Odpowiedzialność odszkodowawcza podżegacza


Jakie warunki muszą być spełnione, by można było pociągnąć do odpowiedzialności odszkodowawczej podżegacza na podstawie art. 422 k.c.

W poprzedniej mojej publikacji przypomniałem ogólną treść art. 422 Kodeksu cywilnego, który przewiduje odpowiedzialność odszkodowawczą określonych osób za czyn bezprawny, nawet jeżeli nie uczestniczyły one bezpośrednio w popełnieniu tego czynu (tj. nie były jego współsprawcami). Pisałem też, dlaczego przepis ten powinien być znacznie częściej stosowany, aniżeli dzieje się to w praktyce.

Teraz, zgodnie z zapowiedzią, chciałbym przejść do szczegółowego omawiania teoretycznych i praktycznych kwestii związanych z możliwością pociągnięcia do odpowiedzialności odszkodowawczej osób wskazanych w art. 422 k.c. Wypada rozpocząć od „tego, kto inną osobę do wyrządzenia szkody nakłonił”.

Nasz kodeks cywilny nie zawiera dookreślenia osoby, która nakłoniła bezpośredniego sprawcę czynu bezprawnego do szkodzącego zachowania. Bezwzględnie dominuje pogląd, że takiego doprecyzowania należy poszukiwać na gruncie przepisów prawa karnego, gdzie funkcjonuje określenie „podżegania”.

Podżeganie polega na nakłanianiu innej osoby do dokonania czynu zabronionego, to znaczy na wpływaniu na psychikę tejże osoby, tak by podjęła ona decyzję o zrealizowaniu określonego czynu. Przepisy prawa karnego nie wskazują metod nakłaniania, czyli może ono nastąpić w dowolnej formie, np. prośby, obietnicy korzyści czy nawet groźby1. Nakłanianiem jest oddziaływanie na wolę innej osoby (osób) w celu skłonienia jej do określonego działania lub zaniechania. Nakłaniać można zwłaszcza słowami, które mogą przybrać formę prośby, rady, zlecenia, propozycji, sugestii czy polecenia2.

Istotną cechą podżegania jest oddziaływanie na sferę motywacji osoby wyrządzającej szkodę. Uważa się, że wpływ na psychikę sprawcy może przybrać najróżniejszą postać. Formy wpływania mogą mieć charakter pośredni lub bezpośredni, środki perswazji użyte przez podżegacza mogą być same w sobie dozwolone lub niedozwolone. Nie ma bowiem znaczenia, jakimi środkami nacisku posługuje się podżegacz. Może to być groźba, nakaz, wykorzystanie błędu, stosunku zależności lub zaufania, obietnica nagrody, czasem nawet porada3.

Podżegaczem jest więc ten, kto inną osobę zachęca do wyrządzenia drugiemu szkody, np. udziela porady co do sposobu sprzecznego z prawem działania4. Za podżegacza może być uznany zarówno ten, kto wzbudza u innej osoby zamiar popełnienia czynu zabronionego, którego to zamiaru osoba ta nie miała, jak i ten, kto umacnia bezpośredniego sprawcę w powziętym wcześniej zamiarze, a także ten, kto zagrzewa do popełnienia tego czynu osobę, która wcześniej taki zamiar powzięła5.

Istnieje także pogląd, że podżegaczem jest osoba, która wpłynęła na podjęcie decyzji przez sprawcę. Nakłanianie nie musi polegać na wyraźnie formułowanych żądaniach, namowach czy prośbach, ale może przybierać postać wypowiedzi pośrednio sugerujących określone postępowanie, na przykład wskazujących wynikające z niego korzyści lub zapewniających o bezkarności6.

W świetle powyższego można czasem powziąć wątpliwość, czy ten, kto ma określone wpływy/środki przymusu wobec bezpośredniego sprawcy czynu niedozwolonego (np. może pozbawić go pracy/funkcji za odmowę popełnienia czynu zabronionego) i wykorzystuje to celem spowodowania u niego bezprawnego zachowania, jest „tylko” podżegaczem, czy może jednak już współsprawcą (tzw. sprawcą kierowniczym lub sprawcą polecającym – vide art. 18 § 1 Kodeksu karnego). Ale nie jest to dylemat, który warto rozstrzygać przed podjęciem decyzji o dochodzeniu odszkodowania od osoby, której można przypisać podobne zachowania. Uważam, że z punktu widzenia interesów osoby poszkodowanej, która próbuje dochodzić naprawienia szkody wyrządzonej czynem bezprawnym, im większa jest możliwość udowodnienia, że określona osoba była (współ)sprawcą kierowniczym lub polecającym, tym bardziej warto wytoczyć wobec niej powództwo odszkodowawcze (wtedy na podstawie art. 415 k.c.). Jeżeli okaże się, że osobie takiej można udowodnić „tylko” podżeganie, to i tak można egzekwować od niej odpowiedzialność odszkodowawczą w szerokim zakresie (na podstawie art. 422 k.c.), co jest głównym tematem tej publikacji.

