Kiedy osoba zarządzająca spółką może odpowiadać karnie za zanieczyszczenie środowiska


Przepisy pozwalają pociągnąć do odpowiedzialności nie tylko spółki prowadzące niezgodną z prawem działalność szkodliwą dla środowiska, lecz również ich kadrę zarządzającą.

Za nieprzestrzeganie wymogów ochrony środowiska grożą przede wszystkim sankcje o charakterze administracyjnym, w szczególności opłaty podwyższone i kary pieniężne. Jednak ostatnio na znaczeniu zyskuje odpowiedzialność karna, co potwierdza czerwcowa nowelizacja Kodeksu karnego w zakresie przestępstw przeciwko środowisku. Ustawodawca doprecyzował i zaostrzył dotychczasową regulację. Surowsze sankcje przewidziano m.in. za czyny popełnione w związku z eksploatacją instalacji działającej w ramach zakładu, a także za czyny wywołujące szczególnie poważne następstwa. W tym ostatnim przypadku grożą kary nawet do 12 lat pozbawienia wolności.

Ryzyka odpowiedzialności karnej nie eliminuje fakt, że osoba pełniąca funkcje kierownicze z reguły nie popełnia czynu zabronionego osobiście, lecz posługuje się osobami trzecimi lub podległymi jej pracownikami. W takich sytuacjach zastosowanie może znaleźć kodeksowa konstrukcja sprawstwa kierowniczego, przewidująca odpowiedzialność osoby, która kieruje realizacją czynu zabronionego przez inną osobę, lub sprawstwa polegającego na wydaniu przez przełożonego polecenia popełnienia przestępstwa. Czyn zabroniony może być również popełniony przez zaniechanie, a zatem w sytuacji, w której dana osoba wbrew ciążącemu na niej obowiązkowi dopuściła do powstania określonych w kodeksie skutków.

Statystyki potwierdzają, że sprawcami przestępstw przeciwko środowisku często są osoby zajmujące wysoką pozycję w hierarchii zawodowej (kadra zarządzająca, prokurenci, wspólnicy). Działania dochodzeniowo-śledcze i operacyjno-rozpoznawcze wobec takich osób bywają mniej skuteczne ze względu na brak świadków, brak dowodów na sprawstwo kierownicze kadry zarządzającej oraz niechęć podwładnych czy kontrahentów do składania zeznań. Działania policji i prokuratury są jednak coraz częściej inspirowane informacjami uzyskiwanymi od instytucji (inspekcji ochrony środowiska) oraz pokrzywdzonych. Należy się więc liczyć ze zwiększeniem liczby takich spraw w przyszłości.

Dominik Wałkowski, Zespół Prawa Ochrony Środowiska kancelarii Wardyński i Wspólnicy

Tekst ukazał się 15 września 2011 roku w Akademii Prawa Gospodarczego Dziennika Gazety Prawnej