Czy wniesienie pozwu przed niewłaściwe forum przerywa bieg terminu przedawnienia?


Prowadzenie sporu przed niewłaściwym forum arbitrażowym lub państwowym może pozbawić wierzyciela roszczeń ze względu na upływ terminu przedawnienia – i to pomimo podejmowania realnych wysiłków w celu dochodzenia tych roszczeń i ponoszenia niemałych kosztów postępowania.

17 czerwca 2015 r. odbyło się spotkanie arbitrów i praktyków arbitrażu Stałego Sądu Arbitrażowego przy Polsko-Niemieckiej Izbie Przemysłowo-Handlowej. Dr Maciej de Abgaro Zachariasiewicz z Katedry Prawa Cywilnego Akademii Leona Koźmińskiego poddał krytycznej analizie wyrok Sądu Najwyższego z 18 lutego 2005 r. (V CK 467/04), z którego wynika, że wniesienie pozwu przed sąd arbitrażowy w braku skutecznego zapisu na sąd polubowny nie przerywa biegu terminu przedawnienia1.

Wyrok został wydany na tle powództwa o zapłatę za roboty budowlane. W łączącej strony umowie znajdował się zapis na sąd polubowny, w związku z czym wierzyciel zwrócił się najpierw do sądu polubownego, który w 80% orzekł na jego korzyść. Jednak w umowie znajdowało się również postanowienie, że jeśli na pierwszym spotkaniu pomiędzy stronami nie dojdzie do zawarcia porozumienia, spór będzie poddany sądowi powszechnemu. Dłużnik wniósł więc skargę o uchylenie orzeczenia sądu polubownego, podnosząc zarzut braku skutecznego zapisu na sąd polubowny. Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który uznał, że właściwość sądu polubownego dotyczyła jedynie posiedzenia ugodowego i zawarcia ugody, a nie wydania wyroku w sporze (V CKN 379/00).

Wierzyciel wniósł więc sprawę do sądu powszechnego, na co dłużnik podniósł zarzut przedawnienia. Sprawa ponownie dotarła do Sądu Najwyższego, który orzekł, że jeżeli pozew został wniesiony przed niewłaściwe forum, nie dochodzi do przerwania biegu terminu przedawnienia. W rezultacie wierzyciel całkowicie utracił swoje roszczenie.

(O podobnej sytuacji, w której wierzyciel może utracić roszczenie wskutek wniesienia pozwu przed sąd polubowny, który następnie uzna się za niewłaściwy, pisaliśmy już w tekście Rozstrzygnięcie sądu arbitrażowego w zakresie braku właściwości jest ostateczne).

Argumenty Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy odwołał się do wykładni literalnej art. 123 § 1 k.c., który stanowi, że:

Bieg przedawnienia przerywa się przez każdą czynność przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym, przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia […].

Jak stwierdził Sąd Najwyższy, określenie „powołany do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju” odnosi się wyłącznie do sądu lub organu innego niż sąd polubowny. Inaczej mówiąc, żeby wniesienie pozwu do sądu polubownego mogło przerwać bieg terminu przedawnienia, musi to być sąd powołany do rozpoznania tej konkretnej sprawy, czyli musi istnieć skuteczny zapis na ten właśnie sąd polubowny.

Sąd Najwyższy powołał się też na konieczność ochrony interesów dłużników, którzy mają prawo spodziewać się stabilizacji swojej sytuacji prawnej na skutek przedawnienia roszczenia. Tymczasem gdyby przyjąć, że ważny zapis na sąd polubowny nie jest niezbędnym warunkiem przerwania biegu terminu przedawnienia, bieg ten przerywałaby jakakolwiek czynność podjęta przed jakimkolwiek sądem polubownym. Rodziłoby to ryzyko dopuszczenia pozorowanych ruchów wierzyciela.

Dotkliwe skutki przerwania (i nieprzerwania) biegu terminu przedawnienia

Przerwanie biegu terminu przedawnienia ma bardzo dotkliwe skutki dla pozwanego. Po przerwaniu termin przedawnienia biegnie na nowo, w związku z czym czas, w którym wierzyciel może dochodzić swoich roszczeń, wydłuża się zwykle o kilka lat. Mniej dotkliwą instytucją jest zawieszenie biegu terminu przedawnienia: po ustaniu zawieszenia termin przedawnienia biegnie dalej od miejsca, w którym został zawieszony.

