Dominik Wałkowski

Jak daleko sięga prawo międzynarodowe

Piętnaście tygodni trwała obszernie komentowana sprawa statku Arctic Sunrise i trzydziestu aktywistów Greenpeace. Teraz, gdy wszyscy aktywiści niebędący obywatelami Rosji opuścili ten kraj, warto spojrzeć na te wydarzenia okiem prawnika.

Orzeczenie Międzynarodowego Trybunału Prawa Morza z 22 listopada 2013 roku w sprawie Królestwo Niderlandów v. Federacja Rosyjska (sprawa „Arctic Sunrise” – żądanie zastosowania środków tymczasowych, Case no. 22)

Piractwo?

W drugiej połowie września 2013 roku akcja Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji doprowadziła do zajęcia statku Arctic Sunrise płynącego pod holenderską banderą i zatrzymania jego załogi. Aktywistom Greenpeace, którzy protestowali przeciwko eksploatacji złóż na dalekiej północy (wiążącej się ze znacznym ryzykiem nieodwracalnych szkód ekologicznych), postawiono zarzut piractwa.

Na gruncie prawa międzynarodowego postawienie takiego zarzutu ma bardzo daleko idące konsekwencje. Piractwo morskie niemal od zawsze było surowo i powszechnie penalizowane, a osoby dopuszczające się takich czynów były traktowane jako hostis humani generis. Postawienie takich zarzutów protestującym ekologom jest jednak nie tylko krzywdzące dla nich samych, lecz przede wszystkim osłabia i tak kruche podstawy obowiązywania norm prawa międzynarodowego. Oto bowiem instrument prawny, który daje państwom bardzo szerokie możliwości ścigania i karania sprawców takich przestępstw, może być wykorzystany w zupełnie innym celu.

Abstrahując nawet od motywacji geopolitycznych, dla każdego zainteresowanego problematyką prawa morza jest niemalże jasne, że postawienie aktywistom Greenpeace zarzutu piractwa jest pozbawione solidnej podstawy prawnej.

Rozbudowana definicja piractwa zawarta jest w art. 101 Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza. Takim czynem jest przede wszystkim wszelki bezprawny akt gwałtu, zatrzymania lub grabieży popełniony dla celów osobistych przez załogę lub pasażerów prywatnego statku lub samolotu w sytuacji, gdy jest wymierzony przeciwko innemu statkowi morskiemu lub powietrznemu albo przeciwko osobom lub mieniu na pokładzie takiego statku. Konwencja Narodów Zjednoczonych o prawie morza wymaga również, by czyn taki miał miejsce na morzu pełnym lub w miejscu niepodlegającym jurysdykcji żadnego państwa.

Czyn aktywistów Greenpeace miał miejsce na Morzu Barentsa, w obrębie wyłącznej strefy ekonomicznej. Obszar taki nie jest traktowany zgodnie z prawem morza jako morze pełne ani miejsce niepodlegające jurysdykcji żadnego państwa, jednak sama konwencja nakazuje stosować przepisy o piractwie także do wyłącznej strefy ekonomicznej (art. 58 ust. 2 Konwencji).

Prawidłowe stosowanie wspomnianej definicji ma fundamentalne znaczenie ze względu na bardzo szerokie uprawnienia państw. Artykuł 105 Konwencji wyposaża każde państwo w możliwość zajęcia pirackiego statku morskiego. Państwa mogą również aresztować osoby i zająć mienie znajdujące się na pokładzie pirackiego statku. Ponadto sądy państwa, które dokonało zajęcia, mogą orzekać o wymiarze kary.

W przypadku działań załogi statku Arctic Sunrise możliwość postawienia takich zarzutów w świetle przepisów Konwencji budzi zasadnicze wątpliwości. Po pierwsze, trudno traktować platformę Prirazłomnaja jako statek. To zaś jest niezbędne, by została spełniona przesłanka znana jako „two ships rule”, wyrażona przez konwencyjne sformułowanie: akt popełniony przez załogę statku wymierzony przeciwko innemu statkowi.

Po drugie, w przypadku czynu załogi Arctic Sunrise trudno mówić o czynie popełnionym dla celów osobistych. Wprawdzie cele osobiste to pojęcie szersze niż zamiar kradzieży czy też chciwość (animus furandi), jednak w przypadku czynu podjętego w celu zwrócenia uwagi opinii publicznej na problematykę ochrony środowiska nie sposób mówić o w pełni subiektywnej motywacji sprawców.

