Bartosz Trocha

Czy powstanie wspólna europejska regulacja w zakresie pozwów zbiorowych?

W instytucjach unijnych coraz głośniej mówi się o potrzebie stworzenia nowego jednolitego rozwiązania służącego grupowemu dochodzeniu roszczeń.

Niespełna trzy lata temu na mocy ustawy z dnia 17 grudnia 2009 r. o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym pojawiła się w polskim systemie prawnym instytucja tzw. pozwu zbiorowego. Od tamtej pory nowa konstrukcja powoli wdrażana jest w rodzimej praktyce. Wiele wskazuje jednak na to, że już niedługo może czekać nas kolejna dawka legislacji w tej materii, tym razem z Brukseli.

Dla kogo?

Przymiarki do takiego kroku trwają już od pewnego czasu. Jeszcze w 2008 roku, zanim uchwalono polską ustawę, zredagowana została Zielona Księga w sprawie dochodzenia zbiorowych roszczeń konsumentów (COM 2008 0794). W myśl założeń przyświecających całej idei to właśnie konsumenci mieliby stanowić jedną z dwóch podstawowych grup adresatów nowego aktu. Z badań Eurobarometru wynika bowiem, że blisko 4/5 konsumentów w UE byłoby bardziej skłonnych do dochodzenia swoich roszczeń przeciwko przedsiębiorcom, gdyby nie musieli czynić tego w pojedynkę.

Jako drugą grupę osób potencjalnie zainteresowanych nową regulacją wymienia się poszkodowanych wskutek wyrządzenia czynów niedozwolonych. Chodzi tu zwłaszcza o przypadki szkód wyrządzanych na dużą skalę, których indywidualne dochodzenie może być utrudnione bądź nieopłacalne dla jednostek z uwagi na wysokość kosztów sądowych.

Nowa regulacja miałaby dotyczyć spraw o charakterze transgranicznym, tj. takich, w których powodowie i pozwany będą mieli miejsca zamieszkania bądź siedziby w różnych państwach członkowskich, bądź też gdy to sami powodowie będą zamieszkiwać w więcej niż jednym państwie. Nie chodzi więc o akt, który zastąpiłby funkcjonujące rozwiązania krajowe, lecz raczej o uzupełnienie tych ostatnich poprzez umożliwienie zbiorowego dochodzenia roszczeń ponad granicami.

Dylematy legislacyjne

W prace nad pomysłem zaangażowała się Komisja Prawna Parlamentu Europejskiego. W styczniu 2012 roku ukazało się jej wstępne sprawozdanie, w którym pozytywnie oceniono ogólną koncepcję, wskazując jednak na potrzebę rozważenia kilku bardziej szczegółowych zagadnień. Do głównych wyzwań przy opracowywaniu docelowej treści aktu zaliczono problematykę unormowania jurysdykcji i sposobów ustalania prawa właściwego dla sporów wynikłych z „europejskich” pozwów zbiorowych.

Namysłu wymagałaby szczególnie pierwsza kwestia, zwłaszcza w obliczu aktualnego uprzywilejowania pozycji konsumentów na tym polu jako tzw. strony słabszej. W myśl przepisów rozporządzenia 44/2001 konsument występujący z powództwem przeciwko przedsiębiorcy może odstąpić od klasycznej zasady „actor sequitur forum rei” (zgodnie z którą do rozstrzygnięcia sporu właściwy jest sąd miejsca zamieszkania pozwanego) i wytoczyć je przed sądem państwa, w którym sam zamieszkuje. W sprawozdaniu podkreślono, że przy grupowym występowaniu z roszczeniami owo osłabienie nie będzie już takie oczywiste, czemu trudno odmówić logiki. Zauważono też, że przyznanie jurysdykcji sądom państwa, w którym zamieszkują poszkodowani (lub też większość poszkodowanych), mogłoby skutkować „werbowaniem” powodów z takich państw, których procedury byłyby bardziej korzystne dla strony wnoszącej pozew. Z tego względu wydaje się, że największe szanse ma opcja tradycyjna, czyli jurysdykcja sądu właściwego dla miejsca zamieszkania bądź siedziby pozwanego.

