Mity i fakty o innowacjach w sektorze żywnościowym


Nowe technologie kojarzą się najczęściej z telekomunikacją, informatyką czy robotyką. O żywności nie myśli się zwykle w kontekście nowatorskich rozwiązań, ponieważ uważa się, że konsumenci zwracają przede wszystkim uwagę na cenę produktu i jego jakość, a nie innowacyjność. Jednak dynamiczny wzrost udziału rynkowego segmentu tzw. żywności funkcjonalnej skłania do krytycznej weryfikacji mitów narosłych wobec projektów R&D w sektorze żywnościowym.

Mit 1 – innowacja tylko dla największych

Zaostrzająca się konkurencja na rynku wymusza redukcję kosztów produkcji oraz marży. Mali i średni przedsiębiorcy poddają się presji obniżania cen, uznając, że niska cena produktu to ich główny oręż w walce o konsumenta. Niekiedy błędnie przyjmują, że jedynie międzynarodowe koncerny posiadające wyspecjalizowane centra rozwoju produktów mogą sobie pozwolić na opracowanie produktu, który wyróżniałby się na rynku tym, że zaspokaja potrzeby konsumentów w nowy sposób. Tymczasem budowanie przewagi konkurencyjnej wyłącznie w oparciu o cenę produktu może doprowadzić do sytuacji, w której produkcja przestanie być opłacalna, a byt firmy na rynku stanie się zagrożony.

Obserwacja trendów globalnych pokazuje, że źródłem najbardziej innowacyjnych produktów są właśnie małe i średnie firmy, w szczególności biotechnologiczne spółki typu spin off tworzone na uczelniach wyższych lub w klastrach działających w otoczeniu silnych jednostek naukowych. Warto przy tym pamiętać, że w nowej perspektywie finansowej 2014-2020 budżet na realizację Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój wynosi w Polsce 8,6 mld EUR, co daje około 35,9 mld zł, czyli średnio 6 mld zł na rok.

Co prawda szczegółowy podział środków w ramach tego programu będzie prawdopodobnie znany dopiero pod koniec roku, ale biorąc pod uwagę przyjęte przez Polskę tzw. inteligentne specjalizacje, wśród których znalazły się m.in. innowacyjne technologie, procesy i produkty sektora rolno-spożywczego, należy oczekiwać, że gros tych środków trafi do firm z sektora żywnościowego. Te przedsiębiorstwa, które przedstawią ambitne i rzetelnie przygotowane plany np. badań wdrożeniowych nowych technologii produkcji, pakowania czy też konserwacji żywności, będą miały szansę uzyskać dźwignię finansową, która umożliwi im wprowadzenie na rynek innowacyjnych produktów i zdobycie w ten sposób przewagi konkurencyjnej.

Mit 2 – R&D tylko wewnątrz firmy

Spowolnienie gospodarcze spowodowało, że niewiele firm posiada własny dział rozwoju, mogący samodzielnie prowadzić badania nad nowymi produktami. W skrajnych przypadkach środki finansowe przeznacza się głównie na marketing i promocję, a nowe produkty opracowują właśnie specjaliści od marketingu, a nie technolodzy żywności. Strategia taka generuje przychody w krótkim terminie, ale w dłuższej perspektywie może doprowadzić do marginalizacji pozycji rynkowej firmy, która z uwagi na brak inwestycji w rozwój innowacyjnych produktów będzie wyłącznie jednym z wielu naśladowców, a nie liderem w określonym segmencie czy też niszy rynkowej.

