dr Ewa Butkiewicz, Sylwia Paszek

Jak często afera spożywcza?

Ostatnie afery spożywcze: z solą przemysłową użytą do produkcji żywności oraz z niewłaściwej jakości proszkiem jajecznym zmuszają do postawienia pytania, czy i jakiego stopnia ryzyko ponosimy spożywając żywność wytworzoną w przemysłowej produkcji masowej.

Niedawne afery skłaniają do namysłu, jakie obowiązki względem dostawców spoczywały na odbiorcach soli czy proszku jajecznego, czyli surowców do dalszej produkcji żywności. Czy byli oni zobowiązani sami przeprowadzać testy jakościowe dostarczanych surowców? Jeśli tak, to czy konieczne było testowanie każdej odebranej partii, czy tylko partii wybranych losowo? A może przeciwnie: wystarczyło polegać na deklaracji dostawcy zobowiązanego w ramach własnego przedsiębiorstwa do wytworzenia produktu bezpiecznego i zgodnego z deklarowaną jakością?

Ramy prawne

Ramy prawne zapewnienia bezpieczeństwa żywności znajdują się w rozporządzeniu (WE) Nr 178/2002 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 28 stycznia 2002 r. ustanawiającym ogólne zasady i wymagania prawa żywnościowego, powołującym Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności oraz ustanawiającym procedury w zakresie bezpieczeństwa żywności.

Rozporządzenie to formułuje zasady ogólne bezpieczeństwa żywności, którymi są: zakaz wprowadzania do obrotu środków spożywczych niebezpiecznych oraz obowiązek każdego z podmiotów działających na ryku spożywczym zapewnienia bezpieczeństwa żywności.

NIE dla środka spożywczego niebezpiecznego

Pojęcie „bezpieczeństwa żywności” nie ma swojej definicji. Definiuje się natomiast środek spożywczy niebezpieczny, którym jest produkt szkodliwy dla zdrowia lub nienadający się do spożycia przez ludzi (art. 14 rozporządzenia). Na tak ogólnej definicji rozporządzenie poprzestaje. Nie określono w nim bowiem standardów czystości mikrobiologicznej, dopuszczalnych poziomów zanieczyszczeń ani innych norm, jakie spełniać musi bezpieczny produkt. W rezultacie „bezpieczeństwo” definiowane za pomocą klauzul generalnych generuje obowiązek „zapewnienia bezpieczeństwa” w postaci zachowania najwyższych standardów ostrożności. Są one systematycznie podwyższane w miarę rozwoju nauki o wpływie żywności na ludzki organizm, jak i rozwoju technik laboratoryjnych i innych technik badawczych.

Trudna jest zatem rola podmiotów uczestniczących w produkcji i obrocie żywnością: muszą one samodzielnie, a jednocześnie z uwzględnieniem aktualnego stanu wiedzy z zakresu biologii, chemii, fizyki i medycyny oceniać, czy wprowadzany do obrotu produkt spełnia współczesne standardy bezpieczeństwa i może być w związku z tym oferowany konsumentom.

Obowiązki podmiotów: from farm to fork

Kluczową zasadą systemu zapewnienia bezpieczeństwa żywności jest nałożenie na każdy podmiot uczestniczący w rynku spożywczym zindywidualizowanego obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa produktu. Obowiązek ten aktualizuje się w stosunku do każdego, kto faktycznie wykonuje określone czynności w procesie „from farm to fork”, takie jak wytwarzanie surowców, dostawy surowców, kolejne etapy wytwarzania produktu finalnego, pakowanie, przepakowywanie, przechowywanie, transport, dystrybucja, kolejne etapy dostaw. Odpowiedzialność podmiotów biorących udział w wytworzeniu i dostawie produktu finalnego nie jest zbiorowa. Ogranicza się ona do zapewnienia zgodności żywności z wymogami prawa żywnościowego w przedsiębiorstwie pozostającym pod kontrolą konkretnego podmiotu (art. 17 rozporządzenia). W efekcie podstawowym obowiązkiem podmiotu działającego na rynku spożywczym jest doskonalenie zapewnienia bezpieczeństwa w procesach przez niego przeprowadzanych, w ramach własnego przedsiębiorstwa. Podmioty te nie funkcjonują jednak w próżni: są w swych działaniach sprzężone i zależne od różnego rodzaju kooperantów, funkcjonują w łańcuchu produkcji i dostaw.

