Krzysztof Wojdyło

Nadgorliwość w zakresie formy?

Zarówno obowiązujące regulacje dotyczące kredytu konsumenckiego, jak i inicjatywy ustawodawcze w tym zakresie to bardzo dobra okazja, by zrewidować podejście do formy czynności prawnych dokonywanych na rynku consumer finance.

Niewątpliwie mamy do czynienia ze zderzeniem dwóch przynamniej na pozór sprzecznych wartości. Z jednej strony wyraźne promowanie formy pisemnej dla czynności z udziałem konsumentów (przede wszystkim art. 29 ustawy o kredycie konsumenckim) jest wyrazem ochrony konsumenta jako słabszej strony umowy. Wyraźnie podkreślał to UOKiK w trakcie prac nad nową ustawą o kredycie konsumenckim. Z uwagi na wątpliwości w zakresie art. 10 dyrektywy 2008/48 (przepis regulujący zagadnienie formy umowy o kredyt konsumencki na gruncie dyrektywy) na etapie prac nad polską ustawą należało rozstrzygnąć, jaką formę powinny mieć umowy o kredyt konsumencki. UOKiK zdecydowanie opowiedział się za formą pisemną, argumentując, że brak takiej formy może spowodować trudności dowodowe po stronie konsumenta w przypadku ewentualnego sporu z kredytodawcą1.

Przywiązanie do formy pisemnej jest widoczne również w nowych inicjatywach regulacyjnych. Przykładowo rządowy projekt zmiany ustawy o kredycie konsumenckim zakłada, że parabanki będą miały dostęp do baz Biura Informacji Kredytowej, ale tylko po przedstawieniu zgody konsumenta w formie pisemnej.

Promowanie formy pisemnej stoi w sprzeczności z dążeniem do maksymalnego uproszczenia procesu przyznawania kredytu oraz obniżenia kosztów kredytu. Ustawodawca musi zdawać sobie sprawę z tego, że każdorazowy wymóg formy pisemnej jest związany z konkretnymi kosztami dla kredytodawcy, a w konsekwencji dla kredytobiorcy, zwłaszcza w kontekście bardzo ograniczonego w Polsce zastosowania bezpiecznego podpisu elektronicznego. Przygotowanie pisemnej umowy lub zgody wymaga osobistego kontaktu z konsumentem lub kosztownej przesyłki do konsumenta. Paradoksalnie w wielu przypadkach może być to sprzeczne z interesem konsumenta dążącego do szybkiego i taniego zaciągnięcia kredytu. Wielu klientom parabanków zależy na bardzo efektywnym zorganizowaniu finansowania. Sprostanie tej potrzebie w ramach obowiązujących regulacji prawnych skutkuje koniecznością przyjmowania przez kredytodawców różnych, niekiedy wątpliwych pod względem prawnym konstrukcji w zakresie metody zawierania umów z konsumentami.

Nie ulega również wątpliwości, że rygorystyczne podejście co do formy wstrzymuje rozwój nowatorskich rozwiązań technologicznych na rynku consumer finance. Bardzo dynamiczny rozwój nowoczesnych usług płatniczych w Polsce jest możliwy m.in. dzięki temu, że regulacje dotyczące usług płatniczych podchodzą znacznie bardziej liberalnie do zagadnienia formy umowy o usługę płatniczą. Trudno jednocześnie założyć, że z uwagi na nieco bardziej liberalne podejście regulacje dotyczące usług płatniczych są dla konsumenta mniej bezpieczne. Wydaje się, że odpowiednie uregulowanie ciężaru dowodu oraz wymogów dotyczących elektronicznych dokumentów zagwarantuje konsumentowi taki sam lub porównywalny poziom ochrony jak wprowadzenie wymogu formy pisemnej. Jednocześnie elektroniczny obieg dokumentów mógłby przyczynić się do znacznego uproszczenia procedur oraz kosztów.

Warto również zaznaczyć, że obecnie obowiązujące regulacje różnicują sytuację kredytodawców. Banki, udzielając kredytów konsumenckich, mogą korzystać z przywileju zawartego w art. 7 Prawa bankowego i dokonywać szeregu czynności w praktyce w formie elektronicznej. To uprzywilejowane jest oczywiście w dużej mierze uzasadnione specjalnym statusem banków oraz tym, że uprawnienie banków jest jednocześnie obwarowane szeregiem wymogów. Co stoi jednak na przeszkodzie, aby korzystanie przez parabanki z formy elektronicznej uzależnić od spełnienia podobnych wymogów?

Kolejne inicjatywy regulacyjne dotyczące rynku consumer finance wydają się bardzo dobrą okazją, by zrewidować podejście do formy czynności prawnych dokonywanych na tym rynku. Oczywiście należy do tego zagadnienia podejść bardzo ostrożnie i systemowo. Być może liberalizacja formy będzie wymagała zmian wykraczających dalece poza przepisy o kredycie konsumenckim. Z tego powodu nie jest wykluczone, że dopiero kompleksowa rewizja przepisów Kodeksu cywilnego mogłaby przynieść pożądany efekt. Niemniej jednak warto przy kolejnej nowelizacji ustawy o kredycie konsumenckim zastanowić się, czy konsekwentne promowanie formy pisemnej aby na pewno jest zawsze w interesie konsumentów.

Krzysztof Wojdyło, Zespół Usług Płatniczych kancelarii Wardyński i Wspólnicy


1 Założenia do ustawy o kredycie konsumenckim w związku z implementacją Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/48/WE z dnia 23 kwietnia 2008 r. w sprawie umów o kredyt konsumencki, str. 61.