Joanna Krakowiak

Joanna Krakowiak: Rok 2013 przyniesie rewolucję w prawie żywnościowym

Rozmowa z Joanną Krakowiak z Zespołu Life Science i Postępowań Regulacyjnych kancelarii Wardyński i Wspólnicy na temat nowych regulacji krajowych i unijnych dotyczących prawa żywnościowego.

Portal Procesowy: Co czeka sektor żywnościowy w 2013 roku?

Joanna Krakowiak: Nie wiemy, co przyniesie rok 2013 od strony rynkowej, ale wiemy, co przyniesie od strony prawnej. Pierwszą rzeczą, która dotknie dużą część przedsiębiorców, jest kwestia zapewnienia, że oferowane produkty i sposób ich znakowania są w pełni zgodne z rozporządzeniem Komisji UE nr 432/2012 ustanawiającym wykaz dopuszczonych oświadczeń zdrowotnych dotyczących żywności.

Nastąpią zmiany w branży rybnej. Podmioty, które uczestniczą w obrocie rybami, w szczególności duże sieci handlowe, od stycznia 2013 roku muszą zapewnić pełną transparentność i identyfikowalność ścieżki obrotu rybami. To duże wyzwanie operacyjne, by wymagane prawem informacje miały właściwy przepływ, w szczególności docierały do finalnego konsumenta, a w przypadku podejrzeń, czy np. produkt nie jest zafałszowany, umożliwiały szybką identyfikację źródła produktu, podmiotów uczestniczących w łańcuchu dostaw oraz, w razie potrzeby, sprawne wycofanie wadliwej partii danego produktu z rynku.

Producenci soków z kolei będą musieli dostosować skład i oznakowanie produktów do nowego rozporządzenia Ministerstwa Rolnictwa, którego wydanie zapowiedziane jest na styczeń 2013 roku. Najważniejszą, ale nie jedyną zmianą jest to, że do soków nie będzie można już dodawać cukru. Dla dużej grupy przedsiębiorców oznacza to opracowanie nowych receptur produktów oraz weryfikację etykiet.

Ponadto przedsiębiorcy powinni już w przyszłym roku zacząć przygotowywać się do wejścia w życie rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady nr 1169/2011 o przekazywaniu konsumentom informacji na temat żywności, które zastąpi krajowe akty prawne dotyczące znakowania żywności i wprowadzi wiele istotnych zmian dotyczących np. konstrukcji nazwy produktów, oznaczania kraju pochodzenia czy alergenów.

Zacznijmy od początku, czy od jutra znikają wszystkie oświadczenia zdrowotne?

Nie, od jutra etykiety żywności i materiały reklamowe, w których znajdują się oświadczenia zdrowotne, czyli informacje o związku między kategorią żywności, danym produktem lub jego składnikiem a zdrowiem, powinny być zgodne z wykazem 222 dopuszczonych oświadczeń zdrowotnych zawartym w rozporządzeniu Komisji UE nr 432/2012. Główny Inspektorat Sanitarny dopuszcza ponadto wyprzedaż produktów wprowadzonych do obrotu przed 14 grudnia br. Nadal można też używać tych oświadczeń, które są jeszcze nieocenione, pod warunkiem, że spełniają one ogólne wymagania prawa żywnościowego (np. nie wprowadzają konsumenta w błąd). Zakazane jest używanie pozostałych oświadczeń, w szczególności zawartych na tzw. czarnych listach Komisji zawierających oświadczenia odrzucone.

Rozporządzenie Komisji UE nr 432/2012 zostało uchwalone w maju 2012 roku, a wchodzi w życie 14 grudnia 2012 roku. Producenci mieli więc raptem pół roku na dostosowanie swoich etykiet i składów produktów do określonych w rozporządzeniu warunków ich stosowania. Aby np. móc informować o wpływie żywych kultur jogurtowych na trawienie laktozy, oferowany jogurt lub fermentowane mleko musi zawierać w jednym gramie co najmniej 108 żywych kultur starterowych wspomagających trawienie laktozy naturalnie znajdującej się w mleku. Co istotne, regulacja dotycząca oświadczeń zdrowotnych ma zastosowanie nie tylko do żywności powszechnie spożywanej, ale też do suplementów diety czy środków specjalnego przeznaczenia żywieniowego, np. produktów dietetycznych.

