Musimy „spłaszczyć krzywą” sporów wywołanych pandemią


W związku z pandemią na wymiar sprawiedliwości spadnie wkrótce taka sama presja, jaka obecnie przygniata systemy ochrony zdrowia. Spowoduje ją fala sporów wywołanych pandemią. Co mogą zrobić adwokaci, radcowie prawni i sędziowie, oczekując na nadejście fali postpandemicznych sporów, by uodpornić wymiar sprawiedliwości przed nadchodzącą ciężką próbą?

Na całym świecie systemy ochrony zdrowia chwieją się i załamują pod naporem tsunami zachorowań na Covid-19. Państwa podejmują drastyczne kroki, by rozłożyć ten ciężar w czasie poprzez spłaszczanie krzywej infekcji, bo systemy zdrowia, i tak często niewydolne, nie radzą sobie z dynamiką rozwoju pandemii.

Kolejnym systemem, na który wkrótce spadnie podobna presja, jest wymiar sprawiedliwości. Niezdolność tego systemu do poradzenia sobie ze skutkami pandemii może być przy tym równie dramatyczna w skutkach.

Sądy to krytyczny element systemu gospodarczego, a przeciążenie ich ponad miarę może zaostrzyć nadchodzącą recesję. Na szali są ludzkie życia. W genialnym filmie „Big Short” traktującym o kryzysie finansowym 2008 r. jeden z głównych bohaterów tak strofuje kolegów, którzy cieszą się, że przewidzieli nadchodzącą katastrofę i zdążyli zawrzeć transakcje, które pozwolą im na niej zarobić: „Podam wam liczbę. Wiecie, że za każdym razem, gdy bezrobocie wzrasta o 1%, umiera 40 000 ludzi więcej?”.

Rozwój gospodarczy to nie tylko kwestia wzrostu ekonomicznego dobrobytu. To kwestia życia i śmierci. Od tego zaś, jak systemy sprawiedliwości poszczególnych państw będą funkcjonować tuż po pandemii, zależy, czy ich gospodarki odzyskają dynamikę i odbiją w górę, czy też pogrążą się w depresji na trudny do przewidzenia czas. W znacznej mierze zależeć to będzie od sędziów, arbitrów oraz adwokatów i radców prawnych.

Co sędziowie i adwokaci mogą zrobić w obecnej sytuacji, by sprostać społecznej misji, która jest istotą ich zawodu? Wiele rzeczy jest poza naszym wpływem. Tak jak wiele aspektów funkcjonowania ochrony zdrowia jest poza wpływem lekarzy i pielęgniarek, gdyż pozostaje w rękach polityków i prawodawców. Jednak podobnie jak pracownicy ochrony zdrowia, tak i prawnicy mogą przysłużyć się społeczeństwu w walce z pandemią i złagodzić skutki wywołanego nią kryzysu, jeśli poważnie potraktują swoje obowiązki zawodowe i etyczne. Mogą też znacznie zaszkodzić, jeśli tego nie zrobią.

Spłaszczanie krzywej

Tak jak w ochronie zdrowia, kluczem do poradzenia sobie przez wymiar sprawiedliwości z falą postpandemicznych sporów będzie spłaszczenie tej fali. Trzeba zadbać o to, by liczba spraw wymagających sądowej interwencji została maksymalnie ograniczona i by do sądów trafiały wyłącznie sprawy i strony, które rzeczywiście tego potrzebują.

Podobnie jak lekarze i respiratory w czasie pandemii, tak sędziowie i sądy będą trudno dostępnym i cennym zasobem tuż po jej zakończeniu, gdy ruszą spory dotyczące zakłóconych kontraktów, zniweczonych przez wirusa wydarzeń i przedsięwzięć gospodarczych, zburzonych aliansów biznesowych, bankructw czy niewypłaconych wynagrodzeń. Nowe technologie, nowoczesne metody komunikacji, sądy online, które według niektórych będą receptą, mogą oczywiście pomóc uzdrowić sytuację. Sprawiedliwi i uczciwi sędziowie, wystarczająco kompetentni, doświadczeni i niezależni intelektualnie, by rozstrzygać spory dotyczące krytycznych praw i interesów stron, zawsze będą jednak w niedoborze.

Cały świat będzie musiał w związku z tym dostrzec coś, co od dawna jest oczywiste w dobrze funkcjonujących systemach sprawiedliwości – że zapewnienie rzeczywistego dostępu do sądu tym, którzy naprawdę go potrzebują, oznacza odmówienie go tym, którzy nie szanują społecznego zasobu, jakim jest wymiar sprawiedliwości, i używają go bez należytego względu na prawa innych do korzystania z tego zasobu.

Nadużycie prawa do sądu

W końcu będziemy musieli na poważnie zająć się kwestią nadużycia prawa do sądu.