Art. 123 § 1 k.c. mówi jednak o przerwaniu biegu terminu przedawnienia, stąd tendencja do jego bardzo restrykcyjnej wykładni. Sądy stoją na stanowisku, że do przerwania biegu terminu przedawnienia prowadzą tylko czynności, które po pierwsze bezpośrednio zmierzają do dochodzenia roszczeń, a po drugie są skuteczne w rozumieniu prawa procesowego. Ten drugi warunek – jak zwrócił uwagę dr Zachariasiewicz – nie wynika jednak wprost z art. 123 § 1 k.c., tylko z jego wykładni. Czyli od skuteczności procesowej pozwu uzależnia się jego skutek materialny w postaci przerwania biegu terminu przedawnienia, co zdaniem prelegenta jest niedopuszczalne.

Skuteczność zapisu na sąd polubowny bardzo często jest dyskusyjna. Przedmiotem sporów jest zarówno forma zapisu, jego zakres, jak i zdatność arbitrażowa sporów w poszczególnych sprawach. Tymczasem konsekwencją orzeczenia Sądu Najwyższego jest to, że w sytuacji wątpliwej powód powinien równocześnie wnieść pozew przed sąd polubowny i sąd powszechny, przed każdym z nich zajmując inne stanowisko na temat ważności zapisu.

Na dodatek spory w przedmiocie skuteczności zapisu mogą trwać bardzo długo. W takiej sytuacji dochodzi do pozbawienia wierzyciela możliwości dochodzenia roszczeń, za co odpowiedzialność – jak stwierdził prelegent – ponosi wymiar sprawiedliwości (a raczej, jak dopowiedzieli później dyskutanci, można mówić o współodpowiedzialności obu instytucji orzekających. Skoro bowiem arbitrzy uznali się za właściwych dla sprawy i wydali wyrok – potem uchylony – oni również ponoszą odpowiedzialność za pozbawienie wierzyciela roszczenia).

Rzuca się w też w oczy dysproporcja w tym, co przerywa bieg terminu przedawnienia. Powszechnie uważa się, że przerywa ten bieg zawezwanie do próby ugodowej, które bywa zresztą używane tylko w tym celu. Tymczasem – zdaniem Sądu Najwyższego – kilkuletnia obrona swoich poglądów przed sądem arbitrażowym, a potem sądem powszechnym tego biegu nie przerywa. Widać tu ewidentne preferowanie sądów powszechnych kosztem polubownych.

Niewłaściwe wydaje się również faworyzowanie interesów dłużnika kosztem interesu wierzyciela – zwłaszcza że celem art. 123 § 1 pkt 1 k.c. wydaje się właśnie ochrona wierzyciela, który podjął realne wysiłki w celu dochodzenia swych roszczeń.

Rozwiązania w prawie modelowym

Pewne wskazówki co do właściwego uregulowania wspomnianej sytuacji można znaleźć w tzw. aktach prawa jednolitego, czyli przygotowywanych przez różne gremia zbiorach zasad i reguł, które nie są źródłem powszechnie obowiązujących norm prawa, ale stanowią punkt odniesienia dla ustawodawców. Większość takich aktów w sytuacji wniesienia sporu przed niewłaściwe forum przewiduje ochronę wierzyciela, ale bez dotkliwego dla dłużnika skutku w postaci przerwania biegu przedawnienia.

Projekt Wspólnego Systemu Odniesienia (DCFR) oraz Wspólne Europejskie Przepisy Dotyczące Sprzedaży (Common European Sales Law) przewidują, że jeśli postępowanie przed sądem powszechnym albo polubownym kończy się bez merytorycznego rozstrzygnięcia i wierzyciel wskutek tego miałby utracić swoje roszczenie ze względu na przedawnienie, to temu wierzycielowi przyznaje się dodatkowy czas – 6 miesięcy lub rok – na dochodzenie roszczeń.

Z kolei Reguły Międzynarodowych Umów Handlowych (UNIDROIT) oraz Zasady Europejskiego Prawa Umów (Principles of European Cotract Law) zakładają, że bieg terminu przedawnienia ulega zawieszeniu na okres wszczętego postępowania. Jeśli więc nie nastąpi merytoryczne rozstrzygnięcie, wierzycielowi zostanie przynajmniej tyle czasu, ile miał w chwili wniesienia powództwa.

