, niestety, także będzie wywoływał zapewne sporo wątpliwości.

Po pierwsze nie wiadomo, czy wszystkie roszczenia o ochronę dóbr osobistych, których katalog określa art. 24 k.c. (są to roszczenia: o zaniechanie, o usunięcie skutków naruszenia, o zadośćuczynienie i o zapłatę sumy pieniężnej na cel społeczny), są objęte tym wyłączeniem. Wydaje się, że tak, gdyż nic nie wskazuje, aby ustawodawca zamierzał jakoś te poszczególne kategorie zróżnicować.

Po drugie natomiast – i tę wątpliwość zdecydowanie trudniej rozstrzygnąć – nie jest jasne, do której kategorii roszczeń odnosi się to wyłączenie. Czy do wszystkich trzech, a więc także do roszczeń o ochronę konsumentów i z tytułu odpowiedzialności za produkt niebezpieczny, czy też tylko do roszczeń z tytułu czynów niedozwolonych. Składnia zdania pozwala bowiem na obronę obu wskazanych możliwości. Gdyby jednak spośród wszystkich roszczeń obejmujących odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny wyłączyć te, które stanowią jednocześnie roszczenie o ochronę dóbr osobistych, wówczas ten pierwszy zbiór okazałby się niemal pusty. Wszak przepisy o produkcie niebezpiecznym zostały wprowadzone właśnie po to, aby chronić najważniejsze dobra osobiste człowieka, jakimi są życie i zdrowie. Skłania to do poglądu, że wspominane wyłączenie odnosi się tylko do roszczeń z tytułu czynów niedozwolonych.

Żądanie zapłaty zadośćuczynienia z tytułu naruszenia dobra osobistego nie będzie zatem podlegało rozpoznaniu w postępowaniu grupowym, jeżeli wynika z czynu niedozwolonego. Jak należy sądzić, przyczyną takiej decyzji ustawodawcy jest to, że trudno wystandaryzować wysokość zadośćuczynienia dla pokrzywdzonego, gdyż krzywda jest zawsze zindywidualizowana i inaczej dotyka każdą konkretną osobę, choćby nawet wynikała z jednego i tego samego zdarzenia i była podobnego rozmiaru. Z tego powodu ujednolicenie roszczeń, wymagane przez ustawodawcę w art. 2 ustawy, stanowiłoby wypaczenie kompensacyjnej funkcji zadośćuczynienia, nawet jeżeli następowałoby to z wykorzystaniem tzw. podgrupy (art. 2 ust. 2 ustawy).

Gdy podstawa prawna okaże się błędna

Ograniczenie zakresu przedmiotowego ustawy może także wprowadzić poważne komplikacje procesowe, i to nie na początkowym, ale na końcowym etapie sprawy rozpoznawanej w postępowaniu grupowym.

Otóż często zdarza się tak, że podstawa prawna roszczenia, wskazana w pozwie, okazuje się nieprawidłowa. Wówczas sąd może wprawdzie żądanie pozwu uwzględnić, ale z innej podstawy prawnej. Przykładowo, powód może domagać się zapłaty kwoty pieniężnej, wskazując na podstawę umowną, sąd zaś tę samą kwotę zasądzi, ale jako zwrot bezpodstawnego wzbogacenia. Pojawia się w związku z tym pytanie, jak ma postąpić sąd, który najpierw, wstępnie badając sprawę, oceni, że mieści się ona w zakresie ustawy, wyda postanowienie o rozpoznaniu sprawy w postępowaniu grupowym (art. 10 ust. 1 ustawy), postanowienie to uprawomocni się, zostanie przeprowadzone postępowanie dowodowe, po czym ostatecznie sąd dojdzie do przekonania, że roszczenie powoda, choć zasadne, jednak nie należy do zakresu przedmiotowego ustawy. Wbrew pozorom nie jest to wcale sytuacja rzadka, aby sąd dopiero po przeprowadzeniu całego postępowania dokonywał ustalenia właściwej normy prawnej, na której opiera rozstrzygnięcie. Tymczasem ustawodawca nakazuje sądowi dokonać takiej oceny już na samym początku sprawy, tylko na podstawie twierdzeń pozwu, co często będzie po prostu niemożliwe. Jeżeli ostatecznie okaże się, że roszczenia powoda są np. roszczeniami o nienależne świadczenie (a te nie są ustawą objęte, także w zakresie roszczeń o ochronę konsumentów, bo te z kolei muszą wynikać z czynności prawnej), sąd powinien, jak należy sądzić, umorzyć postępowanie, gdyż wydanie wyroku w sprawie byłoby niedopuszczalne. Powodowie będą musieli w takim przypadku wnieść sprawę ponownie, tym razem w zwykłym trybie.

Na ocenę trzeba poczekać

Z oceną nowego rozwiązania proceduralnego, jakim jest dochodzenie roszczeń w postępowaniu grupowym, trzeba poczekać przynajmniej kilka miesięcy. Wydaje się jednak, że ustawa będzie wymagała nowelizacji przynajmniej w kwestii zakresu przedmiotowego. Należałoby precyzyjniej określić, jaki katalog spraw jest nią objęty oraz jak ma postąpić sąd, jeśli dopiero po zakończeniu postępowania dowodowego, tuż przed wyrokiem, uzna, że roszczenia w tym postępowaniu rozpoznane być nie mogą. Niewątpliwie jednak ustawa ma szanse przyczynić się do większego poszanowania prawa przez uczestników stosunków cywilnoprawnych oraz jego egzekwowania, a więc zrealizować cel, jaki przyświeca całemu postępowaniu cywilnemu, pełniącemu służebną rolę wobec prawa materialnego. Stwarza także spore szanse dla prawników, którym otwiera ona nowe możliwości rozwoju własnej, wyspecjalizowanej praktyki.

Tekst ukazał się w Rzeczpospolitej 2 sierpnia 2010 roku