To niesamowite jak w niektórych państwach, w tym w Polsce, koncepcja nadużycia praw procesowych napotyka opór i na jak podatny grunt padają w naszym kraju argumenty, jakoby sądy nie mogły zapobiegać nadużyciom praw procesowych, dopóki kodeks lub ustawa nie zdefiniują tego, czym jest takie nadużycie, i nie określą stosownych sankcji. W prawie międzynarodowym zakaz nadużywania praw był zawsze jedną z podstawowych zasad i żaden traktat ani kodeks nie był potrzebny do tego, by została ona przyjęta za powszechnie i bezspornie obowiązującą normę. Prawo do sądu nigdy nie było wyłączone spod tego zakresu, a sądy i trybunały międzynarodowe nigdy nie miały problemu ze zwalczaniem nadużyć procesowych, chociaż żaden akt prawa stanowionego nie określał odpowiednich sankcji. Nadużycie przez jedną osobę prawa do sądu oznacza ograniczenie lub odebranie go innej. W niektórych państwach zawsze było to oczywiste. Ale o dziwo w innych nie.

Aby skutecznie uporać się z falą wywołanych pandemią sporów i umożliwić gospodarce powrót na wzrostową trajektorię, żaden system wymiaru sprawiedliwości nie może pozwalać na to, by strony marnowały sędziowski czas pozbawionymi podstaw lub pieniaczymi roszczeniami i zarzutami, a także niekoherentnymi i niejasnymi, za to obszernymi i agresywnymi stanowiskami pozwalającymi stronom „łowić ryby w mętnej wodzie”. Nie będzie nas stać na tolerowanie „taktyk” procesowych polegających na tym, że strona zwleka z przedstawieniem pełnego stanowiska z braku kompetencji lub z cwaniactwa procesowego, zamiast starannie wyłożyć twierdzenia i argumenty na możliwie wczesnym etapie sprawy, by przedmiot i zakres sporu mogły zostać zdefiniowane, a sprawa rozpoznana sprawnie, tak by cenne zasoby sądowe mogły zostać szybciej wykorzystane dla dobra kogoś innego, kto tego potrzebuje.

W czasach względnego dobrobytu i wzrostu gospodarczego mogliśmy pozwalać sobie na takie marnotrawstwo w imię abstrakcyjnych rozważań o „szczególnym charakterze” prawa do sądu, które nie pozwala jakoby zastosować do niego zakazu nadużywania praw podmiotowych. Dziś już nie możemy.

Pozasądowe rozwiązywanie sporów

Spłaszczenie fali nadchodzących sporów będzie też wymagało skutecznego sankcjonowania niekonstruktywnego podejścia do rozwiązywania sporów przez strony. Nie wystarczą dotychczasowe pozorne rozwiązania, polegające na tym, że powód musi w pozwie wytłumaczyć, dlaczego sporu nie udało się rozwiązać w sposób polubowny. Będziemy potrzebowali mechanizmów, które rzeczywiście skłonią strony do tego, by podchodziły do konfliktów w sposób konstruktywny oraz starannie i w dobrej wierze próbowały rozwiązywać je, zanim trafią do sądu.

Oczywiście pomocna byłaby tu interwencja legislacyjna, która nałożyłaby na strony obowiązek korzystania z tzw. „protokołów przedprocesowych” (pre-action protocols) lub umożliwiałaby stronom składanie sobie wzajemnie ofert ugodowych, których treść sądy mogłyby następnie uwzględnić przy orzekaniu o kosztach sądowych (na wzór angielskich part 36 offers). Sądy już dziś dysponują jednak narzędziami do tego, by promować konstruktywną wymianę stanowisk przez strony na etapie przedprocesowym lub by tak ułożyć postępowanie, by przy orzekaniu o kosztach uwzględnić sensowność działań procesowych stron w świetle otrzymanych przez nie ofert ugodowych.

Z całą pewnością nic nie stoi na przeszkodzie temu, by pełnomocnicy prowadzili sprawy swoich klientów w sposób konstruktywny i by respektowali swoje nadrzędne obowiązki względem sądu i wymiaru sprawiedliwości, odmawiając żądaniom klientów, którzy oczekiwaliby od nich, żeby dla ich interesu nadużywali praw procesowych. Przywiązanie do tych fundamentalnych zasad etycznych będzie szczególnie istotne w nadchodzącym czasie.

Zbiorowe metody rozwiązywania sporów

Większość sporów, które trafią do sądów po pandemii, będzie koncentrować się na tych samych zagadnieniach. Kluczowa dla ich sprawnego rozpatrywania będzie więc dostępność mechanizmów, które pozwalałyby je grupować i rozpoznawać łącznie.

Od lat – w tym na poziomie europejskim – toczą się prace legislacyjne nad usprawnieniem takich mechanizmów. Powinny one znacznie przyspieszyć.

Szczególne ważne będzie przy tym usprawnienie mechanizmów, które pozwalałyby organizacjom pozarządowym upominać się w sądzie o prawa ich podopiecznych. Mogłoby to wzmocnić pozycję tych instytucji społeczeństwa obywatelskiego i umożliwić najbardziej poważanym z nich rozwiązywać spory społeczno-gospodarcze wywołane pandemią w drodze dialogu społecznego, zanim przyjmą one postać indywidualnych spraw sądowych i zaleją wymiar sprawiedliwości.