Czy rzeczywiście lista zatwierdzonych oświadczeń zdrowotnych jest, jak wcześniej donosiły media, przełomowa?

W porównaniu do poprzednich fragmentarycznych list, które zawierały po kilkanaście pozycji, ta lista jest znacznie bardziej kompleksowa, ponieważ tych pozycji jest 222. Od strony merytorycznej niektórzy przedsiębiorcy mogą być zawiedzeni, gdyż zatwierdzone oświadczenia zdrowotne dotyczą witamin, minerałów i innych podstawowych składników odżywczych. Po kilkuletnich pracach Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) można by oczekiwać więcej. Nadal nieoceniona pozostaje cała grupa oświadczeń dotyczących substancji roślinnych (tzw. botanicals).

Zaakceptowane oświadczenia nie są zbyt nowatorskie. Głoszą one np., że wapń przyczynia się do prawidłowego krzepnięcia krwi czy do prawidłowego metabolizmu energetycznego. Wielu producentów będzie zapewne starało się tak przeformułować oświadczenie, żeby było ono atrakcyjne marketingowo, a przy tym pozostało równoważne z zaakceptowanym oświadczeniem wymienionym na liście. Rozporządzenie nie zawiera tu żadnych szczegółowych wytycznych, ale możliwości zmian są raczej ograniczone. Dopuszczalność modyfikacji oświadczenia musi być oceniana w każdym przypadku indywidualnie.

Półroczny okres dostosowawczy nie był chyba zbyt długi?

Był bardzo krótki. Wystarczy go porównać z okresem przejściowym ustanowionym w wydanym 8 listopada br. rozporządzeniu Komisji UE nr 1047/2012 dotyczącym oświadczeń żywieniowych, czyli tych, które mówią o wpływie produktu na funkcjonowanie organizmu. Określa ono, w jakich sytuacjach producent może informować o obniżonej zawartości soli, cukru lub tłuszczu w produkcie w porównaniu do produktu standardowego. Tutaj okres przejściowy kończy się dopiero 1 czerwca 2014. Przedsiębiorcy mają więc prawie dwa lata na dostosowanie działalności.

Do tego dochodzi klauzula wyprzedaży, czyli wszystkie produkty, które zostały wprowadzone do obrotu przed tą datą, mogą być sprzedawane aż do wyprzedania zapasów. W przypadku oświadczeń zdrowotnych przepisy takiej klauzuli nie przewidują, ale GIS dopuszcza taką możliwość.

Podsumowując kwestię oświadczeń, należy wskazać, że zadaniem producentów jest po pierwsze ocena, czy hasło widniejące na produkcie w ogóle jest oświadczeniem zdrowotnym lub żywieniowym, pod które z kilku rozporządzeń oraz list unijnych podlega, czy jest z nim zgodne, a jeżeli nie jest zgodne, to czy można korzystać z okresu przejściowego, czy też nie.

Od kiedy inspekcje mogą sprawdzać zgodność stosowanych na produktach haseł z nowym rozporządzeniem?

W zasadzie już od jutra, czyli od 14 grudnia, ale można się domyślać, że pełną aktywność na tym polu osiągną od stycznia 2013 roku. Zapewnienie zgodności produktu z rozporządzeniem o oświadczeniach zdrowotnych jest więc sprawą bardzo pilną.

Inspekcje nadzorujące rynek żywności zwykle na pierwszy ogień biorą znakowanie produktu, ale mogą też zarządzić kontrolę jego jakości, czyli sprawdzenie, czy produkt rzeczywiście zawiera np. wymaganą ilość witaminy. To są już jednak bardziej zaawansowane badania laboratoryjne, które nie zawsze będą wykonywane w trakcie rutynowej kontroli. Kosztami takich badań może jednak zostać obciążony przedsiębiorca.

Oświadczenia dotyczące cukru są niesłychanie istotne dla producentów soków, czego mogą się spodziewać?