Dla uznania kogoś za podżegacza nie ma znaczenia, czy proces podejmowania decyzji u samego bezpośredniego sprawcy przebiega prawidłowo, czy też nakłaniający wykorzystuje nieprawidłowości w rozumowaniu sprawcy albo nienormalne reakcje w celu skłonienia go do popełnienia czynu niedozwolonego7. Nawet jeżeli bezpośredni sprawca nie jest w stanie w pełni pojąć bezprawność swego zachowania i jego skutki, to i tak podżegacz może ponieść odpowiedzialność odszkodowawczą. Tak więc jeżeli podżegacz nakłania do określonego działania tzw. „słupa”, którym jest osoba bez wykształcenia lub osoba, której zdolność postrzegania rzeczywistości może być ograniczona wskutek nadużywania alkoholu lub narkotyków, to w żaden sposób nie ogranicza to odpowiedzialności podżegacza z art. 422 k.c.

Ważne jest natomiast, aby działanie podżegacza okazało się skuteczne, tzn. doprowadziło do powzięcia decyzji przez sprawcę, rozwiało jego wahania lub umocniło zamiar. Żeby więc pociągnąć osobę nakłaniającą do odpowiedzialności odszkodowawczej na podstawie art. 422 k.c., należy wpierw wykazać, że gdyby nie działanie tego podżegacza, to inna osoba nie zachowałaby się w określony (bezprawny) sposób, którym to zachowaniem wyrządziła komuś szkodę. Innymi słowy, gdyby nie podżegacz, sprawca mógłby powstrzymać się od swego bezprawnego zachowania jeszcze przed jego rozpoczęciem lub takiego zachowania zaniechać, zanim doszło do wyrządzenia nim szkody (będzie o tym jeszcze mowa przy omawianiu kwestii tzw. adekwatnego związku przyczynowego).

Podżegacz musi działać umyślnie i to w zamiarze bezpośrednim. Innymi słowy, należy wykazać, że dana osoba chciała nakłonić i świadomie nakłoniła bezpośredniego sprawcę do bezprawnego zachowania, którym wyrządzona została komuś szkoda. Nakłanianie kryje w sobie bowiem element celowego działania. Zamiar musi być skierowany na wzbudzenie u sprawcy chęci popełnienia czynu niedozwolonego. Natomiast wyrządzenie szkody ani tym bardziej wyrządzenie szkody określonego rozmiaru nie muszą być objęte umyślnością podżegacza. Nie można zatem pociągnąć do odpowiedzialności z art. 422 k.c. kogoś, kto nie chciał, aby bezpośredni sprawca zachował się w określony sposób, ale przewidywał taką możliwość i godził się z tym. Ale umyślność dotyczy tylko doprowadzenia sprawcy do zrealizowania obiektywnego stanu faktycznego czynu niedozwolonego8 (o czym także będzie jeszcze mowa poniżej).

Osoba, na której wolę oddziałuje podżegacz, musi być dostatecznie zindywidualizowana. Nakłanianie do popełnienia czynu niedozwolonego musi być skierowane względem określonej osoby lub grupy osób, choćby podżegacz nie znał ich osobiście. Zwrócenie się do osoby niedookreślonej dostatecznie (ad inceratam personam) nie może być uznane za podżeganie9.

Tak jak była o tym mowa powyżej, podżegacz odpowiada za szkodę, jaką wyrządził sprawca, bez względu na to, czy przewidywał takie konsekwencje i czy odniósł stąd jakąkolwiek korzyść10. Powód dochodzący swych roszczeń na podstawie art. 422 k.c. nie musi więc udowadniać, że osoba nakłaniająca do popełnienia czynu bezprawnego przewidywała wyrządzenie szkody tym czynem (a tym bardziej rozmiar tej szkody), ani tego, że podżegacz nakłaniał w celu odniesienia jakichś korzyści dla siebie lub innych osób (a tym bardziej tego, że z takiego działania ktoś faktycznie odniósł jakiekolwiek korzyści). Ma to bardzo doniosłe znaczenie praktyczne – w wielu przypadkach bardzo trudno byłoby wykazać, że podżegacz chciał wyrządzenia komuś szkody, a jeszcze trudniej, że sprawca bezpośredni działał na korzyść podżegacza (lub innych osób, które ten wskazał).

Podżegacz odpowiada za całą wyrządzoną szkodę. Jeżeli więc wykazane zostanie, że nakłaniający do popełnienia czynu bezprawnego doprowadził ostatecznie do wyrządzenia komuś szkody, może ponieść odpowiedzialność za tę szkodę w pełnych jej rozmiarach – tak jak bezpośredni sprawca, ale też niezależnie od tego, czy ten drugi może być ostatecznie pociągnięty do odpowiedzialności w jakimkolwiek zakresie.

