Maciej Bulanda

Pomyłki sądowe

24 czerwca w Katedrze Kryminalistyki Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego odbyła się konferencja „Pomyłki sądowe w postępowaniu karnym”.

Inicjatorką konferencji była Maria Ejchart, koordynatorka Kliniki Prawa „Niewinność” w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Adwokaci, prokuratorzy, sędziowie oraz studenci dyskutowali na temat przyczyn i skutków pomyłek sądowych. Omówiono rolę i znaczenie tzw. dowodu z pomówienia, wadliwego okazania oraz instytucji świadków koronnych. Drugi panel konferencji dotyczył zapobiegania pomyłkom oraz odpowiedzialności państwa w przypadku stwierdzenia pomyłki.

Jedno z wystąpień poświęcono wykorzystaniu analizy DNA w fazie postępowania przygotowawczego w procesie karnym. Materiał genetyczny, jak relacjonowała Anna Polak, studentka UW, może okazać się niepodważalnym dowodem w postępowaniu. Badania naukowe wskazują, że dzięki jego analizie wykrywalność przestępstw wzrosła o blisko 30 proc.

Pierwsze zastosowanie analizy DNA w postępowaniu sądowym miało miejsce w USA pod koniec lat 80. Blisko dziesięć lat później, w roku 1997, Unia Europejska zaleciła rządom państw członkowskich tworzenie baz danych, które mogą zrewolucjonizować kryminalistykę. Szczególnie cenna przy wykorzystaniu DNA jako materiału dowodowego jest bowiem możliwość przeprowadzenia analizy porównawczej.

Również w Polsce istnieje taka baza danych genetycznych, którą uważnie obserwują m.in. prawnicy z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Z bazą tą wiąże się bowiem ryzyko naruszenia prawa do ochrony prywatności, o czym orzekał już między innymi Europejski Trybunał Praw Człowieka, który stwierdził, że tego typu dane nie mogą być przechowywane bezterminowo. W Polsce ten czas wynosi od dwudziestu do trzydziestu lat.

Choć profil genetyczny człowieka jest unikatowy (jedynie bliźnięta jednojajowe mają identyczny materiał genetyczny), wykorzystanie analizy DNA w postępowaniu dowodowym też może być przyczyną błędów. W trakcie analizy i obróbki istnieje bowiem bardzo wysokie ryzyko kontaminacji, czyli zanieczyszczenia materiału obcym DNA. Dlatego konieczna jest kontrola jakości i współpraca jedynie z atestowanymi laboratoriami.

Pomyłki sądowe zdarzają się w każdym systemie, dlatego ostatnia dyskusja skupiła się na problemie odpowiedzialności za pomyłki. Zgodnie z polskim prawodawstwem zakres roszczeń obejmuje odszkodowanie za szkodę oraz zadośćuczynienie za doznaną krzywdę. Odpowiedzialność finansową w takich przypadkach ponosi Skarb Państwa.

Jak zauważył Łukasz Chojniak, doktorant na WPiA UW, brak ujednoliconej wysokości odszkodowań skutkuje znaczną uznaniowością w ich przyznawaniu przez sądy. Na dodatek problemu nie można dokładnie zanalizować, gdyż Ministerstwo Sprawiedliwości nie prowadzi statystyk spraw, w których doszło do niesłusznego skazania. Resort prowadzi jedynie statystyki wypłaconych odszkodowań, w dodatku dopiero od ubiegłego roku rozdzielił odszkodowania i zadośćuczynienia.

Dyskusyjny jest też moment, od którego Skarb Państwa powinien odpowiadać za pomyłkę sądową. W dyskusji padły głosy, że już samo niesłuszne postawienie zarzutów i bezpodstawne oskarżenie powinno być podstawą roszczeń odszkodowawczych. Przesłanką do takiego rozwiązania byłaby zasada domniemania niewinności.

Dr hab. Maria Rogacka-Rzewnicka, profesor w Instytucie Prawa Karnego WPiA UW, wyraziła pogląd, że należałoby rozważyć powrót do realnej odpowiedzialności osobistej. Na to jednak nie pozwala konstytucja, która nie bez powodu tak mocno uniezależniła sędziów w polskim systemie prawa – ripostował obecny na sali sędzia Sądu Okręgowego w Ostrołęce.

Gorąca dyskusja pokazała, że problem pomyłek sądowych nie jest obojętny dla środowiska. Wszyscy byli jednak zgodni, że celem jest unikanie pomyłek, a nie zmiany przepisów prawa z powodu ich występowania.