Krzysztof Wiktor, wywiady

Krzysztof Wiktor: Po likwidacji Komisji Majątkowej do sądów może trafić blisko 200 spraw o zwrot gruntów

Portal Procesowy: 1 marca przestaje istnieć Komisja Majątkowa. Tymczasem spośród ponad 3 tysięcy złożonych do niej wniosków 216 pozostało nierozpatrzonych. Na jakich zasadach Kościół Katolicki może teraz występować do Skarbu Państwa o zwrot nieruchomości przejętych w PRL z naruszeniem prawa?

Krzysztof Wiktor: Obecnie, czyli po wejściu w życie ustawy z dnia 16 grudnia 2010 roku o zmianie ustawy o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej, w sprawach niezakończonych przed Komisją Majątkową będzie przysługiwać normalna droga sądowa procesu cywilnego. Powództwa będzie się wytaczać według właściwości miejscowej nieruchomości będącej przedmiotem postępowania.

Będą to więc normalne sprawy o zwrot nieruchomości lub o przyznanie nieruchomości zamiennych, a kiedy nie będzie to możliwe – o odszkodowanie od Skarbu Państwa, z tą istotną różnicą, że sąd będzie w nich orzekał na podstawie przepisów ustawy o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego. Przepisy te są dla kościelnych osób prawnych znacznie korzystniejsze niż ogólne zasady dochodzenia odszkodowań od Skarbu Państwa czy gminy. Każda kościelna osoba prawna, która ma nierozpatrzoną sprawę w Komisji Majątkowej, będzie miała 6 miesięcy od likwidacji Komisji na wystąpienie do sądu o rozpoznanie wniosku. Należy się więc liczyć z tym, że do sądów w najbliższym półroczu trafi blisko 200 spraw o zwrot nieruchomości.

Postępowanie przed Komisją Majątkową krytykowano za jego jednoinstancyjność. Czy nowe postępowanie będzie dwuinstancyjne?

Tak, bo ustawa o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego jest źródłem tylko prawa materialnego. Sama procedura będzie normalną procedurą cywilną uregulowaną w Kodeksie postępowania cywilnego. Będzie więc obowiązywała zasada dwuinstancyjności, a ponadto, w sprawach o dużej wartości, będzie przysługiwał środek nadzwyczajny w postaci skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego. Również postępowanie dowodowe będzie prowadzone w oparciu o k.p.c.

Ale, co chciałbym podkreślić, to wcale nie będzie zupełna nowość. Takie zasady od samego początku były stosowane w sytuacji, gdy Komisja Majątkowa nie uzgodniła orzeczenia. Ustawa o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego przewidywała bowiem, że postępowanie regulacyjne przed Komisją Majątkową może się zakończyć albo zwrotem nieruchomości, albo oddaleniem wniosku. Jeżeli zaś Komisja nie uzgodniła orzeczenia, to każda ze stron mogła w terminie 6 miesięcy wystąpić do sądu. Ten mechanizm był stosowany wobec tych wszystkich spraw niezakończonych, w których w ustawowym terminie jedna ze stron postępowania regulacyjnego wystąpiła na drogę sądową w ciągu 6 miesięcy od powiadomienia o nieuzgodnieniu orzeczenia przez Komisję Majątkową.

Sądy generalnie znają ten tryb, ponieważ wiele takich spraw już się toczyło. Niedawno Sąd Okręgowy w Poznaniu, po nieuzgodnieniu orzeczenia przed Komisją, zasądził na rzecz parafii św. Jana Jerozolimskiego za Murami odszkodowanie w wysokości 75,5 mln złotych. Taka bowiem wartość została ustalona przez biegłego powołanego przez sąd powszechny. Tak więc to nie będą żadne sprawy precedensowe, po prostu będzie ich więcej.

Dotychczas największe kontrowersje dotyczyły właśnie wyceny gruntów.

Największe kontrowersje, poza niezaskarżalnością decyzji Komisji, dotyczyły dwóch rzeczy: sposobu wycen gruntu oraz sięgania przez Komisję do gruntów nie tylko Skarbu Państwa, ale też jednostek samorządu terytorialnego, czyli gmin, powiatów i województw. Gminy, których gruntów dotyczyła sprawa, a które nie były uczestnikami postępowania regulacyjnego, nie miały możliwości jakiegokolwiek działania czy sprzeciwu. Komisja Majątkowa na pewnym etapie swojej działalności nie zawiadamiała gmin, że zamierza przyznać nieruchomość zamienną z zasobu ich gruntów.