Czy producent produktu finalnego musi kontrolować swoich dostawców?

Wysoki standard dbałości o bezpieczeństwo mógłby sugerować, że producent produktu finalnego winien kontrolować każdą partię każdego surowca dostarczonego do produkcji.

Wydaje się jednak, że sformułowanie po stronie producenta produktu finalnego obowiązku stałej kontroli jakości dostarczanych surowców, a tym samym działalności dostawcy, byłoby sprzeczne z prawem.

Po pierwsze, każdy podmiot działający na rynku spożywczym jest zobowiązany w ramach swojego przedsiębiorstwa zapewnić bezpieczeństwo i należytą (a co najmniej: deklarowaną) jakość wytwarzanego produktu. Jeśli jest to producent surowca wykorzystywanego do dalszej produkcji, winien on wytworzyć surowiec bezpieczny i zgodny ze specyfikacją (zamówieniem), a także nadający się do celu, dla jakiego jest zamawiany, o ile taki cel jest dostawcy znany (np. sól zamawiana do produkcji wędlin, a nie do posypywania dróg w okresie zimowym). Producent produktu finalnego wykorzystujący surowiec winien mieć prawo działać w przeświadczeniu, że jego dostawca także działa zgodnie z prawem i wypełnia swe obowiązki wynikające z prawa żywnościowego, a w efekcie dostarcza surowiec bezpieczny i właściwej jakości.

Po drugie, nałożenie na producenta produktu finalnego obowiązku faktycznej kontroli działania dostawcy narusza zasadę, że działalność przedsiębiorcy zgodnie z prawem podlega kontroli właściwych organów administracji publicznej. Poprawność działania dostawcy winna kontrolować właściwa inspekcja (sanitarna, jakości handlowej artykułów rolno–spożywczych, weterynaryjna); kontrahent dostawcy nie powinien ponosić trudów i kosztów dokonywania takiej zdublowanej kontroli.

Po trzecie, wszystkie podmioty uczestniczące w wytworzeniu i sprzedaży produktu spożywczego czerpią zyski z prowadzonej działalności gospodarczej. Z tych względów niezasadne jest takie konstruowanie modelu obowiązków, zgodnie z którym producent produktu finalnego (i tak odpowiedzialny za produkt względem konsumenta) miałby dodatkowo obowiązek stworzenia i utrzymywania w ramach własnej struktury jednostki kontrolującej dostarczane surowce, a tym samym zgodność działalności dostawców z prawem żywnościowym.

Podsumowując…

Im bardziej złożony produkt spożywczy lub im dłuższą drogę przebył od wytwórcy do konsumenta, tym większe ryzyko.

Przedsiębiorcy dojrzewają jednak do coraz wyższych standardów określających byt lub niebyt na rynku; muszą budować zaufanie u kontrahentów. Stała wysoka jakość dostarczanego produktu i działanie zgodne z prawem są warunkiem sine qua non funkcjonowania w dłuższej perspektywie czasowej. Takie myślenie o zasadach działania może dawać nadzieję, że afer spożywczych będzie coraz mniej.

Rzetelność działania warto i czasem trzeba wymusić. Winno to być zadaniem państwa, realizowanym poprzez racjonalnie zaplanowane i ukierunkowane kontrole przestrzegania przepisów prawa żywnościowego w całym łańcuchu dostaw, a w razie potrzeby także stosowanie proporcjonalnych do przewinień, ale także dolegliwych i szybko wymierzanych kar z tytułu naruszeń.

Ostatnie raporty UOKiK o jakości żywności pokazują, że jakość ta istotnie się poprawia: niewątpliwie jest to efekt i dojrzalszego rynku, i wzmożonych kontroli.

dr Ewa Butkiewicz, Sylwia Paszek, Zespół Life Science i Postępowań Regulacyjnych kancelarii Wardyński i Wspólnicy