Janusz Tomczak

Kontrrewolucja w prawie karnym?

Trudno po tak krótkim czasie oceniać ostatnie zmiany w procedurze karnej. Nie ma jednak wątpliwości, że mamy do czynienia ze stanem niepewności prawnej podważającym zaufanie obywateli do ustawodawcy. Na pewno nie pomoże też likwidacja Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego.

W lipcu 2015 r., opisując zmiany, które wówczas wprowadził ustawodawca do Kodeksu postępowania karnego oraz Kodeksu karnego, zastanawiałem się, czy stanowią one ewolucję, czy też rewolucję w systemie prawa karnego. Nie miałem wątpliwości, że dokonuje się ważna zmiana, która na całe lata, jeśli nie na dziesięciolecia zmieni sposób funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych.

W zamierzeniu bowiem, poprzez zmianę modelu postępowania z modelu mieszanego, inkwizycyjno-kontradyktoryjnego, na bardziej kontradyktoryjny („anglosaski”), próbowano usprawnić i skrócić toczące się postępowania karne, ograniczyć koszty prowadzenia spraw, skłonić sędziów do sądzenia, a strony i ich przedstawicieli do wzięcia odpowiedzialności za wynik sprawy.

Jednak po ponad roku od opublikowania tamtego tekstu krajobraz wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych jawi się jako zaprzeczenie reformy przez kilka lat planowanej i wdrażanej przez Komisję Kodyfikacyjną.

Obecny ustawodawca zdecydował się nie tylko cofnąć w zasadniczej części, i to już po kilku miesiącach, reformę planowaną i dyskutowaną przez lata, ale także wprowadził szersze zmiany w systemie organów ochrony prawnej, które stanowią wyraz całkowicie odmiennego sposobu patrzenia na wymiar sprawiedliwości.

Mówiąc o zmianach w systemie funkcjonowania organów ochrony prawnej, mam na myśli zmiany w ustawie o Policji, o Prokuraturze, zmiany w Kodeksie postępowania karnego i Kodeksie karnym oraz tzw. ustawę antyterrorystyczną (o nich również pisaliśmy już na naszym portalu).

Pierwsze zdanie uzasadnienia projektu ustawy z dnia 1 kwietnia 2016 r. o zmianie Kodeksu postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw wskazuje cel, do którego dąży nowy ustawodawca: „Celem przedłożonego projektu jest modyfikacja modelu postępowania karnego w kierunku przywrócenia aktywniejszej roli sądu w toku procesu, zmierzająca do zapewnienia w maksymalnym stopniu zgodności ustaleń faktycznych w perspektywie zasady prawdy materialnej, jak również zwiększająca efektywność ścigania”.

Analizując całość wprowadzonych zmian, można stwierdzić, że „zwiększenie efektywności ścigania” jawi się jako główny cel ustawodawcy realizowany poprzez:

  • przywrócenie aktywnej roli sądu w dążeniu do ustalenia prawdy materialnej,
  • rezygnację z surowych wymogów formalnych dotyczących aktu oskarżenia, które pierwotnie miały skłonić prokuraturę do starannego przygotowywania procesu i jego skrócenia, a w praktyce rzekomo spowodowały znaczne zmniejszenie liczby wnoszonych aktów oskarżenia,
  • dopuszczenie możliwości orzekania na podstawie dowodów uzyskanych z naruszeniem przepisów postępowania, nawet takich (z niewielkimi wyjątkami) uzyskanych za pomocą czynu zabronionego (art. 168a k.p.k.) (piszemy o tym w dzisiejszym wydaniu portalu),
  • poszerzenie granic kontroli operacyjnej i osłabienie mechanizmów jej kontroli (ustawa o Policji).

Krytycy rozwiązań wprowadzonych w lipcu 2015 r. nie kryli swojego braku zaufania do kontradyktoryjnego sporu stron jako metody dochodzenia do prawdy obiektywnej. Dodatkowo argumentowali oni – nie bez racji – że Prokuratura nie była przygotowana do udźwignięcia nowych obowiązków, co mogło rzutować na skuteczność w ściganiu przestępstw.

Nie zmienia to faktu, że dziewięć miesięcy obowiązywania „nowego” Kodeksu postępowania karnego nie mogło w żaden sposób dać odpowiedzi na pytanie, czy nowe rozwiązania funkcjonują prawidłowo, czy wymagają korekty, czy też przynoszą oczekiwane i planowane skutki. Nowy ustawodawca ewidentnie miał własną wizję wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych i nie czekał z jej realizacją.