Zasada bowiem była prosta: jeżeli nieruchomość, o którą toczyło się dane postępowanie, była położona w gminie X, to Komisja mogła przyznać nieruchomość zamienną z zasobu tej gminy. Jeżeli zaś nieruchomość należała do zasobu Agencji Nieruchomości Rolnych, czyli do Skarbu Państwa, Komisja mogła przyznać inną nieruchomość z zasobu Agencji Nieruchomości Rolnych położoną gdziekolwiek w Polsce. Dlatego zdarzało się, że w zamian za nieruchomość położoną w Wielkopolsce przyznawała nieruchomość Agencji pod Warszawą, na której gmina Białołęka planowała budowę przedszkoli, szkół itp. To było faktycznie bardzo kontrowersyjne.

Kontrowersyjne były też kwestie wycen, gdyż przygotowywał je wnioskodawca, czyli np. kościelna osoba prawna. Taka wycena była składana do akt sprawy bez jakiejkolwiek weryfikacji. Komisja oceniała bowiem operaty szacunkowe tak jak to robią sądy, czyli pod względem ich kompletności, sporządzenia przez osobę uprawnioną itd. Uczestnicy natomiast często nie byli zawiadamiani, że istnieje taki operat, i nie mieli możliwości zajęcia stanowiska albo przedłożenia kontroperatu.

Czy komisja nie badała operatu, bo nie miała takich możliwości?

Sama komisja działała na podstawie rozporządzenia odwołującego się do k.p.a., który stanowi oczywiście, że to organ administracji powołuje biegłych. Na to jednak nałożyła się bardzo prozaiczna sprawa, a mianowicie brak budżetu dla Komisji Majątkowej. Komisja Majątkowa nie miała własnych pieniędzy, za które mogłaby powołać własnego biegłego i zlecić mu wykonania niezależnego operatu, tylko była w budżecie MSWiA, które najwyraźniej nie widziało potrzeby dofinansowania. Był to więc splot może nie niejasności prawnych, ale braków w regulacjach, a nawet dobrej woli.

31 stycznia Trybunał Konstytucyjny bezterminowo odroczył rozprawę dotyczącą konstytucyjności Komisji. Jakie mogłyby być skutki uznania przez Trybunał niezgodności bądź zgodności działalności Komisji z Konstytucją?

Faktycznie, Trybunał odroczył tę rozprawę bezterminowo, przychylając się do argumentacji marszałka sejmu, że wejście w życie nowelizacji ustawy o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego ma istotne znaczenie dla sprawy.

Gdyby przed likwidacją komisji, czyli przed wejściem w życie nowelizacji, Trybunał stwierdził niekonstytucyjność przepisów dotyczących np. braku możliwości odwołania się od orzeczeń komisji regulacyjnej do sądu powszechnego, i gdyby to orzeczenie weszło w życie natychmiast, to byłyby oczywiście podstawy do występowania przez poszkodowanych przez działania komisji z tytułu braku dwuinstancyjności o odszkodowanie do Skarbu Państwa. Nie byłoby podstaw do odbierania nieruchomości zabranych Kościołowi, ale gminy albo państwowe osoby prawne, albo jednostki Skarbu Państwa miałyby roszczenia wobec Skarbu Państwa. Wyobraźni mi nie starcza, żeby ocenić wielkość tych roszczeń oraz obciążenia dla budżetu państwa. Myślę, że odraczając rozprawę Trybunał brał pod uwagę te okoliczności.

Oczywiście w tej chwili Trybunał Konstytucyjny nadal ma prawo orzekać o konstytucyjności albo niekonstytucyjności uchylonych przepisów, ale nie jest do tego zmuszony, bo ustawa, którą miał zbadać, przestała obowiązywać. Najbardziej prawdopodobne jest więc umorzenie postępowania przed Trybunałem. Inna sprawa, że nieobowiązujące już przepisy nadal mają wpływ na roszczenia gmin, którym zabrano nieruchomości i nie dano możliwości weryfikacji tych orzeczeń w trybie drugiej instancji.

A jeżeli Trybunał wróci jednak do tej sprawy i orzeknie o niekonstytucyjności przepisów już po likwidacji komisji, czy będzie to miało przełożenie na dopuszczalność roszczeń odszkodowawczych?