Zgodnie z zapowiedzią Ministerstwa Rolnictwa rozporządzenie implementujące zmienioną w kwietniu br. tzw. dyrektywę sokową 2012/12 powinno ukazać się w styczniu 2013, a wejść w życie 19 października 2013 roku. Od tego momentu do soków nie będzie można dodawać cukru. W rozporządzeniu zostanie określony katalog substancji, które są uważane za cukier. Jedynym wyjątkiem pozostanie sok z rokitnika, naturalnie bardzo kwaśny, który nadal będzie można dosładzać.

W praktyce można się domyślać, że kwestia możliwości dodawania substancji, które dają słodszy smak soku, a nie są wymienione w rozporządzeniu, może być przedmiotem kontrowersji. Analogicznie, dyskusyjną kwestią jest możliwość stosowania oświadczeń dotyczących cukru, w sytuacji, w której dodatek cukru jest prawnie zabroniony. Wydaje się, że obrona oświadczeń „bez cukru” w tej sytuacji byłaby bardzo trudna. Przedsiębiorcy mogliby się bronić argumentami dotyczącymi edukacji konsumentów, ale skuteczność takiej obrony trzeba by dopiero oceniać po ostatecznym uchwaleniu nowych przepisów. Rozważane jest rozwiązanie, żeby na sokach wprowadzonych do obrotu przed 19 października 2013 roku, a sprzedawanych na mocy klauzuli wyprzedaży po tej dacie, umieszczać ostrzeżenie, że produkt zawiera cukier. Jak widać, rozwiązań jest kilka i miejmy nadzieję, że wybrane zostanie rozwiązanie optymalne, które uwzględnia interesy przedsiębiorców i konsumentów.

Na czym ma polegać system identyfikowalności ryb?

Zgodnie z przepisami unijnymi dotyczącymi systemu identyfikowalności ryb (czyli rozporządzeniem Rady (WE) nr 1224/2009 ustanawiającym wspólnotowy system kontroli w celu zapewnienia przestrzegania przepisów wspólnej polityki rybołówstwa) firmy działające na rynku rybnym już od stycznia mają zapewnić pełną identyfikowalność ryb od połowu aż do stołu. To nie będzie proste, bo ryby po połowie są dzielone na partie, które później są dalej dzielone, łączone, przerabiane i zanim ryba trafi do finalnego konsumenta, przechodzi wiele etapów, a każdy z tych etapów powinien być udokumentowany dokumentami sprzedaży i nabycia. Każdy uczestnik obrotu jest zobowiązany, żeby zidentyfikować przy pomocy właściwych dokumentów osobę, od której nabył, i osobę, której sprzedał daną partię. Co ważne, już od stycznia dokumenty towarzyszące obrotowi rybami powinny być w wersji elektronicznej. Obecnie Ministerstwo Rolnictwa jest dopiero na etapie zakupu platformy informatycznej, do której wprowadzałoby się wszystkie dane dotyczące połowu, przetwarzania i sprzedaży ryb. Obawiam się, że do momentu zakupu i wdrożenia takiego systemu firmy nie będą w stanie przedstawiać pełnej dokumentacji w postaci elektronicznej. Miejmy nadzieję, że inspekcje wezmą to pod uwagę w toku prowadzonych kontroli.

Zmienia się też sposób etykietowania ryb dla konsumenta finalnego. Na etykiecie będzie musiała się m.in. znaleźć informacja, czy produkt był wcześniej mrożony. Trzeba bowiem pamiętać, że w przypadku ryb pochodzących np. z Chin technologia połowu jest taka, że ryba jest mrożona, nawet jeśli potem jest sprzedawana w postaci rozmrożonej. Kwestia mrożenia jest więc bardzo istotna i nie jest wykluczone, że wymagania dotyczące informowania o tym konsumentów będą ulegały dalszym zmianom.

Do jakich zmian długofalowych producenci żywności powinni się przygotowywać w przyszłym roku?

Przede wszystkim do wejścia w życie rozporządzenia z 25 października 2011 roku o przekazywaniu konsumentom informacji nt. żywności. Będzie to nowa, kompleksowa regulacja, która wprowadzi bardzo daleko idące zmiany dotyczące sposobu znakowania produktów. Rozporządzenie to zastąpi obowiązujące dziś normy krajowe, przede wszystkim rozporządzenie o znakowaniu żywności.