Z kolei przy dość powszechnej krytyce działań nowego Ministra Sprawiedliwości słabo słyszalne były głosy przedstawicieli organów ścigania, że środki, jakimi dysponują (instrumentarium prawne), nie przystają do wyzwań, z którymi przychodzi im się mierzyć w walce ze złożoną przestępczością gospodarczą, podatkową oraz cyberprzestępczością. Konieczne ich zdaniem były takie zmiany, które pozwoliłyby na skuteczniejsze ściganie przestępców.

Faktem jest również, że w dyskusji publicznej nad kolejnymi nowelizacjami najczęściej zwracano uwagę na zagrożenia dla praw i wolności obywatelskich, gwarancji procesowych i pryncypiów takich jak tajemnica adwokacka czy obrończa. Rzadziej zwracano uwagę na punkt widzenia śledczych czy też tych, którzy ponieśli wymierne szkody, będąc ofiarami przestępstw popełnionych przez „nieznanych sprawców”.

Dla adwokata reprezentującego pokrzywdzonych w postępowaniu karnym nie ma wątpliwości, że istniało i istnieje znajdujące pokrycie w rzeczywistości uzasadnienie dla wprowadzania rozwiązań prawnych, które zwiększą skuteczność zwalczania określonych rodzajów przestępczości. Nie ma np. najmniejszych wątpliwości, że takich nadzwyczajnych, nowoczesnych rozwiązań wymaga obszar cyberprzestępczości.

Jak zatem oceniać aktualny stan prawny ?

Oceniać możemy na razie jedynie uzasadnienie, logikę i spójność wprowadzonych zmian. Na ocenę ich efektów jest za wcześnie.

Model procesu karnego na pierwszy rzut oka powrócił do starych rozwiązań, do szerszego dopuszczania dowodów z urzędu, do modelu, w którym sędzia de facto myśli za strony.

Połączenie funkcji Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości ma wzmocnić nadzór nad prowadzeniem postępowań przygotowawczych i wzmocnić funkcję oskarżycielską Prokuratury. Niestety trudno dostrzec, aby zmiana ta mogła mieć wpływ na jakość pracy organów ścigania.

Usunięcie zmian służących staranniejszemu i bardziej rygorystycznemu przygotowaniu aktów oskarżenia w praktyce niewątpliwie doprowadzi do ponownego zwiększenia wpływu spraw karnych do sądów i większego obciążenia pracą sędziów.

Aktualny stan prawny w zakresie przepisów stanowiących podstawę procedowania przed sądem rodzi ryzyka istotnych błędów, bowiem w praktyce sędziowie orzekać muszą na podstawie trzech reżimów postępowania:

  • pierwszego, obowiązującego do 30 czerwca 2015 r. (nie ma wątpliwości, że takie sprawy jeszcze się toczą),
  • drugiego, obowiązującego między lipcem 2015 r. a kwietniem 2016 r.,
  • trzeciego, obowiązującego od kwietnia 2016 r.

Można zatem śmiało wyobrazić sobie sytuację, w której na jednej wokandzie, w jednym dniu zobaczymy sprawy rozstrzygane wg trzech wskazanych wyżej procedur. Taka sytuacja rodzi ryzyko błędów ludzkich, nie tylko po stronie sądu, ale również po stronie przedstawicieli stron procesu. Niestety zawsze ucierpi na tym człowiek – albo ten pokrzywdzony, ofiara przestępstwa, która dłużej czekać będzie na wymierzenie sprawiedliwości w swojej sprawie, albo oskarżony, czekający na oczyszczenie go z zarzutów lub co najmniej usunięcie stanu niepewności co do odpowiedzialności karnej.

W tej sytuacji trudno skupić się na zaletach projektowanych zmian, skoro główną refleksją, jaka nasuwa się w związku z wprowadzonymi i pokrótce opisanymi zmianami, jest ta, że mamy do czynienia ze stanem niepewności prawnej podważającym zaufanie obywateli do ustawodawcy.

Częste zmiany prawa karnego i procedury karnej godzą w podstawowe zasady odpowiedzialności karnej, dotyczące znajomości i pewności systemu prawnego, który opisuje zachowania zabronione i ewentualne sankcje grożące za nie, a także sposób ustalenia sprawcy i jego odpowiedzialności karnej.

W tym kontekście jednoznacznie krytycznie należy ocenić likwidację Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego, która gwarantowała jakość wprowadzanych zmian do regulacji o charakterze kodeksowym, a więc kluczowych dla funkcjonowania danego obszaru prawa.

Reasumując, swoista „kontrrewolucja”, o której mówimy, nie wnikając w jej podbudowę ideologiczną, ma niestety chaotyczny charakter, który musi negatywnie wpłynąć na jakość funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w obszarze prawa karnego.

Janusz Tomczak, praktyka karna kancelarii Wardyński i Wspólnicy