Do istotnych założeń nowego prawa będą należały przepisy związane z informowaniem potencjalnych powodów i przystępowaniem przez nich do sprawy. W przekazywaniu informacji jak największej liczbie osób pomagać mają organizacje konsumenckie, które dodatkowo miałyby możliwość występowania z powództwem na rzecz konsumentów. Przyłączanie się konkretnych jednostek do powództwa miałoby się odbywać wyłącznie na zasadzie opt-in, a więc za ich wyraźnie oświadczoną wolą i imiennym wskazaniem, tak aby nowy mechanizm nie był wykorzystywany ponad miarę. Postuluje się przy tym takie zredagowanie przepisów, które nie będzie prowadziło do niezasadnego uprzywilejowania poszkodowanych z pozwów zbiorowych w stosunku do występujących indywidualnie. Chodzi tu zwłaszcza o kwestię dostępu do materiału dowodowego i wynikające z tego dalsze przeszkody.

Jak się wydaje, niezbędne będzie wprowadzenie przymusu reprezentowania powodów przez zawodowego pełnomocnika. Zważywszy na skalę złożoności tego rodzaju postępowań, można przypuszczać, że brak profesjonalnej pomocy prawnej po stronie powodowej byłby okolicznością poważnie utrudniającą ich prowadzenie. Ponadto, aby zminimalizować ryzyko bezpodstawnego wytaczania powództw zbiorowych, wysunięto propozycję, by warunkiem wszczęcia procesu było uprzednie stwierdzenie naruszenia prawa przez określony organ krajowy bądź unijny. Słabością tego ostatniego pomysłu jest jednak dodatkowe mnożenie procedur.

Europejczycy nie gęsi…

Inicjatorzy podkreślają bardzo mocno, że ich celem nie jest bezkrytyczne przeszczepienie na grunt europejski klasycznego class action, jakie narodziło się przed laty w USA. Wręcz przeciwnie, w sprawozdaniu Komisji zastrzega się, iż należy unikać przejmowania negatywnych aspektów, jakie narosły wokół funkcjonowania powództw zbiorowych w praktyce amerykańskiej. Tamtejszy system określono nawet, dość dosadnie, jako stwarzający pole do nadużyć i „pieniactwa”, co uznano za niezgodne z europejskimi tradycjami prawnymi. Wykluczono w związku z tym m.in. możliwość finansowania dochodzenia roszczeń przez osoby trzecie w zamian za udział w przyznanym odszkodowaniu, jako instytucję obcą porządkom prawnym większości państw członkowskich i prowadzącą do „przekształcenia pozwu w produkt handlowy”. Z tych samych przyczyn odmówiono racji bytu ewentualnym żądaniom zasądzania odszkodowań o charakterze karnym, tj. w wysokości przekraczającej poniesioną szkodę, celem przysporzenia dodatkowej dolegliwości dla pozwanych.

Podstawową zaletą nowej regulacji byłoby z pewnością stworzenie skutecznego środka zwalczania sprzecznych z prawem praktyk o zasięgu międzynarodowym. Poprawiłaby się jakość prawa do sądu dla obywateli państw Unii w potyczkach z potężnymi kontrahentami zagranicznymi. Możliwość wytoczenia pozwu zbiorowego zamiast wielu „małych” postępowań dotyczących tego samego naruszenia wzmocniłaby pozycję procesową poszkodowanych, zwiększając ich nadzieje na pomyślne rozstrzygnięcie sporu. Odciążone zostałyby też sądy, które nie musiałyby już odrębnie zajmować się każdym przypadkiem z osobna. W konsekwencji zyskać mógłby cały szeroko pojęty wymiar sprawiedliwości w UE.

Bartosz Trocha, Zespół Rozwiązywania Sporów i Arbitrażu kancelarii Wardyński i Wspólnicy