Kiedy trzeba zastąpić prokuratora…


Uwagi o postępowaniu z subsydiarnego aktu oskarżenia

Jeszcze do niedawna wnoszenie subsydiarnego aktu oskarżenia (aktu oskarżenia wnoszonego przez pokrzywdzonego stającego obok prokuratora jako oskarżyciel subsydiarny) należało do rzadkości. Jednak doświadczenie ostatnich lat wskazuje, że pokrzywdzeni coraz częściej decydują się na ten krok. Wśród przyczyn takiego stanu rzeczy można wskazać skrajnie subiektywne przekonanie o swojej krzywdzie i jej sprawcy, frustrację i niezadowolenie z działań organów ścigania, być może w niektórych przypadkach ich rzeczywistą nieudolność.

Kiedy ktoś informuje policję albo prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, zazwyczaj oczekuje, że śledztwo zostanie wszczęte szybko, a sprawca przestępstwa zostanie złapany, oskarżony, osądzony i skazany.

Owe oczekiwania płynąć mogą z różnych źródeł. Inaczej do sprawy podchodzić będzie zawiadamiający, który tylko „przechodził obok” i był świadkiem zdarzenia, a inaczej ten, komu na skutek przestępstwa została wyrządzona szkoda.

Tymczasem efekt pracy organów ścigania nie zawsze jest po myśli pokrzywdzonego. Prokurator może nie podzielać jego zapatrywania co do samego faktu popełnienia przestępstwa lub co do jego sprawcy. Kiedy dwukrotnie odmówi wszczęcia postępowania lub wszczęte postępowanie karne umorzy, wówczas pokrzywdzonemu pozostaje faktyczne wejście w rolę oskarżyciela i wniesienie subsydiarnego aktu oskarżenia do sądu.

Taka teza potwierdzona została w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 9 listopada 2011 r. (sygn. akt III KK 134/11). W jego uzasadnieniu Sąd Najwyższy stwierdził, że „Warunek ponownego zaniechania ścigania wymagany do wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia, nie dotyczy form postępowania przygotowawczego (śledztwo albo dochodzenie) oraz faz jego przebiegu („w sprawie” albo „przeciwko osobie”). Decydujące znaczenie ma wyłącznie wymóg dwukrotnego wydania postanowienia o umorzeniu postępowania albo o odmowie wszczęcia (art. 330 § 2 k.p.k.)”.

Wyjaśnijmy, nieco upraszczając: kiedy już na pierwszy rzut oka widać, że przedstawione informacje nie dają podstaw do twierdzenia, że zostało popełnione przestępstwo, prokurator wydaje postanowienie, w którym odmawia wszczęcia postępowania karnego. Kiedy z kolei dochodzi do podobnych wniosków już po analizie zgromadzonych dowodów, wówczas wydaje postanowienie o umorzeniu postępowania. Każda z tych decyzji podlega zaskarżeniu do sądu, który może uchylić wydane postanowienie i zwrócić uwagę organów ścigania na konieczność wyjaśnienia niektórych kwestii i uzupełnienia postępowania.

Zgodnie z art. 330 § 2 k.p.k., kiedy już po uchyleniu wydanego postanowienia prokurator po raz drugi dochodzi do wniosku, że należy odmówić wszczęcia postępowania lub sprawa podlega umorzeniu, pokrzywdzony już nie może zaskarżyć w ten sposób wydanego postanowienia, może natomiast sam wnieść akt oskarżenia do sądu w terminie 30 dni od doręczenia mu postanowienia.

Akt oskarżenia jest dokumentem sformalizowanym, którego treść determinują przepisy art. 332 i 333 Kodeksu postępowania karnego. Zgodnie z art. 55 § 3 k.p.k. subsydiarny akt oskarżenia powinien być sporządzony i podpisany przez adwokata lub radcę prawnego.

Analizując tę instytucję procedury karnej, warto zwrócić uwagę na następujące kwestie.

Ponowne wydanie w tym samym postępowaniu postanowienia o odmowie wszczęcia postępowania karnego albo o umorzeniu postępowania karnego nie podlega kontroli instancyjnej. Ogromna władza tkwi zatem w rękach organu ścigania, który czasem nie ze względów merytorycznych, a czysto praktycznych, może nie być zainteresowany prowadzeniem postępowania (ze względu choćby na jego koszty, międzynarodowy charakter sprawy, tłumaczenia itp.). Jeśli zatem ponownie odmówi wszczęcia postępowania albo wszczęte postępowanie umorzy, problem pozostanie na barkach pokrzywdzonego.

Odmienną, ale godną uwagi kwestią jest charakter procesu toczącego się na skutek skargi (aktu oskarżenia) wniesionego przez oskarżyciela subsydiarnego. Otóż proces ten nie powinien się niczym różnić od procesu wszczętego na skutek aktu oskarżenia wniesionego przez oskarżyciela publicznego (prokuratora). Zwróćmy jednak uwagę, jak znacząco, wręcz dramatycznie zmienia się sytuacja osoby, której do tej pory instytucja powołana do ścigania przestępstw nie widziała na ławie oskarżonych, a nagle na skutek skargi oskarżyciela subsydiarnego osoba ta staje się oskarżonym ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Z wnoszeniem subsydiarnego aktu oskarżenia wiąże się również szereg praktycznych zagadnień. Trzy z nich wydają się szczególnie istotne.

Po pierwsze, pokrzywdzony w składanym akcie oskarżenia często gotów jest wylewać wszelkie żale i powoływać się na zdarzenia/zachowania, które nie były objęte zakresem zakończonego postępowania karnego. Tymczasem istotne jest, aby subsydiarny akt oskarżenia dotyczył wyłącznie tych zachowań, które były przedmiotem wcześniejszej analizy organów ścigania.

Po drugie, przymus adwokacko-radcowski w zakresie sporządzenia i podpisania subsydiarnego aktu oskarżenia ma na celu m.in. wstępną kontrolę spraw, z którymi zwracają się pokrzywdzeni, bowiem profesjonalny pełnomocnik nie powinien podejmować się prowadzenia spraw, które nie znajdują żadnego uzasadnienia w przepisach prawa.

Po trzecie oczywiste jest wreszcie, że sprawy, które zostały dwukrotnie „negatywnie zweryfikowane” przez organy ścigania, podlegają szczególnie wnikliwej ocenie sądu w zakresie faktycznych podstaw oskarżenia i niejednokrotnie na posiedzeniu (nie na rozprawie) sądy decydują się na umorzenie postępowania właśnie z uwagi na brak oczywistych podstaw oskarżenia. Skłaniać to winno do szczególnej staranności przy formułowaniu aktu oskarżenia.

Reasumując, ustawodawca, pozostawiając pokrzywdzonemu możliwość wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia, w szczególny sposób chroni osoby, które mają poczucie, że stały się ofiarami przestępstwa. Doświadczenie ostatnich lat uczy, że z możliwości wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia korzysta coraz więcej osób. Winno to skłonić do refleksji nad przyczyną takiego stanu rzeczy, bowiem faktycznie sytuacja ta dowodzi, że rośnie grupa osób niezadowolonych z efektów działania organów ścigania.

Janusz Tomczak, Zespół Rozwiązywania Sporów i Arbitrażu kancelarii Wardyński i Wspólnicy