Monika Hartung

Czy arbitraż faktycznie jest poufny

Gdy sąd powszechny rozstrzyga kwestie z postępowania polubownego, rozprawa nie powinna być jawna.

Jedną z niezwykle istotnych dla przedsiębiorców zalet arbitrażu jest jego poufność wynikająca z prywatnego charakteru tego postępowania. Czy jednak rzeczywiście zapewniamy poufność arbitrażu sensu largo w stopniu satysfakcjonującym jego uczestników?

W toku krajowego i międzynarodowego postępowania przed sądem polubownym poufność jest przestrzegana. Osoby niebędące stronami postępowania mogą uczestniczyć w posiedzeniach sądu za zgodą stron i arbitrów, obecność prasy jest wyłączona, a orzeczenia mogą być publikowane tylko przy braku sprzeciwu stron. Wątpliwości może budzić jedynie kwestia zachowania poufności przez świadków, biegłych czy tłumaczy, jednak można umownie zobowiązać te osoby do zachowania w tajemnicy faktów związanych z prowadzonym sporem.

Choć tajne, to jawne

Jeśli jednak trzeba zwrócić się do sądu powszechnego, a liczba takich sytuacji rośnie ze wzrostem popularności arbitrażu, obowiązują ogólne reguły rozstrzygania spraw, czyli jawność postępowania.

Co do zasady poddanie sprawy pod rozstrzygnięcie sądu polubownego powoduje niedopuszczalność przeprowadzenia postępowania przez sąd państwowy. Jednak zgodnie z regulacjami części piątej k.p.c. w wielu wypadkach sąd powszechny wykonuje czynności istotne dla postępowania arbitrażowego. Czynności przed sądem powszechnym podejmowane są w fazie przedarbitrażowej (zabezpieczenie roszczenia lub dowodu), w toku postępowania arbitrażowego (przeprowadzenie dowodu lub dokonanie innej czynności, której sąd polubowny nie może wykonać), jak również na skutek wszczęcia postępowań postarbitrażowych (rozpoznanie skargi o uchylenie wyroku sądu polubownego lub stwierdzenie jego wykonalności).

Niektóre czynności sądów powszechnych mają charakter formalny (powołanie czy odwołanie arbitra), inne natomiast odnoszą się do meritum sporu (rozstrzygnięcie o zarzucie braku właściwości sądu polubownego lub rozpoznanie skargi o uchylenie wyroku sądu polubownego).

Zasadą jest, że sąd powszechny rozstrzyga sprawy na posiedzeniu jawnym. Jedynym wyjątkiem jest możliwość orzekania na posiedzeniu niejawnym w sprawach związanych z powołaniem lub odwołaniem arbitra. Wówczas sąd może wysłuchać strony na posiedzeniu niejawnym, a także odebrać od nich oświadczenia na piśmie. Artykuł 1159 k.p.c. nie wyklucza jednak możliwości skierowania sprawy na posiedzenie jawne. Na posiedzeniu niejawnym sąd powszechny decyduje także o zabezpieczeniu roszczenia, uznaniu i stwierdzeniu wykonalności wyroku krajowego sądu polubownego lub ugody zawartej przed takim sądem arbitrażowym. W pozostałych wypadkach sąd powszechny rozstrzyga na posiedzeniu jawnym.

Posiedzenie jawne co do zasady służy ustaleniu stanu faktycznego i przeprowadzeniu dowodów, głównie osobowych. Tymczasem jeśli sąd powszechny rozstrzyga np. o zarzucie braku właściwości sądu polubownego, nie trzeba dokonywać dodatkowych ustaleń stanu faktycznego ani prowadzić dowodów osobowych. Rola sądu powszechnego sprowadza się do rozważenia argumentacji przyjętej przez sąd polubowny, który uznał swoją właściwość, oraz analizy stanowisk stron, które bez uszczerbku dla ich kompletności mogą zostać przedstawione na piśmie. Na posiedzeniu jawnym strony powtarzają więc, po raz kolejny, argumentację przedstawioną w pismach.

Wystarczyłoby na piśmie

W obecnym stanie prawnym nierozstrzygnięcie zarzutu braku właściwości sądu polubownego na rozprawie implikuje nieważność postępowania z uwagi na „pozbawienie strony możności obrony swoich praw”. W orzecznictwie przyjmuje się, że strona jest pozbawiona możności obrony swoich praw, jeśli z powodu wadliwych czynności procesowych sądu lub strony przeciwnej nie mogła brać i nie brała udziału nie tylko w całym postępowaniu, ale także w jego istotnej części.

Chodzi jednak o całkowite faktyczne pozbawienie możności obrony. Brak jest zatem przeszkód, aby sąd zobowiązał strony do przedstawienia ostatecznych stanowisk na piśmie i po ich otrzymaniu wydał rozstrzygnięcie.

Moim zdaniem rozstrzygnięcie zarzutu braku właściwości sądu polubownego na posiedzeniu niejawnym, poprzedzone pisemnym wysłuchaniem stron, nie narusza prawa stron do obrony ich interesów w postępowaniu sądowym. Taki sposób procedowania wzmocniłby zasadę poufności arbitrażu, a nadto pozwoliłby uniknąć zbędnych kosztów wyznaczenia posiedzenia oraz przyspieszyłby orzekanie o zasadności zarzutu. Jest to istotne, ponieważ wszczęcie postępowania przed sądem powszechnym nie wstrzymuje postępowania arbitrażowego, które nadal się toczy i teoretycznie może się skończyć przed rozstrzygnięciem o właściwości sądu polubownego.

Jeśli wyznaczenie rozprawy jest uzasadnione, np. z uwagi na konieczność przeprowadzenia dowodów osobowych, sąd powinien z urzędu lub na wniosek stron wyłączać jawność postępowania. Wyłączenie jawności na wniosek stron w związku z rozpoznawaniem kwestii związanych z postępowaniem arbitrażowym może mieć miejsce w przypadku uznania przez sąd zaistnienia uzasadnionych przyczyn dla wyłączenia jawności lub w przypadku ryzyka ujawnienia tajemnicy handlowej przedsiębiorstwa. Obie wymienione okoliczności faktycznie ocenia sąd, który nie zawsze uzna je za należycie umotywowane. Skoro jednak postępowanie przed sądem polubownym jest niejawne, poufność tego postępowania powinna być także zapewniona w postępowaniu przed sądem powszechnym, który rozstrzyga tzw. kwestie arbitrażowe.

Aby zatem uniknąć wątpliwości odnośnie do możliwości wyłączenia jawności rozpraw w sprawach „arbitrażowych”, zwłaszcza rozstrzyganych równolegle z toczącym się postępowaniem przed sądem polubownym, przepisy powinny wprost dopuszczać obowiązek wyłączenia jawności lub przynajmniej przyznawać stronom prawo do żądania jej wyłączenia. Dlatego w trakcie kolejnych nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego warto by wprowadzić odpowiednie regulacje, by zapewnić realizację jednej z najistotniejszych zasad postępowania arbitrażowego i wzmocnić jego integralność.

Monika Hartung, praktyka postępowań sądowych i arbitrażowych kancelarii Wardyński i Wspólnicy

Artykuł ukazał się 11 kwietnia 2014 roku w Rzeczpospolitej