Kiedy dziennikarz narusza dobre imię spółki?


Szeroko rozumiana prasa korzysta z konstytucyjnej wolności wypowiedzi i realizuje prawo obywateli do rzetelnego informowania, kontroli i krytyki społecznej. Gdzie leży granica, której media nie mogą przekraczać, aby nie wchodzić w kolizję z cudzymi dobrami osobistymi? Czy dziennikarz może zawierzyć wiadomościom pochodzącym od osób trzecich i czy ciąży na nim obowiązek podawania informacji wyłącznie prawdziwych?

Program telewizyjny wyemitował reportaż, w którym poinformowano, że pewna spółka przyjęła w swoim zakładzie produkcyjnym niebezpieczne dla zdrowia i życia odpady w celu ich wykorzystania w produkcji materiałów budowlanych. Podstawą doniesień dziennikarskich były rezultaty dochodzenia biura detektywistycznego wykonanego na zlecenie innego przedsiębiorcy.

Reportaż został zilustrowany fragmentami nagrań wykonanych ukrytą kamerą przez detektywa. Śledził on podejrzany ładunek po drodze ze spalarni odpadów, z której rzekomo miał pochodzić, do zakładu produkcyjnego, w którym został rozładowany. Zniekształcone (w celu anonimizacji) głosy przedstawicieli spółki i budząca grozę muzyka dopełniły pełnego podejrzeń i niedomówień obrazu firmy uwikłanej w proceder nielegalnego gospodarowania niebezpiecznymi odpadami i – o zgrozo – wykorzystującej je w produkowanych towarach.

W kolejnych miesiącach spółka, której dotyczył reportaż, i inne podmioty, które miały związek z tą sprawą, zostały poddane stosownym kontrolom. W postępowaniach – administracyjnym i karnym – zrekonstruowano przebieg opisywanych zdarzeń. Potwierdzono jednoznacznie, że nie doszło do przyjęcia żadnych odpadów, a rzetelność „dochodzenia” detektywistycznego pozostawiała wiele do życzenia. Jak mają się te ustalenia do odpowiedzialności dziennikarza?

Obowiązki dziennikarza

Prawo prasowe nakłada na dziennikarza obowiązki, które bezpośrednio wpływają na zakres jego odpowiedzialności względem osób trzecich. Prasa jest zobowiązana do prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk, natomiast dziennikarz ma obowiązek m.in.:

  • zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło,
  • działać zgodnie z etyką zawodową i zasadami współżycia społecznego, w granicach określonych przepisami prawa.

Wymóg „szczególnej” staranności dziennikarskiej idzie dużo dalej niż zwykła staranność wymagana w obrocie cywilnym. Staranność i rzetelność są w tym wypadku definiowane jako uczciwość, solidność, obowiązkowość, konkretność i odpowiedzialność za słowo. Co ważne, stopień tej wyjątkowej staranności musi być dostosowany do charakteru źródła informacji, zwłaszcza gdy dotyczy wiadomości sensacyjnej. Jeśli źródło jest mało wiarygodne, nie jest w danej dziedzinie autorytetem, realizuje własny interes (np. gospodarczy) lub jest zaangażowane emocjonalnie w sprawę, dziennikarska czujność i staranność powinny być większe.

Oprócz weryfikacji źródła informacji istotne znaczenie mają także:

  • sięgnięcie do wszystkich dostępnych źródeł w celu sprawdzenia zgodności z prawdą uzyskanych wiadomości,
  • upewnienie się co do ich zgodności z innymi znanymi faktami,
  • umożliwienie ustosunkowania się do nich osobie zainteresowanej.

Na etapie wykorzystania materiałów ważne jest wszechstronne (a nie wybiórcze) przedstawienie informacji i okoliczności sprawy, a także rozważenie powagi zarzutu, znaczenia informacji z punktu widzenia usprawiedliwionego zainteresowania społeczeństwa oraz potrzeby (pilności) publikacji. Dziennikarz nie powinien z góry przesądzać o charakterze opisywanego zjawiska i tworzyć tzw. materiału z tezą, nawet gdy początkowo wydaje się ona wiarygodna i prawdziwa.

Przy ocenie rzetelności wykorzystania informacji może też mieć znaczenie forma publikacji.

Czy dziennikarz musi mówić prawdę

Czasem dziennikarz działa starannie i rzetelnie, a mimo to opublikowana informacja okazuje się nieprawdziwa. Czy to oznacza, że dopuścił się on bezprawnego naruszenia dóbr osobistych bohaterów swojej publikacji? Wątpliwości te rozstrzygnął Sąd Najwyższy, który w uchwale z 2005 r. (III CZP 53/04) stwierdził, że wykazanie przez dziennikarza, że przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych działał w obronie społecznie uzasadnionego interesu oraz wypełnił obowiązek zachowania szczególnej staranności i rzetelności, uchyla bezprawność działania dziennikarza. Dochowanie przez dziennikarza ww. obowiązków wyłącza zatem bezprawność nawet wówczas, gdy zarzut przez niego postawiony okaże się nieprawdziwy. Jest to ze wszech miar słuszne stanowisko – dziennikarz nie ma przecież instrumentów i uprawnień dostępnych prokuraturze, sądom czy organom administracyjnym. Nie należy więc oczekiwać, że ustali ponad wszelką wątpliwość, czy postawiony w materiale zarzut jest prawdziwy.