Rozporządzenie wprowadza wiele nowych obowiązków. Tytułem przykładu mogę wymienić obowiązek informowania o wartości odżywczej produktu, o alergenach (również na żywności niepaczkowanej) czy o kraju pochodzenia, co w przypadku produktów złożonych może być dość trudne. Zasada ma być taka, że jeżeli kraj pochodzenia głównego składnika nie jest taki sam jak podany na opakowaniu kraj pochodzenia produktu, to na etykiecie należy dodatkowo poinformować o pochodzeniu głównego składnika. Przykładowo, jeżeli nazywamy produkt „Herbata indyjska”, a większość herbaty wchodzącej w skład tej mieszanki pochodzi z Cejlonu, to należałoby o tym poinformować konsumenta.

Doprecyzowane zostaną przepisy dotyczące nazewnictwa produktów. Zgodnie z tym rozporządzeniem nazwa środka spożywczego powinna zawierać dane dotyczące warunków fizycznych lub szczególnego przetwarzania lub dane takie powinny towarzyszyć nazwie, jeżeli ich brak mógłby wprowadzić konsumenta w błąd. Jeżeli np. standardem na rynku jest, że dany rodzaj żywności jest produkowany w określony sposób, a jeden z producentów zastosuje odmienny sposób produkcji, to powinien o tym poinformować na etykiecie. Nacisk na doprecyzowanie nazw produktów to tendencja, którą już było widać w tegorocznych kontrolach. Będzie miała też ona odzwierciedlenie w zasadach dotyczących poszczególnych rodzajów produktów, np. wspomnianych wcześniej soków. Zgodnie z rozporządzeniem opracowywanym w Ministerstwie Rolnictwa nazwa soku będzie musiała odzwierciedlać rzeczywisty skład produktu. W przypadku soku wieloowocowego w nazwie będą musiały się znaleźć nazwy wszystkich owoców wchodzących w jego skład, a nie tylko główny owoc, atrakcyjny marketingowo. Jeżeli skład będzie obejmował trzy lub więcej owoców, to nadal będzie można mówić o soku wieloowocowym.

W przypadku rozporządzenia o przekazywaniu konsumentom informacji nt. żywności okres przejściowy jest długi, bo kończy się 13 grudnia 2014 roku, ale zmiany są tak daleko idące, że producenci powinni wykorzystać nadchodzący rok, żeby przygotować się do nowego sposobu znakowania produktów.

Czy wszystkie nowe regulacje w prawie żywnościowym to regulacje unijne?

Faktycznie, tendencja jest taka, żeby następowała harmonizacja prawa żywnościowego, i to w formie rozporządzeń, które mają bezpośredni skutek w państwach członkowskich. Najczęściej struktura jest taka, że najważniejsze przepisy, które wskazują na cel ich uchwalenia i wskazują główne zasady dotyczące danej dziedziny, są zawarte właśnie w akcie unijnym. Następnie są one uzupełniane w przepisach krajowych, np. jeżeli chodzi o kwestie poszczególnych sankcji albo kompetencji inspekcji w zakresie kontroli. Te kwestie pozostawione są prawu krajowemu.

Inspekcje kontrolują przedsiębiorców bardzo skrupulatnie, w pełni stosują rozporządzenia unijne i oczekują, że wszyscy przedsiębiorcy, łącznie z niewielkimi polskimi firmami, będą w pełnej zgodności z takimi przepisami. Dla polskich firm jest to duże wyzwanie, z którym jednak muszą się zmierzyć, bo inaczej ryzykują otrzymanie dotkliwych kar, np. zakazu dalszej sprzedaży źle oznakowanych produktów lub nakazu wycofania ich z rynku. Dla niektórych firm odwołanie się od takiej drastycznej kary to być lub nie być na rynku.

Interpretacja przepisów prawa żywnościowego w Polsce może się nieco różnić od ich interpretacji np. w Wielkiej Brytanii czy Niemczech. To z kolei jest bardzo kłopotliwe dla koncernów międzynarodowych, które działają w wielu krajach, w związku z czym jednolitość stosowania prawa jest dla nich kwestią kluczową.

Rozmawiała Justyna Zandberg-Malec