Nowe zasady sprzedaży energii


Wchodzi w życie obowiązek sprzedaży energii elektrycznej na giełdzie towarowej, na internetowej platformie handlowej na rynku regulowanym oraz w formie otwartego przetargu. Czy niejasne przepisy staną się źródłem sporów – analizuje Weronika Pelc.

9 sierpnia 2010 r. wchodzą w życie nowe zasady sprzedaży energii elektrycznej przez jej wytwórców uregulowane w art. 49a ustawy z dnia 10 kwietnia 1997 r. Prawo energetyczne (Dz.U. z 2006 r. Nr 89, poz. 625 z późn. zmianami). Intencją ustawodawcy było stworzenie przejrzystego i dostępnego dla wszystkich rynku energii. Do tej pory bowiem handel hurtowy energią bazował głównie na umowach zawieranych bezpośrednio przez zainteresowane strony (kontrakty dwustronne), co w ocenie ustawodawcy ze względu na koncentrację na rynku mogło negatywnie wpływać na przejrzystość w ustalaniu cen.

Obowiązkowo na giełdzie

Zgodnie z nowymi przepisami przedsiębiorcy wytwarzający energię elektryczną będą zobowiązani do sprzedawania nie mniej niż 15 proc. wytworzonej energii elektrycznej na giełdach towarowych lub na rynku regulowanym. Ci z wytwórców energii, a jest ich w kraju przeważająca większość, którzy otrzymują środki na pokrycie tzw. kosztów osieroconych w związku z rozwiązaniem kontraktów długoterminowych, będą zobowiązani sprzedawać także całą pozostałą energię w sposób zapewniający kontrahentom publiczny i równy dostęp do tej energii, to jest w drodze otwartego przetargu, na internetowej platformie handlowej na rynku regulowanym lub na giełdach towarowych. Zwolnieni z tego obowiązku są tylko producenci energii odnawialnej (zielonej) oraz wytwarzanej w skojarzeniu z ciepłem (czerwonej lub żółtej), energii dostarczanej linią bezpośrednią do odbiorcy końcowego, wytwarzanej na potrzeby własne lub operatorów oraz w małych i średnich źródłach energii o mocy zainstalowanej do 50 MW.

Zabrakło przecinka

Redakcja nowych przepisów wywołała wątpliwości interpretacyjne. Dotyczyło to m.in. możliwości wypełnienia opisanego obowiązku w drodze zawierania umów sprzedaży energii na internetowej platformie handlowej. Istniejąca i działająca w Polsce internetowa platforma handlowa, znana pod nazwą „poee”, nie funkcjonuje bowiem w ramach rynku regulowanego. Brak przecinka w przepisie sprawił, że zgodnie z literalnym brzmieniem nowego przepisu handel energią na istniejącej platformie nie będzie spełniał wymogów ustawodawcy. Zgodnie bowiem z zapisem ustawowym przedsiębiorca winien energię sprzedawać „na internetowej platformie handlowej na rynku regulowanym”. 24 czerwca br. do marszałka Sejmu wpłynął poselski projekt ustawy o zmianie ustawy Prawo energetyczne (druk nr 3237) zawierający brakujący przecinek. 13 lipca projekt ten został po pierwszym czytaniu skierowany do komisji, ale jest wątpliwe, czy zostanie przyjęty, a co za tym idzie czy brakujący przecinek pojawi się we właściwym miejscu przed 9 sierpnia 2010 r. Jeśli tak się nie stanie, przedsiębiorstwa energetyczne mogą mieć wątpliwości, czy regulator uzna transakcje zawarte na poee za spełniające ustawowe wymogi.

Czy energia sprzedana to energia wytworzona?

Kolejna wątpliwość dotyczyła kwestii, jak ustalić ilość energii, która powinna zostać sprzedana w sposób opisany powyżej w 2010 r. Przepisy przejściowe przewidują, że przepis dotyczy energii niesprzedanej do dnia wejścia w życie ustawy. Zgodnie z interpretacją prezesa Urzędu Regulacji Energetyki zawartą w Komunikacie nr 8 z dnia 12 maja 2010 r. energia niesprzedana to energia wytworzona w okresie od 9 sierpnia do końca 2010 r. Prezes URE uznał, że sprzedaż energii następuje z chwilą jej wydania, czyli, biorąc pod uwagę specyfikę towaru, jakim jest energia elektryczna, z chwilą jej wytworzenia. Zdaniem regulatora samo zawarcie umowy sprzedaży takiej energii przed dniem jej wytworzenia nie może zostać uznane za sprzedaż energii, ponieważ sprzedaż energii przyszłej następuje pod warunkiem, że energia ta zostanie wytworzona. Umowa wywołuje bowiem skutek rozporządzający dopiero w chwili wydania energii.

Stanowisku prezesa URE można przeciwstawić odmienną interpretację. Skoro bowiem ustawodawca posłużył się pojęciem „energii niesprzedanej”, a nie pojęciem „energii niesprzedanej i niewydanej” lub „nieprzeniesionej na nabywcę” albo pojęciem „energii wytworzonej”, to widać było to celowe. Umowa sprzedaży rzeczy oznaczonych co do gatunku i rzeczy przyszłych jest umową ważną i wiążącą od chwili jej zawarcia. Nie ma wątpliwości, że można zawrzeć umowę sprzedaży energii wytworzonej w przyszłości. Późniejsze przeniesienie posiadania nie jest przesłanką ważności umowy, a jedynie stanowi o jej wykonaniu. Skutek rzeczowy takiej umowy pozostaje do chwili powstania rzeczy w zawieszeniu, ale zobowiązanie wynikające ze sprzedaży rzeczy istnieje (patrz wyrok SN z dnia 25 lipca 2001 r., I CKN/2000). Wytwórca nie może skutecznie drugi raz sprzedać energii objętej umową, gdyż jest to już energia „sprzedana”. „Sprzedane” nie oznacza tego samego co „wydane nabywcy”. Zgodnie zatem z terminologią stosowaną w prawie polskim, w tym w Kodeksie cywilnym, „sprzedaż” jest czymś innym niż „wydanie” czy też „przeniesienie własności”. Z tego względu stanowisko prezesa URE może być kwestionowane.