Justyna Zandberg-Malec

Byli właściciele latami czekają na odszkodowanie za działki przejęte pod drogi publiczne

Zdaniem rzecznika praw obywatelskich stan ten może naruszać konstytucyjne prawo do słusznego odszkodowania za wywłaszczoną nieruchomość.

19 lipca 2012 roku rzecznik praw obywatelskich zwrócił się do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej w sprawie trybu ustalania i wypłaty odszkodowań za działki wydzielone pod drogi publiczne. Do rzecznika trafiają bowiem skargi obywateli, którzy – mimo przejęcia ich nieruchomości na własność jednostki samorządu terytorialnego, wskutek wydania ostatecznej decyzji zatwierdzającej podział nieruchomości – bezskutecznie oczekują na wszczęcie negocjacji w sprawie odszkodowania.

Organy gmin zwlekają z podjęciem negocjacji, tłumacząc się najczęściej brakiem środków finansowych na wypłaty odszkodowań. W jednej ze spraw badanych w biurze RPO organ gminy w 2011 roku poinformował zainteresowanego obywatela, że wnioski o wypłatę odszkodowań za działki przejęte pod drogi publiczne są rozpatrywane chronologicznie według daty ich wpływu i w miarę posiadanych środków finansowych, zaś aktualnie rozpatrywane są wnioski złożone w urzędzie gminy do 2006 roku.

Zdaniem RPO świadczy to o wadliwie ukształtowanych przepisach w tym zakresie. Z art. 98 ust. 3 ustawy z 21 sierpnia 1997 roku o gospodarce nieruchomościami wynika bowiem, że obowiązek odszkodowawczy jest realizowany w pierwszej kolejności poprzez uzgodnienie w wysokości odszkodowania w drodze negocjacji między wywłaszczonym a odpowiednim organem (a więc w trybie cywilnoprawnym). Dopiero gdy do takiego uzgodnienia nie dojdzie, odszkodowanie może zostać ustalone w trybie administracyjnym.

Ustawa o gospodarce nieruchomościami nie określa terminu, w którym organ administracji publicznej winien przystąpić do negocjacji w sprawie ustalenia odszkodowania. Ponieważ jest to etap cywilnoprawny, nie mają tu zastosowania przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego regulujące terminy załatwiania spraw w trybie administracyjnym. Jeżeli więc organy latami nie podejmują negocjacji, osoby zainteresowane nie mogą dochodzić swoich roszczeń w trybie sądowoadministracyjnym.

Ponadto, nawet jeśli odszkodowanie zostanie po latach przyznane, pokryje ono – zgodnie z przepisami – tylko wartość wywłaszczonej nieruchomości, a nie potencjalnie utracone korzyści w okresie, w którym wywłaszczony nie mógł czerpać pożytków ani ze swojej nieruchomości, ani z należnych za nią środków finansowych. Rażąco długa procedura przyznawania odszkodowania może więc w oczywisty sposób naruszać prawa majątkowe wywłaszczonego.

– Należy z uznaniem przyjąć inicjatywę RPO – mówi Krzysztof Wiktor z Zespołu Reprywatyzacji kancelarii Wardyński i Wspólnicy. – Brak środków finansowych na wypłatę odszkodowań za grunty wydzielone pod drogi publiczne nie może oznaczać, że skutki zaniechania organów obciążają właścicieli, którzy zostali de facto wywłaszczeni. Konstytucja RP chroni własność i inne prawa majątkowe, dopuszcza wywłaszczenie, ale jedynie na cel publiczny i za słusznym odszkodowaniem. Zwlekanie z wypłatą odszkodowań pozostaje więc w sprzeczności z ustawą zasadniczą. Co więcej, zwłoka taka często powoduje negatywne konsekwencje finansowe dla wywłaszczonych właścicieli, szczególnie tych, którzy na wywłaszczonym gruncie prowadzili działalność gospodarczą. Brak odszkodowania może skutkować niemożliwością odtworzenia działalności gospodarczej w innym miejscu, a zatem wywołać szkodę majątkową. Były właściciel, który znajdzie się w takiej sytuacji, ma prawo domagać się odszkodowania za zaniechanie wypłaty przez organ władzy publicznej.