Nawet samo uznanie czynu ekologów za „bezprawny akt gwałtu, zatrzymania lub grabieży” wymagałoby ryzykownej ekwilibrystyki w ramach wykładni prawa.

Naturalne jest, że dla opinii publicznej nie będą jasne wszystkie aspekty pojęcia piractwa, obecnego współcześnie raczej w sferze filmu lub literatury fikcji (choć w praktyce nadal stwarzającego szerokie problemy w niektórych rejonach świata). Niebezpiecznie jednak byłoby nie dostrzec pewnej tendencji do nasilania, celem ochrony interesów gospodarczych i politycznych, ingerencji w prawa i wolności, którymi od wieków cieszą się wszyscy prowadzący pokojową działalność na obszarach, które nie stanowią terytorium jakiegokolwiek państwa i na których państwo to nie wykonuje swojego zwierzchnictwa.

Środki tymczasowe

Ciekawym i zasługującym na uwagę wątkiem w sprawie jest również wspomniane na wstępie orzeczenie Międzynarodowego Trybunału Prawa Morza. W związku z zatrzymaniem statku i załogi władze Królestwa Niderlandów, jako państwa bandery statku, skierowały przeciwko Federacji Rosyjskiej sprawę do wspomnianego Trybunału.

Federacja Rosyjska powołała się jednakże na art. 298 Konwencji, umożliwiający państwom przy podpisywaniu, ratyfikowaniu lub przystępowaniu do Konwencji lub później złożyć na piśmie deklarację, że nie wyraża ono zgody na określone procedury rozwiązywania sporów.

Federacja Rosyjska przy ratyfikacji Konwencji wykorzystała tę możliwość, składając deklarację o braku zgody na niektóre procedury, w tym te, które dotyczą sporów dotyczących działań związanych z zapewnianiem przestrzegania prawa wewnętrznego w odniesieniu do wykonywania suwerennych praw lub jurysdykcji.

Co ciekawe, Trybunał uznał, że zgodnie z art. 298 ust. 1 (b) Konwencji deklaracja taka może wprawdzie dotyczyć sporów dotyczących działań związanych z zapewnianiem przestrzegania prawa wewnętrznego w odniesieniu do wykonywania suwerennych praw lub jurysdykcji, jednakże tylko takich, które są wyłączone spod kompetencji sądu lub trybunału arbitrażowego. Trybunał zauważył, że w tej sprawie przesłanka wyłączenia kompetencji nie została spełniona.

Trybunał uznał również, że brak obecności na rozprawie przedstawiciela Federacji Rosyjskiej nie stanowi przeszkody do zastosowania przewidzianych w Konwencji środków tymczasowych. Trybunał argumentował, że taka postawa strony sporu nie może skutkować pogorszeniem sytuacji strony domagającej się od Trybunału zastosowania środków ochrony praw.

Trybunał uznał możliwość zastosowania środków tymczasowych zgodnie z art. 290 ust. 5 Konwencji ze względu na to, że wymaga tego nagła sytuacja. W rezultacie nakazał uwolnienie statku Arctic Sunrise oraz wszystkich osób zatrzymanych w związku z rozstrzyganym sporem po złożeniu kaucji w wysokości 3 600 000 euro w formie gwarancji bankowej. Trybunał orzekł również, że zarówno wspomnianemu statkowi, jak i członkom załogi należy umożliwić opuszczenie terytorium oraz obszarów morskich pod jurysdykcją Federacji Rosyjskiej.

Omawiana sprawa doskonale pokazuje, na jak wątłych podstawach opiera się funkcjonowanie prawa międzynarodowego. Brak instrumentów skutecznego egzekwowania norm bardzo osłabia ich efektywność, zwłaszcza w sytuacjach, w których skierowane są przeciwko mocarstwom. Skuteczność i prawidłowe funkcjonowanie norm prawa międzynarodowego jest zatem coraz częściej wystawiane na poważną próbę nie tylko w przypadku konfliktów o charakterze politycznym i militarnym, lecz również takich, których podstawą jest ochrona środowiska.

Dominik Wałkowski, Zespół Prawa Ochrony Środowiska kancelarii Wardyński i Wspólnicy