Zgodnie z ogólnymi zasadami do przyjęcia odpowiedzialności podżegacza jest niezbędne, aby jego zachowanie pozostawało w normalnym (tzw. adekwatnym) związku przyczynowym z powstałą w rezultacie działania sprawcy szkodą.

W pierwszym rzędzie decyduje o nim przyczynowość działania podżegacza dla powzięcia decyzji przez sprawcę. Ów związek przyczynowy zachodzi, jeżeli można uznać, że szkodzące działanie lub zaniechanie sprawcy stanowi normalne następstwo wysiłków podżegacza. Ponieważ podżegacz oddziałuje na wolę i świadomość sprawcy, ocena zarówno wystąpienia, jak i normalności związku przyczynowego musi być dokonana według kryteriów psychologicznych. Jak podnosi się w literaturze przedmiotu, nie jest to sprawa prosta, jednak z pomocą przychodzą pewne obserwowane prawidłowości, np. pojawianie się pewnych zależności psychicznych jednych osób od drugich wynikłe z ich pozycji, doświadczenia czy sytuacji, w której się znalazły11. Dlatego postuluje się, żeby w większości przypadków zadowolić się wysokim stopniem prawdopodobieństwa co do skuteczności zabiegów podżegacza, ponieważ chodzi o rzeczy tak nieuchwytne jak psychiczne oddziaływanie jednej osoby na drugą12. Uważam takie podejście za jak najbardziej słuszne. Gdyby trzeba było wykazać coś więcej niż wysokie prawdopodobieństwo wpływu osoby nakłaniającej na zachowanie bezpośredniego sprawcy, pociągnięcie podżegacza do odpowiedzialności odszkodowawczej nazbyt często okazywałoby się niemożliwe.

Trzeba też oczywiście wykazać, że szkoda jest normalnym następstwem działania lub zaniechania bezpośredniego sprawcy czynu zabronionego, które inspirował podżegacz. Osoba wytaczająca przeciwko podżegaczowi powództwo z art. 422 k.c. musi być zatem przygotowana do wykazania nie tylko tego, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, iż ten w określony sposób wpłynął na zachowanie się bezpośredniego sprawcy czynu bezprawnego, ale też że normalnym następstwem tego zachowania jest zaistnienie szkody.

W świetle powyższych uwag możliwość pociągnięcia podżegacza do odpowiedzialności odszkodowawczej na podstawie art. 422 k.c. należy przynajmniej rozważać jako szansę na zwiększenie skuteczności dochodzenia roszczeń w tych stanach faktycznych, gdy poza bezpośrednimi sprawcami można też wskazać świadomych inspiratorów czynu bezprawnego, którym została wyrządzona szkoda.

Adam Studziński, praktyka postępowań sądowych i arbitrażowych oraz praktyka dochodzenia trudnych wierzytelności kancelarii Wardyński i Wspólnicy


1 Tak np. P. Petasz, Glosa do wyroku SN z 3 kwietnia 2006 r., V KK 316/05, opubl. Baza LEX.

2 Wyrok SA w Krakowie z 8 lipca 1999 r., II AKa 121/99, KZS 1999/8-9, poz. 37.

3 B. Lewaszkiewicz-Petrykowska, Wyrządzenie szkody przez kilka osób, Wydawnictwo Prawnicze 1978, s.107.

4 Tak np. w wyroku SN z 6 grudnia 1972 r,, I PR 212/72.

5 Tak m.in.: S. Frankowski, Glosa do wyroku SN z 28 września 1970 r., IV KR 191/70, OSPIKA 1971 z. 10 s. 448–449; J. Wojciechowski, Kodeks Karny wydanie III poszerzone i uaktualnione. Komentarz, orzecznictwo. Warszawa 2002, s. 57; SN w orzeczeniu z 25 lipca 1967 r., III KR 96/67, RPEiS 1968/1, s. 336; SN w wyroku z 10 kwietnia 1934 r., 3K 292/34 OSNK 1934 z. 10, poz. 222; SA w Krakowie w wyroku z 20 września 2001 r., II AK 204/01, „Krakowskie Zeszyty Sądowe” 2001 nr 11 poz. 28; SN w postanowieniu z 8 lutego 2006 r., IV KK 394/05.

6 Tak np. Z. Banaszczyk (w:) K. Pietrzykowski, Komentarz, t. I, 2011, art. 422, nb 7–9; P. Machnikowski (w:) System prawa prywatnego, t. 6, s. 443.

7 B. Lewaszkiewicz-Petrykowska, Wyrządzenie szkody… op.cit., s. 107.

8 Ibidem, s. 108.

9 P. Kardas, Komentarz do art. 18 Kodeksu karnego, teza 143, Baza LEX; B. Lewaszkiewicz-Petrykowska, Wyrządzenie szkody…op.cit., s. 108.

10 Tak np. w wyroku SN z 6 grudnia 1972 r., I PR 212/72.

11 B. Lewaszkiewicz-Petrykowska, Wyrządzenie szkody…op.cit., s. 108.

12 Ibidem, s. 108.