Joanna Krakowiak

Bez cukru – to nie takie proste

Praktyka inspekcji kontrolujących znakowanie produktów żywnościowych nie umożliwia świadomych wyborów konsumenckich, a więc niejako działa wbrew polityce promującej zdrowe żywienie.

Podstawowym prawem konsumenta jest prawo do informacji. W związku z tym na producentów żywności nałożono szczegółowe obowiązki dotyczące znakowania produktu. Głównym nakazem płynącym z tych złożonych i często kazuistycznych przepisów jest rzetelne informowanie o cechach produktu. Nie zawsze jednak informacja, która jest prawdziwa, może być umieszczona na produkcie. Czy ten paradoks da się racjonalnie wyjaśnić?

Producent, informując o składzie produktu, niejednokrotnie chciałby zakomunikować konsumentowi, czego oferowany produkt nie zawiera. Informacja, że w produkcie nie ma soli, cukru czy konserwantów, jest istotna dla konsumenta i może wpłynąć na decyzję o zakupie danego produktu.

Inspekcje kontrolujące znakowanie produktów żywnościowych kwestionują jednak umieszczenie informacji o tych cechach produktu, które są wspólne dla danej kategorii produktów. Zakazuje się np. zamieszczania oznaczenia „bez substancji konserwujących” na produktach, które zgodnie z prawem takich substancji zawierać nie mogą. Kontrolerzy powołują się na przepis art. 46 ust. 1 pkt c ustawy z 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia (tj. DzU 2010 nr 136, poz. 914, ze zm.). Zabrania on sugerowania, że środek spożywczy ma szczególne właściwości, jeżeli wszystkie podobne środki spożywcze mają takie właściwości.

Niejasne reguły

Przykładem niech będą przeciery warzywne. Zgodnie z prawem do przecieru w słoiku nie wolno dodawać substancji konserwujących, a do takiego samego produktu w kartonie już można. Kwestionując umieszczenie zgodnej z prawdą informacji, że przecier warzywny w słoiku nie zawiera substancji konserwujących, zakłada się, że konsument jest świadomy tego rozróżnienia, czyli doskonale zna rozporządzenie ministra zdrowia z 22 listopada 2010 r. w sprawie dozwolonych substancji dodatkowych (DzU 2010 r., poz. 232, nr 1525). Założenie to jest błędne, gdyż zarówno przedsiębiorcy, jak i organy inspekcji miewają problem z prawidłową interpretacją tego aktu prawnego, o czym świadczy liczba wskazań pokontrolnych oraz sporów dotyczących składu i znakowania żywności.

Oświadczenia typu „bez cukru”, „bez soli” czy „bez substancji konserwujących” są poszukiwane przez konsumentów, gdyż umożliwiają podejmowanie świadomych wyborów i racjonalne komponowanie diety. Zamieszczanie takich oświadczeń wpisuje się też w politykę promującą zdrowy sposób odżywiania.

Przejawem tej polityki jest m.in. planowana nowelizacja ustawy z 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia w zakresie żywności oferowanej dzieciom. Jej celem jest zapobieganie spożywaniu przez dzieci produktów żywnościowych zawierających substancje, których przyjmowanie w nadmiernych ilościach może negatywnie wpływać na zdrowie i rozwój. Chodzi tu o syntetyczne substancje słodzące (np. sacharyna, syrop glukozowo-fruktozowy), wzmacniacze smaku (np. glutaminian sodu), tłuszcze trans, sól w ilości przekraczającej 1,25 g (lub 0,5 g sodu) na 100 g produktu, cukier prosty (jeżeli jest go więcej niż 10 g na 100 g produktu), kwasy tłuszczowe (w ilości większej niż 1 g na 100 g produktu).

Dzieci pod ochroną

Jeśli nowelizacja wejdzie w życie, w przedszkolach, szkołach podstawowych, gimnazjalnych oraz innych zakładach i placówkach oświatowo-wychowawczych oraz opiekuńczo-wychowawczych zakazana będzie sprzedaż oraz reklama żywności zawierającej wymienione w nowelizacji substancje. W celu ochrony zdrowia dzieci polski ustawodawca rozważa zatem daleko idące ograniczenie swobody działalności gospodarczej w zakresie kanałów dystrybucji żywności, która z uwagi na swój skład uważana jest za niezdrową.

Świadome wybory

Tymczasem omawiana praktyka organów nadzoru nie umożliwia świadomych wyborów konsumenckich, a więc niejako działa wbrew polityce promującej zdrowe żywienie. Zakazując stosowania prawdziwych oświadczeń dotyczących cech wspólnych dla kategorii, inspekcje przedkładają ochronę zasad konkurencji pomiędzy przedsiębiorcami nad uzasadniony interes konsumenta. A przecież ochronie konkurencji służą odrębne mechanizmy prawne przysługujące samym przedsiębiorcom oraz innym organom (np. prezesowi UOKiK i sądom cywilnym).

Czy w ramach obecnie obowiązującej ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia jest miejsce na rozwiązanie kompromisowe, uwzględniające nie tylko literalną wykładnię przepisów, ale również potrzebę edukacji konsumentów? Pewną furtką może być przepis przejściowy dotyczący znakowania soków zawarty w rozporządzeniu ministra rolnictwa i rozwoju wsi z 15 marca 2013 r. zmieniającym rozporządzenie w sprawie znakowania środków spożywczych.

Zgodnie z tym aktem prawnym na opakowaniach soków, które jako kategoria nie mogą zawierać cukru, można będzie umieszczać informację, że „od dnia 28 kwietnia 2015 r. żadne soki owocowe nie zawierają dodatku cukru”. Być może ten wyjątek otwiera pole producentom innych produktów żywnościowych, którzy również chcieliby zakomunikować konsumentom, że ich produkty nie zawierają określonych substancji, i w ten sposób ich edukować oraz promować swój produkt i całą kategorię produktów.

Joanna Krakowiak, Zespół Life Science i Postępowań Regulacyjnych kancelarii Wardyński i Wspólnicy

Tekst ukazał się 5 czerwca 2013 roku w Rzeczpospolitej