Tak, to na pewno dałoby podstawy do występowania o odszkodowanie, bo zostałaby stwierdzona niekonstytucyjność przepisów, które obowiązywały w dacie wydania orzeczenia. Nie będzie wtedy podstawy do wznowienia postępowania, ponieważ przepisy nie przewidywały w ogóle wznowienia postępowania przed Komisją w żadnym wypadku, nawet po orzeczeniu Trybunału, ale wydaje się, że roszczenia odszkodowawcze będzie można wtedy zgłaszać.

A jakie teraz możliwości mają gminy, które czują się poszkodowane?

Zdarzały się procesy, w których gminy skutecznie występowały o ustalenie przez sąd powszechny nieważności orzeczenia albo ugody zawartej przed Komisją. Powody mogły być jednak wyłącznie pozamerytoryczne, takie jak brak uchwały odpowiedniego organu gminy albo nieodpowiednie umocowanie pełnomocnika. Wówczas była to czynność sprzeczna z prawem w rozumieniu art. 58 k.c. W takiej sytuacji w trybie art. 189 k.p.c. można wystąpić o ustalenie jej nieważności. Z tego, co wiem, takie procesy się toczyły, czasem z powodzeniem.

Było to jednak możliwe tylko w sytuacjach nadzwyczajnych, a nie dlatego, że orzeczenie było dla nas niekorzystne albo o czymś nas nie powiadomiono. Trzeba było wykazać, że albo organ Kościoła był nienależycie reprezentowany, albo Komisja orzekała w niepełnym składzie. Czyli musiały zachodzić fundamentalne przesłanki proceduralne. I tak będzie nadal, tutaj nic się nie zmieni.

Jeżeli jednak nastąpiło prawne przekazanie nieruchomości i wpis do księgi wieczystej, to taki wpis jest objęty domniemaniem prawdziwości, zgodności z prawem i rękojmią wiary publicznej ksiąg wieczystych. Nie ma żadnych możliwości wystąpienia o unieważnienie takiego przekazania.

To pierwsza z pięciu istniejących komisji regulacyjnych, która jest likwidowana. Czy podobny los spotka pozostałe komisje? Czy pozostałe komisje działają w ogóle aktywnie, czy są zgłaszane roszczenia?

Roszczenia nie są już zgłaszane, bo termin ich zgłaszania już upłynął. Ale pozostałe komisje, których działalność została uregulowana w odrębnych ustawach o stosunku Państwa do poszczególnych Kościołów, w dalszym ciągu działają, i to bardzo aktywnie. Z ich działalnością nie były dotychczas związane żadne afery ani nieprawidłowości, a ich los jest niezależny od losu Komisji Majątkowej.

Do rozpoznania pozostało im zresztą dobrych kilka tysięcy spraw. W samej Komisji Regulacyjnej ds. Gmin Wyznaniowych Żydowskich z ponad 5,5 tysiąca wniosków nie rozpatrzono jeszcze ponad 3,5 tysiąca. Pozostałym komisjom, czyli Komisji Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, Komisji Kościoła Prawosławnego i Międzykościelnej Komisji Regulacyjnej pozostało do rozpatrzenia w sumie kilkaset wniosków.

Z ostatnich doniesień prasowych wynika, że zdaniem rządu formuła działania komisji regulacyjnych się wyczerpała, a sprawy nierozstrzygnięte powinny być przekazywane sądom. Komisje jednak nie zgadzają się na takie rozwiązanie i chcą działać nadal.

Zasady tej działalności mogą się za to zmienić, gdyż do Trybunału Konstytucyjnego oprócz wniosku grupy posłów dotyczącego Komisji Majątkowej trafił też wniosek gminy Kraków o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisów regulujących działalność Komisji Regulacyjnej ds. Gmin Wyznaniowych Żydowskich. Postępowanie przed tą komisją również jest jednoinstancyjne, gdyż zgodnie z konstytucyjną zasadą równouprawnienia Kościołów wszystkie Kościoły muszą mieć takie same zasady regulacji majątkowej, oczywiście z pewnymi różnicami wynikającymi z historii tych Kościołów.

Jeśli Trybunał stwierdzi niekonstytucyjność tych przepisów, na pewno będzie to miało wpływ na pozostałe komisje. Dotyczące ich regulacje będą musiały wówczas ulec zmianie w kierunku, który wskaże Trybunał (wprowadzenie drugiej instancji w komisji lub w sądownictwie powszechnym). Nie jest więc wykluczone, że czeka nas albo likwidacja, albo zmiana zasad działalności pozostałych czterech komisji regulacyjnych.

Rozmawiała Justyna Zandberg-Malec