Tymczasem na świecie i w Polsce zaczyna funkcjonować rynek badań naukowych, który umożliwia outsourcing procesów w obszarze rozwoju nowych produktów do wyspecjalizowanych instytutów naukowych. Umożliwia on zlecenie badań rozwojowych, które nie mogą być prowadzone wewnątrz firmy z uwagi np. na zbyt wysokie koszty utrzymania własnych zespołów badawczych. Nawiązanie współpracy z uczelniami i instytutami naukowymi wyspecjalizowanymi w badaniach wdrożeniowych np. w obszarze opracowywania składów nowatorskich suplementów diety czy wykorzystaniu w żywności funkcjonalnej składników roślinnych lub nanomateriałów może dać firmom dostęp do najnowszych technologii oraz ułatwić im wdrożenie tych technologii w swoich produktach.

Formy prawne współpracy pomiędzy przedsiębiorstwami a instytutami naukowymi są różnorodne – począwszy od umów o realizację konkretnych projektów do umów o stałą współpracę i tworzenie wieloośrodkowych wspólnot wiedzy i innowacji („centres for excellence”). Szczególnie popularne mogą okazać się umowy konsorcjalne pomiędzy firmami z sektora żywnościowego a instytutami badawczymi, ponieważ zawarcie takiej umowy będzie wymogiem uzyskania finansowania ze środków unijnych.

Niezależnie od wyboru konkretnego modelu współpracy konieczne jest precyzyjne określenie celu, jakiemu ma służyć realizacja umowy, ustalenie obowiązków stron, w szczególności w obszarze zaangażowania finansowego, rozgraniczenie zadań realizowanych w ramach umowy od innych zobowiązań naukowców, a także ustalenie sposobu podziału praw własności intelektualnej, które mogą powstać w toku realizacji umowy, oraz mechanizmu ochrony udostępnianych tajemnic przedsiębiorstwa.

Mit 3 – przepisy regulacyjne barierą przy wprowadzeniu innowacji na rynek

Podczas ósmego spotkania Okrągłego Stołu Żywnościowego poświęconego „Innowacji w żywności”, które odbyło się 10 kwietnia 2014 r. w kancelarii Wardyński i Wspólnicy, przedstawiciele biznesu jak i nauki wskazywali, że istotną barierą we wprowadzaniu na rynek nowatorskich produktów żywnościowych są przepisy prawa żywnościowego. Wymagają one bowiem zaklasyfikowania produktu do określonej przepisami prawa kategorii, a także tworzą katalogi dozwolonych składników produktów czy też oświadczeń, które producent może zakomunikować konsumentowi, ale jedynie w ściśle określonych warunkach. Przykładem takiego ryzyka prawnego jest nieuregulowany status składników żywności pochodzenia roślinnego. Ponieważ regulacje prawne dotyczące oświadczeń zdrowotnych ograniczają możliwość zakomunikowania konsumentowi, jaki wpływ na zdrowie ma żywność zawierająca taki składnik, nowatorskie produkty często nie mają szansy zaistnieć na rynku.

Nie jest to jednak przeszkoda nie do pokonania. Aby droga do wprowadzenia nowego produktu na rynek zakończyła się sukcesem, na wczesnym etapie prac nad nowym produktem trzeba wziąć pod uwagę regulacyjne uwarunkowania wprowadzenia produktu na rynek, w szczególności w obszarze klasyfikacji produktu oraz obowiązków wynikających z przyjętej klasyfikacji. Jeżeli np. produkt nie ma szansy zaistnieć na rynku jako suplement diety, być może warto opracować go pod kątem szczególnych potrzeb żywieniowych osób z zaburzeniami metabolicznymi i wprowadzić na rynek jako środek specjalnego przeznaczenia medycznego.

Należy również pamiętać, że obowiązki wynikające z prawa żywnościowego mają przede wszystkim służyć zapewnieniu bezpieczeństwa produktów i ochronie ich konsumentów. Powinny być zatem interpretowane w sposób adekwatny do celów, jakie realizują, a nie w sposób, który powodowałby nadmierne odciążenie dla producentów, w szczególności gdy z taką interpretacją nie łączy się realna korzyść dla konsumentów.

Joanna Krakowiak, praktyka life science i praktyka prawa nowych technologii kancelarii Wardyński i Wspólnicy