Ciekawe rozwiązanie znalazło się w amerykańskim Uniform Commercial Code: jeśli podjęta próba dochodzenia roszczenia nie przyniosła merytorycznego rozstrzygnięcia, wierzycielowi przyznaje się zasadniczo dodatkowe sześć miesięcy na wniesienie ponownego powództwa, ale ten czas nie przysługuje, jeśli wierzyciel dobrowolnie zrezygnował z dochodzenia roszczeń lub jeśli zakończenie postepowania nastąpiło na skutek zaniedbań powoda w dochodzeniu przez niego roszczeń.

Rekomendacje i kontrowersje

Jak stwierdził dr Zachariasiewicz, bardziej zasadne byłoby przejście na koncepcję zawieszenia, ewentualnie ograniczonego jakimś terminem. Zniknęłaby wówczas potrzeba restrykcyjnej wykładni przepisu art. 123 § 1 k.c., gdyż nie niósłby on tak drastycznych skutków dla dłużnika, a jednocześnie wierzyciel nadal byłby chroniony. Do czasu interwencji ustawodawcy należałoby jednak uznać, że artykuł ten w obecnym kształcie nie wyklucza przerwania biegu przedawnienia mimo wniesienia pozwu przed niewłaściwe forum.

Większość dyskutantów krytycznie oceniła omawiane orzeczenie SN, zwracając m.in. uwagę, że nigdzie w Kodeksie cywilnym nie zdefiniowano sądu polubownego w taki sposób, żeby można go było przeciwstawiać sądowi powszechnemu lub innemu organowi powołanemu do rozstrzygania roszczeń danego rodzaju. W związku z tym wykładni dokonanej przez Sąd Najwyższy nie można nazwać wykładnią literalną, tylko błędną.

Mec. Monika Hartung z kancelarii Wardyński i Wspólnicy zwróciła uwagę, że zapis na sąd polubowny jest umową między stronami, w związku z czym należy go oceniać zgodnie z art. 65 k.c., który nakazuje raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu. W omawianej sprawie Sąd Najwyższy nie poddał zapisu takiej ocenie, czego skutkiem był wniosek o jego nieskuteczności.

Dyskutanci przypomnieli również o doktrynie competence – competence: skoro sąd arbitrażowy uznał swoją właściwość, to należy to uszanować, przynajmniej w zakresie przerwania biegu terminu przedawnienia przez czynność przed sądem arbitrażowym, który uznał się za właściwy.

Padł też głos w obronie orzeczenia. Przypomniano, że przerwanie biegu terminu przedawnienia jest jedną z podstaw prawa cywilnego, bo wprowadza stabilizację stosunków pomiędzy stronami. Skoro strony tak sformułowały klauzulę, że nie było wiadomo, jaki sąd jest właściwy do rozstrzygania sporów między nimi, Sąd Najwyższy musiał dokonać własnej interpretacji i słusznie wybrał taki sąd, który daje stronom największą możliwość kontroli wyroku. Wybór sądu polubownego wiąże się bowiem z określonymi konsekwencjami procesowymi – jest to swoiste samoograniczenie, której nie można narzucać stronom bez ich jednoznacznego oświadczenia woli w tym zakresie.

Wprawdzie nikt ze zgromadzonych nie spotkał się z takim problemem w praktyce, jednak większość zgodziła się, że w takiej sytuacji należałoby wnieść pozew przed sąd polubowny, a z ostrożności procesowej zawezwać do próby ugodowej przed sądem powszechnym. Tu jednak pojawiło się kolejne zagadnienie prawne: czy można wezwać do próby ugodowej przed sądem powszechnym, jeśli istnieje zapis na sąd polubowny. Takie pytanie trafiło ostatnio do Sądu Najwyższego, który jednak 18 czerwca 2015 r. odmówił podjęcia uchwały w tej sprawie (III CZP 30/15). Dopóki więc nie ma jednoznacznej odpowiedzi orzecznictwa, jak zgodzili się praktycy, wspomniane rozwiązanie wydaje się najwłaściwsze.

Justyna Zandberg-Malec, kancelaria Wardyński i Wspólnicy


1 M. Zachariasiewicz, J. Zrałek, Nieskuteczność przerwania biegu terminu przedawnienia w przypadku wniesienia pozwu przed niewłaściwe forum arbitrażowe lub państwowe, Przegląd Sądowy, kwiecień 2015