Tu także od lat dostępne są odpowiednie rozwiązania i narzędzia. Nie są one jednak wykorzystywane: albo dlatego, że były dotąd używane nieuczciwie lub niekompetentnie przez strony, albo z tego powodu, że sędziowie nie dostrzegali ich wagi i użyteczności. Będzie się to musiało zmienić. Sądy i profesjonalni pełnomocnicy będą musieli odpowiedzialnie stosować i interpretować przepisy dotyczące zbiorowych metod rozwiązywania sporów i powództw wytaczanych przez organizacje pozarządowe, tak by sprzyjało to ich efektywnemu wykorzystaniu w nachodzącej zawierusze społeczno-gospodarczej.

Finansowanie procesów

Większa dostępność metod zbiorowego rozpoznawania sporów oraz sprawniejsze i bardziej konstruktywne podejście do prowadzenia procesów zwiększy dostępność do ich finansowania. To zaś może być szczególnie ważne w dobie kryzysu, który wywoła pandemia.

Komisja Europejska zainicjowała niedawno badania nad tym, jak zwiększyć dostępność do finansowania w sprawach dotyczących naruszeń praw człowieka oraz praworządności. Problem ten stanie się szczególnie istotny w czasie globalnych zakłóceń i konfliktów gospodarczych wywołanych pandemią.

Jeśli pokrzywdzeni będą mogli łączyć siły i agregować swoje roszczenia, problem może okazać się możliwy do rozwiązania w sposób organiczny, za pomocą takich nowych rozwiązań jak wspomagany cyfrowo crowdfunding procesowy. Pomocna może być też współpraca pomiędzy wiarygodnymi organizacjami pozarządowymi wytaczającymi procesy na rzecz swoich podopiecznych a rynkiem finansowania procesów. Zwłaszcza jeśli instytucje tego rynku wykazywać będą społeczną odpowiedzialność, jak jeden z angielskich funduszy – Therium, który już jakiś czas temu założył fundację zapewniającą na zasadach not-for-profit finansowanie w sprawach dotyczących istotnych społecznie kwestii.

Odpowiedzialność społeczna

Błędem byłoby sądzić, że powyższe rozważania dotyczyć będą tylko niektórych, wrażliwych kategorii spraw, podczas gdy w innych obszarach nic się nie zmieni i całe ekosystemy prawne – kancelarie, instytucje arbitrażowe, wyspecjalizowane międzynarodowe sądy gospodarcze, firmy eksperckie – będą mogły skupiać się na lukratywnej obsłudze dobrze sytuowanych przedsiębiorców i korporacji.

W czasach kryzysu społeczeństwa pragną i oczekują solidarności i bardzo silnie potępiają jej brak. Przypomnijmy krytykę, jaką ściągnęli na siebie celebryci i biznesmeni próbujący kupować na wypadek choroby urządzenia medyczne, do których powszechne systemy ochrony zdrowia nie były w stanie zapewnić dostępu osobom faktycznie ich potrzebującym. Nie ma w tym posunięciu nic nowego. Dobrze sytuowani zawsze byli w stanie nawet w najbardziej ekstrawagancki sposób zaspokajać swoje potrzeby, podczas gdy całe grupy społeczne nie mogły zaspokoić ich nawet w minimalnym stopniu. Gdy z powodu pandemii problem ten dotknął całego społeczeństwa, a nie jedynie prekariatu, nagle stało się to jednak społecznie nieakceptowalne.

W ten sam sposób zbytek w obsługiwaniu sporów prowadzonych przez wielkie przedsiębiorstwa spowoduje niechęć tych, którzy będą zmuszeni korzystać z powszechnego i przeciążonego wymiaru sprawiedliwości. Instytucje wymiaru sprawiedliwości przyzwyczajone do obsługi jedynie najwyższych szczebli obrotu gospodarczego będą musiały poważnie potraktować swoją społeczną odpowiedzialność i zastanowić się, jak mogą bardziej bezpośrednio przysłużyć się ogółowi społeczeństwa. Największe instytucje arbitrażowe mogłyby na przykład zadbać, by ich doświadczenie i zasoby były w większym stopniu wykorzystywane do rozwiązywania sporów dotyczących naruszeń praw człowieka przez przedsiębiorstwa międzynarodowe, np. w oparciu o wydane niedawno Haskie Zasady Arbitrażowe dla tego typu spraw. Również globalne centra rozwiązywania sporów gospodarczych, takie jak Londyn, Nowy Jork czy Singapur, mogłyby szerzej otworzyć swoje drzwi dla tego typu spraw w oparciu o odpowiednie doktryny prawne zapewniające im ekstraterytorialną jurysdykcję.

Wszyscy przedstawiciele szeroko pojętego wymiaru sprawiedliwości będą musieli okazać solidarność, oddanie podstawowym zasadom etycznym i misji społecznej, jeśli chcemy uchronić wymiar sprawiedliwości przed załamaniem pod nadciągającą falą sporów wywołanych pandemią oraz przed populistycznymi i autorytarnymi „reformami”, które mogą być tego następstwem.

Stanisław Drozd, adwokat, Tomasz Wardyński, adwokat, praktyka postępowań sądowych i arbitrażowych kancelarii Wardyński i Wspólnicy