Czy zabraknie prądu dla lampek na choince?

Za kilka dni zasiądziemy przy wigilijnym stole. Jak co roku ozdobimy choinkę bombkami i lampkami. Jednak w przyszłości może zabraknąć prądu na zapalenie choinkowych lampek, a kolację wigilijną zmuszeni będziemy zjeść przy świecach.

Już wkrótce polskie elektrownie wyłączą bloki o mocy ponad 6 000 megawatów. Ta ilość mocy odpowiada blisko 20% obecnego zapotrzebowania w kraju. Bloki mają być zamykane ze względu na fakt, że są bardzo przestarzałe. Większość z nich pracuje od ponad 40 lat, a 15% z nich już ponad 50 lat.

W tym roku widmo zamknięcia stało m.in. nad Elektrownią Dolna Odra w Nowym Czarnowie. Planowane było także wyłączenie bloków energetycznych w Turowie, Bydgoszczy i Bełchatowie.

Wyłączanie bloków elektrowni może spowodować poważne konsekwencje, które mogą prowadzić do zagrożenia bezpieczeństwu dostaw prądu w naszym kraju. Urząd Regulacji Energetyki w swoim rocznym sprawozdaniu z działalności ocenił, że po 2015 roku nie można wykluczyć przerw w dostawach prądu z powodu niedoboru mocy.

Rozwiązaniem może okazać się budowa elektrowni atomowej. Pozostaje jeszcze kwestia określenia momentu rozpoczęcia inwestycji. W państwach Europy Zachodniej (doświadczonych pod tym względem) budowa elektrowni atomowej trwa kilkanaście lat. Zgodnie z przewidywaniami ekspertów pierwszy reaktor może zostać uruchomiony najwcześniej w 2023 roku. Jak uważa Mikołaj Budzanowski, Minister Skarbu Państwa, aktualnie priorytetem dla Polski jest poszukiwanie i wydobycie węglowodorów, co może oznaczać, że polski program atomowy zejdzie na dalszy plan.

Ponadto zagrożeniem dla dostaw prądu do naszych domów może się okazać całkowite zużycie sieci przesyłowych.

Polskie sieci przesyłowe są przeciążone ze względu na konieczność wchłonięcia olbrzymiej ilości energii produkowanej w północnych Niemczech na farmach wiatrowych i kierowanej do silnie uprzemysłowionych rejonów południowych Niemiec. Przeciążenie sieci przesyłowej w Polsce (jak i u innych sąsiadów Niemiec) spowodowane jest zamknięciem starych elektrowni atomowych w Niemczech.

Wzajemnie połączone europejskie linie przesyłowe pozwalają na przesył energii poprzez granice Polski do południowych landów niemieckich, gdzie jest ona w danej chwili najbardziej potrzebna. Prąd płynie po linii najmniejszego oporu – a opór fizyczny jest w tym przypadku najsłabszy w Czechach i Polsce. Z kolei Niemcy nie rozwinęły dostatecznej przepustowości swoich połączeń przesyłowych z północy na południe.

Czy zatem powinniśmy się pogodzić z myślą, że już nie zobaczymy świecącej choinki w święta i zamiast o prezenty będziemy prosić Świętego Mikołaja o więcej energii?

Deską ratunkową mogą się okazać programy wspierające rozwój i modernizację energetyki w Polsce w tym sieci elektroenergetyczne oraz program rozwijający energetykę odnawialną. Obecnie niezbędne są remonty przestarzałych bloków energetycznych jak i zaplanowanie budowy nowych elektrowni. Powinniśmy także promować budowanie małych lokalnych elektrowni biogazowych, wiatrowych czy przydomowych instalacji paneli słonecznych. Należy także wesprzeć upowszechnianie technologii oszczędzających energię. Według prezesa Instytutu na rzecz Ekorozwoju, jeżeli do tego nie dojdzie, to „już za kilka lat zapotrzebowanie na energię wzrośnie tak, że grożą nam blackouty i poranne komunikaty o aktualnym stopniu zasilania”.

Pozostaje nam wierzyć, że żaden czarny scenariusz się nie ziści i będziemy mogli spędzić kolejne święta, radując się przy blasku świecącej choinki.

Zespół Doradztwa dla Sektora Energetycznego kancelarii Wardyński i Wspólnicy