Nie zwalnia to jednak dziennikarza z obowiązku dążenia do przekazywania informacji prawdziwych, realizowanego z zachowaniem najwyższej staranności i rzetelności. Ma to szczególne znaczenie w przypadku tzw. dziennikarstwa interwencyjnego – sygnalizującego niepożądane działania ważne ze społecznego punktu widzenia. Wiąże się to bowiem z drugą okolicznością, jaka powinna zaistnieć, aby działanie dziennikarza nie było uznane za bezprawnie naruszające cudze dobra osobiste – działaniem w obronie interesu społecznego.

W obronie interesu społecznego

W omawianej sprawie działaniem w interesie społecznym byłoby dążenie dziennikarza do urzeczywistnienia zasad jawności życia publicznego, prawa społeczeństwa do informacji, a także ujawnienia i nagłośnienia niepożądanego zjawiska zagrażającego życiu lub zdrowiu ludzi. Jednak proste powołanie się dziennikarza na działanie w interesie społecznym tylko dlatego, że omawiany temat może być ważny dla społeczeństwa, jest dalece niewystarczające.

Krytyka podjęta w interesie społecznym jest działaniem pożytecznym, o ile przedstawia fakty, które rzeczywiście się zdarzyły. Gdy jednak krytykujący mija się z prawdą lub przedstawia fakty bez istotnych okoliczności lub ich wszechstronnego sprawdzenia, to takiej krytyki nie sposób uznać za rzetelną, rzeczową i pożyteczną. W orzeczeniach sądów dotyczących dziennikarstwa interwencyjnego pojawia się wręcz myśl, że lepiej zrezygnować z publikacji niezweryfikowanego materiału niż podać nieprawdę. Działanie w interesie publicznym to przede wszystkim pisanie prawdy o faktach – kłamstwo jest bowiem bardziej szkodliwe niż pominięcie jakiegoś tematu.

Gdzie popełniono błędy

Co więc było uchybieniem dziennikarza w omawianej sprawie? Przede wszystkim nadmierne zaufanie do źródła, z którego pochodziły sensacyjne doniesienia. Detektyw realizujący zlecenie pochodzące od innego przedsiębiorcy (być może konkurenta któregoś z podmiotów przedstawionych w reportażu), jak się okazało, sam działał nierzetelnie i niestarannie, błędnie ustalając podstawowe dla sprawy fakty. Stanowił więc źródło informacji wymagające krytycznego podejścia, którego dziennikarzowi zabrakło. Reporter przyjął jednak ustalenia detektywa za dobrą monetę, sprawdzając je tylko prowizorycznie i pobieżnie. Nie zweryfikował też we wszystkich możliwych źródłach wiadomości o rzekomych odpadach. Tymczasem ważkość opisywanego zjawiska i negatywne konsekwencje, jakie mogłyby wystąpić, gdyby zarzuty okazały się prawdziwe – zarówno dla społeczeństwa, jak i dla podmiotów, których dotyczyły – uzasadniały pogłębioną analizę okoliczności sprawy, nawet kosztem dłuższego czasu potrzebnego do przedstawienia materiału. Pośpiech w przygotowaniu i emisji reportażu z pewnością nie świadczyły o rzetelnym i starannym działaniu dziennikarza. Podkreślająca sensacyjność tematu forma materiału w połączeniu z powyższymi niedostatkami jedynie dopełniła obrazu tego, jak nie powinna wyglądać realizacja reporterskiego zadania.

Dobre imię osoby prawnej

Uzasadnione jest zatem twierdzenie, że w omawianej sprawie dziennikarz bezprawnie naruszył dobre imię spółki, której materiał dotyczył. Dobre imię – zamiennie nazywane renomą, goodwill czy dobrą sławą – jest zresztą jednym z tych dóbr, które w praktyce dziennikarskiej naruszane bywa najczęściej.

Dobre imię spółki naruszają takie informacje, które – obiektywnie oceniając – przypisują jej niewłaściwe postępowanie, mogące spowodować utratę do niej zaufania potrzebnego do prawidłowego funkcjonowania i wykonywania jej działań. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że informacja o przyjmowaniu i wykorzystywaniu odpadów niebezpiecznych negatywnie wpływa na dobre imię spółki, tj. postrzeganie jej przez osoby trzecie. Nie jest przy tym niezbędne wykazanie, że działania te rzeczywiście wyrządziły szkodę jej renomie. Wystarczające jest wskazanie potencjału takiej szkodliwości.

Konkluzja

Dziennikarstwo, zwłaszcza interwencyjne, gdy temat jest ważny i nośny, wymaga szybkiego działania nastawionego na wywołanie intensywnej reakcji społecznej. Niezbędne jest jednak także poszanowanie praw i dóbr, w tym osobistych, opisywanych podmiotów. Dziennikarz musi umieć zachować równowagę między tymi dwoma aspektami. Przekazywane wiadomości powinny być prawdziwe – ale niesprostanie temu zadaniu nie będzie okolicznością obciążającą dziennikarza, o ile tylko wykaże, że działał z najwyższą starannością i rzetelnością, a zadanie wykonywał w obronie interesu społecznego. Oznacza to dogłębne zweryfikowanie wszelkich aspektów sprawy we wszystkich możliwych źródłach. Nie wystarczy powołać się na cudze ustalenia, w szczególności gdy pochodzą z niesprawdzonego źródła. Z kolei działanie w interesie publicznym to nie tylko zajęcie się ważnym społecznie tematem, ale przede wszystkim pisanie o rzetelnie sprawdzonych faktach. Uchybienie tym obowiązkom może oznaczać bezprawne naruszenie cudzego dobrego imienia i związaną z tym odpowiedzialność cywilną.

Dominika Kwiatkiewicz-Trzaskowska, radca prawny, praktyka własności intelektualnej kancelarii Wardyński i Wspólnicy