Lucyna Olewniczak

Artykuł w archiwum internetowym też może naruszać prawa osób trzecich

Tekstu takiego nie trzeba jednak usuwać; wystarczy opatrzyć go stosowną wzmianką o toczącym się postępowaniu lub o uznaniu treści za naruszającą dobra osobiste – pisze Sąd Najwyższy w dostępnym już pisemnym uzasadnieniu wrześniowego wyroku.

Wyrok Sądu Najwyższego z 28 września 2011 r., sygn. akt I CSK 743/10

Rozważania Sądu Najwyższego w sprawie o sygn. akt I CSK 743/10 nie dotyczyły nowego zagadnienia prawnego. W kwestii naruszenia praw osób trzecich poprzez utrzymanie w internetowym wydaniu gazety treści uznanych za bezprawne wypowiedział się już uprzednio Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPCz) w rozstrzygnięciu z 10 marca 2009 r. w sprawie Times Newspapers Ltd przeciwko Wielkiej Brytanii (sygn. sprawy C 3002/03). Nie jest zatem zaskakujące, że w pisemnym uzasadnieniu omawianego wyroku Sąd Najwyższy kilkakrotnie powołuje się na to rozstrzygnięcie.

Sąd Najwyższy nie zgodził się z ustaleniami faktycznymi oraz oceną prawną dokonaną w sprawie przez sąd okręgowy, a następnie w całości potwierdzoną przez sąd apelacyjny. Sądy te uznały bowiem, że internetowe archiwa gazet nie służą rozpowszechnianiu publikacji, a wyłącznie ich gromadzeniu, przechowywaniu, opracowywaniu i udostępnianiu na wyraźne życzenie zainteresowanych osób. Na tej podstawie sądy uznały, że samo umożliwienie dostępu do archiwalnych wydań artykułów prasowych, choćby i uznanych za naruszające cudze dobra osobiste, nie może być utożsamiane z ich rozpowszechnianiem. Nie nosi zatem znamion bezprawności, gdyż nie prowadzi do kolejnych naruszeń. Archiwa internetowe porównano z działalnością bibliotek, w których egzemplarze prasy drukowanej (egzemplarze archiwalne) są udostępnianie na życzenie zainteresowanych. W związku z tym podkreślono, że nie można skutecznie żądać ponownej ochrony przed tym samym naruszeniem w przypadku archiwum internetowego, tak jak nie byłoby to możliwe w odniesieniu do zbiorów bibliotek. Jednym z argumentów uzasadnienia była również niemożność usunięcia wszelkich śladów publikacji prasowej naruszającej dobra osobiste.

Sąd Najwyższy nie podzielił powyższych rozważań. W szczególności wskazał, że przyznana rekompensata z tytułu naruszenia dóbr osobistych w prasie nie jest niezależna od formy i miejsca tej publikacji, wskazując, że „Uznanie, że oświadczenie zawierające przeproszenie za naruszającą dobro osobiste treść publikacji dotyczy wszystkich możliwych form i nośników, na jakich może być zamieszczona ta sama treść, mogłoby w istocie prowadzić do iluzorycznej tylko ochrony”. Wobec powyższego „(…) publikowanie tego samego artykułu na różnych nośnikach informacji może prowadzić do uznania, że doszło do innego czynu naruszającego dobro osobiste”.

Tym samym również utrzymywanie artykułu naruszającego dobra osobiste w internetowym archiwum gazety może stanowić naruszenie tych dóbr, co uprawnia do wytoczenia powództwa i domagania się ochrony na podstawie art. 24 k.c., niezależnie od faktu zgłoszenia uprzednio w odrębnym postępowaniu roszczeń związanych z tożsamą treścią. Sąd Najwyższy, podzielając pogląd ETPCz, wskazał, że „Nie jest do przyjęcia sytuacja, w której w Internecie treści zniesławiające mogą pozostawać bez żadnych ograniczeń, ponieważ prowadziłoby to do permanentnego naruszania dóbr osobistych”. Nie bez znaczenia dla rozważanej kwestii były możliwości, jakie stwarza internet – nieograniczona w czasie dostępność do jego zasobów dla każdego zainteresowanego daną treścią.

Sąd Najwyższy rozważył również, w którym momencie przy publikacjach internetowych dochodzi do naruszenia. Pod rozwagę poddano trzy możliwości: 1) do naruszenia dochodzi w chwili pierwszej publikacji zniesławiającego artykułu w internecie, 2) mamy do czynienia z czynem o charakterze ciągłym 3) do naruszenia dóbr osobistych dochodzi za każdym razem, gdy do artykułu dociera użytkownik internetu.

Mając na względzie równowagę pomiędzy prawem do archiwizowania materiałów prasowych w internecie a prawem do ochrony dóbr osobistych, Sąd Najwyższy uznał, że zasadne jest przyjęcie pierwszej koncepcji. Podmioty odpowiedzialne za treść publikacji nie mogą być bowiem narażone na ciągłą obawę procesu i nieograniczone w czasie ryzyko ponoszenia finansowych konsekwencji. Przyjęcie jednej z pozostałych dwóch koncepcji dawałoby bowiem de facto możliwość bezterminowego dochodzenia roszczeń majątkowych (w przypadku nieusunięcia materiałów z archiwum). Do naruszenia dóbr osobistych dochodzi zatem w chwili pierwszej publikacji w internecie.

Odnosząc się do roszczeń wysuwanych wobec osób odpowiedzialnych za treści znajdujące się w archiwach internetowych, Sąd Najwyższy powielił rozwiązanie zaakceptowane przez ETPCz: obok artykułu, w którym znalazły się treści naruszające cudze dobra osobiste, należy zamieścić stosowną wzmiankę o toczącym się postępowaniu lub o uznaniu treści za naruszającą dobra osobiste. Sąd Najwyższy wskazał, że takie rozwiązanie jest uzasadnione zarówno praktycznymi trudnościami w całkowitym usunięciu publikacji z internetu, jak i tym, że nakaz całkowitego usunięcia publikacji mógłby prowadzić do nieuzasadnionego represjonowania podmiotu odpowiedzialnego za naruszenie, a także stawiałby sądy w roli cenzora.

W przedmiotowym rozstrzygnięciu, odnosząc się do jednego z zarzutów kasacji, Sąd Najwyższy wskazał również, że nie jest wykluczona a priori możliwość naruszenia przez publikację dóbr osobistych osoby, której dany artykuł nie dotyczy bezpośrednio (nie została w nim wskazana). Jest natomiast kwestią dowodową wykazanie istnienia naruszenia i jego związku z publikacją.

Przedmiotowy wyrok nie wymaga komentarza, otwarte pozostaje jednak pytanie, dlaczego mimo istniejącego od kilku lat rozstrzygnięcia w kwestii odpowiedzialności za publikowane w internecie materiały archiwalne uznane za naruszające cudze prawa potrzebna okazała się interwencja Sądu Najwyższego.

Lucyna Olewniczak, Zespół Technologie, Media, Telekomunikacja kancelarii Wardyński i Wspólnicy