Niesłusznych oskarżeń nie sposób uniknąć, ale powinna być możliwość uzyskania odszkodowania


Prawdziwym problemem jest wieloletnie trwanie w stanie niesłusznego oskarżenia oraz brak odpowiedzialności funkcjonariuszy państwowych, którzy się do niego przyczynili – mówili uczestnicy seminarium w Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie.

7 maja 2013 roku w Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie odbyło się seminarium poświęcone niesłusznym oskarżeniom, którego współorganizatorem było Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Po opublikowaniu raportu na temat przyczyn niesłusznych skazań w Polsce (pisaliśmy o tym na naszym portalu) FOR zajął się z kolei niesłusznymi oskarżeniami. Ten problem jest zdecydowanie słabiej zbadany, trudności pojawiają się już na poziomie definicji. Nie wiadomo, czy o niesłusznym oskarżeniu można mówić już na etapie postępowania przygotowawczego, czy dopiero wtedy, gdy sprawa trafi do sądu. Rozstrzygając tę kwestię nie można zapominać, że postępowanie przygotowawcze też może być dolegliwe dla osoby, przeciwko której się toczy, zwłaszcza jeśli zostaną zastosowane środki zapobiegawcze. Dlatego osobie takiej, jeśli ostatecznie zarzuty się nie potwierdzą, mogłoby przysługiwać odszkodowanie. Na razie funkcjonariusze państwowi, którzy przyczynili się do postawienia niesłusznego oskarżenia, nie ponoszą za to żadnej odpowiedzialności. W 2011 roku nie zapadło ani jedno orzeczenie na gruncie ustawy o odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa.

– Podstawowym problemem jest niska efektywność wymiaru sprawiedliwości i przewlekłość postępowań, wynikająca ze złej organizacji pracy. Tymczasem spóźniona sprawiedliwość to nie jest sprawiedliwość – mówił prof. Leszek Balcerowicz. – Niepokojące jest też to, że sądy w ok. 90% uwzględniają wnioski prokuratorów, którzy nie ponoszą za ich treść żadnej odpowiedzialności, jeśli ich zarzuty się nie potwierdzą. Dlatego trzeba zdefiniować złe praktyki i sprawić, by opłacały się mniej niż dobre.

– Domniemanie niewinności jest fikcją, gdyż nie rozciąga się na zakaz stawiania niesłusznych oskarżeń czy zarzutów – mówił Ziemisław Gintowt, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie. – Zasadę domniemania niewinności łamią zarówno media, przedstawiając jako faktycznych sprawców osoby, którym jeszcze nawet nie przedstawiono zarzutów, jak i organy ścigania, którym zdarza się przedstawić zarzuty, nawet gdy nie mają dostatecznych dowodów. Do tego dochodzi plaga niestosowania procedur, z którą mamy do czynienia w Polsce. Stąd stawiane są zarzuty bez dostatecznych, prawidłowo przeprowadzonych dowodów. Niedopuszczalne są też oskarżenia, które mają podłoże polityczne. Zadaniem wolnych mediów jest kontrolowanie i nagłaśnianie takich sytuacji. Niezbędna jest też edukacja, i to już od szkoły podstawowej.

– Nie wyeliminujemy całkowicie niesłusznych oskarżeń. Zdarzają się one na całym świecie, także w Niemczech i w USA – mówił prokurator generalny Andrzej Seremet. – System prawny opiera się na zasadzie swobodnej oceny dowodów, a trzech różnych sędziów może te same dowody ocenić w diametralnie różny sposób. W Polsce mamy też gigantyczny problem z biegłymi. Na pewno warto wprowadzić system odpowiedzialności za niesłuszne oskarżenia – nie tylko prokuratorów, lecz także sędziów i adwokatów. Odpowiedzialność ta powinna być zarówno dyscyplinarna, materialna, jak i karna – jednak tę ostatnią należy stosować bardzo ostrożnie, by nie odstraszyć funkcjonariuszy od ścigania przestępstw.

Prokurator generalny był zdania, że postępowania dyscyplinarne prokuratorów powinny być częściowo jawne. Należałoby stworzyć system sądów dyscyplinarnych w poszczególnych prokuraturach apelacyjnych, od których orzeczeń odwołania rozpatrywałyby sądy powszechne. Tylko postępowanie pierwszoinstancyjne miałoby więc charakter korporacyjny.

Odnosząc się do kwestii nieprzestrzegania procedur, zauważył, że problemem jest też nadużywanie procedur zarówno przez sądy, organy ścigania, jak i profesjonalnych pełnomocników. – Rozdęliśmy procedurę do niespotykanych rozmiarów, przydaliśmy stronom uprawnienia całkiem im niepotrzebne – mówił. Szereg przywilejów procesowych hamuje postępowanie. Zachodzi więc potrzeba przemyślenia na nowo pewnych konstrukcji prawnych i instytucji, czy faktycznie są one niezbędne.

Uczestnicy seminarium poruszyli też problem nierównego traktowania przez sądy prokuratorów i adwokatów. – Gdy oskarżony wchodzi na salę rozpraw, prokurator już tam jest. Prokurator ma też zdecydowanie większą możliwość kontaktu z sędzią niż adwokat. Dlatego oskarżony może odnieść wrażenie, że sędzia i prokurator stoją po jednej stronie przeciwko niemu i obrońcy – mówili. Wpływa to na społeczny odbiór wymiaru sprawiedliwości.

Bardzo źle na wizerunek wymiaru sprawiedliwości wpływają też nagłaśniane w mediach sytuacje, gdy niesłuszne oskarżenie doprowadziło do upadku nieźle prosperującego przedsiębiorcy, wobec którego zastosowano środki zapobiegawcze.

– Nie tylko tymczasowe aresztowanie może być dotkliwe w skutkach, ale także np. zabezpieczenie majątkowe, jeśli orzeczono je w takiej wysokości, że uniemożliwiło to podejrzanemu prowadzenie działalności gospodarczej – mówił sędzia Sądu Najwyższego, prof. Tomasz Grzegorczyk. – Co w przypadku, gdy następnie postępowanie zostanie umorzone? Nie jest znany przypadek, żeby sądy zasądziły odszkodowanie i zadośćuczynienie za to, że w wyniku zastosowania środka zapobiegawczego podejrzany jako przedsiębiorca poniósł szkodę w związku z doprowadzeniem do ruiny jego przedsiębiorstwa.

Wszystko wskazuje więc na to, że – jak mówił, otwierając spotkanie, prof. Leszek Balcerowicz – najwyższy czas przyznać, że mamy poważny problem, i wyciągnąć z tego wnioski.