Marek Szydłowski

ACTA – zagrożenie dla wolności obywateli?

Problem nie leży w samych zapisach umowy ACTA, ale w dotychczasowej praktyce implementowania do polskiego prawa regulacji dotyczących telekomunikacji i internetu.

Ubiegły tydzień przyniósł gwałtowne protesty uliczne przeciwko podpisaniu przez Polskę umowy handlowej dotyczącej zwalczania obrotu towarami podrobionymi, znanej pod skrótem ACTA. Protestujący wskazywali, że podpisanie przez Polskę tej umowy będzie skutkowało ograniczeniem wolności w internecie. Z drugiej strony nie tylko przedstawiciele rządu, ale również prawnicy zajmujący się własnością intelektualną zapewniali, że ACTA niczego nie zmieni, ponieważ w polskim prawie są już przepisy implementujące do polskiego systemu prawnego większość postanowień tej umowy, a te dotychczas nieimplementowane są fakultatywne i Polska ich implementować nie musi. Czy wobec tego należy się obawiać ograniczenia wolności w internecie w wyniku implementacji ACTA? Niestety, tak.

Obawa o ograniczenie wolności w internecie wynika nie tyle z samych postanowień ACTA, ile z dotychczasowego sposobu implementowania regulacji unijnych dotyczących telekomunikacji i internetu. Przykładowo zawarte w dyrektywie 2006/24/WE postanowienia dotyczące retencji danych zaimplementowano w ten sposób, że zgodnie z przepisami art. 180a – 180c ustawy z dnia 16 lipca 2004 r. – Prawo telekomunikacyjne obowiązuje maksymalny dopuszczalny okres retencji danych (24 miesiące), a zakres danych podlegających retencji jest szerszy niż wymagany przez dyrektywę, ponieważ obejmuje dane o lokalizacji telekomunikacyjnych urządzeń końcowych. Ten przykład pokazuje, że w sytuacji, w której postanowienia acquis communautaire dopuszczają restrykcyjne działania wobec obywateli, nasz ustawodawca nie tylko wykorzystuje je w pełni, ale idzie jeszcze dalej. Należy się obawiać, że tak samo byłoby w przypadku ACTA.

Przykładowymi postanowieniami ACTA, które mogłyby podlegać „rozszerzającej implementacji”, podobnej do tej, jaką zastosowano przy retencji danych, są postanowienia art. 27 ust. 4 ACTA, które zezwalają na możliwość „ujawnienia posiadaczowi praw informacji wystarczających do zidentyfikowania abonenta, co do którego istnieje podejrzenie, że jego konto zostało użyte do naruszenia, jeśli ten posiadacz praw zgłosił w sposób wystarczający pod względem prawnym żądanie dotyczące naruszenia praw związanych ze znakami towarowymi, praw autorskich lub praw pokrewnych i informacje te mają służyć do celów ochrony lub dochodzenia i egzekwowania tych praw”.

Takie ujawnienie mogłoby nastąpić na podstawie nakazu wydanego przez „właściwe organy”. W obecnym stanie prawnym takim właściwym organem w Polsce jest sąd rozpoznający powództwo o naruszenie autorskich praw majątkowych, a podstawą prawną do wydania są przepisy art. 80 ust. 1 pkt 2 i 3 ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Istnieje jednak niebezpieczeństwo, że uprawnienie do wydania takiego nakazu może przez polskiego ustawodawcę zostać rozszerzone na inne „organy właściwe”, którymi, zgodnie z postanowieniami art. 5 pkt c ACTA, są „odpowiednie organy sądowe, administracyjne lub organy odpowiedzialne za egzekwowanie prawa zgodnie z prawem danej Strony”. Oznaczałoby to, że uprawnienie do wydania nakazu, o którym mowa w art. 27 ust. 4 ACTA, mogłaby dostać np. Policja albo Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Podobna sytuacja może wystąpić w przypadku postanowień art. 25 ACTA dotyczącego decyzji „właściwego organu” o zajęciu, przepadku lub zniszczeniu „pirackich towarów” (np. podrobionych płyt DVD).

Z powyższych przykładów dość jasno wynika, że ACTA stwarza możliwości zwiększenia stopnia arbitralności w ograniczaniu takich konstytucyjnie chronionych praw obywateli jak prawo do prywatności czy prawo własności.

Jeżeli zatem Polska ratyfikuje ACTA, a rząd zamierza dotrzymać obietnicy tego, że ratyfikacja nie spowoduje ograniczenia praw i wolności obywateli, należałoby oczekiwać od rządu oświadczenia, że:

  • „organem właściwym”, o którym mowa w ACTA, będzie sąd, w przypadku postępowania karnego sąd lub prokurator, a w odniesieniu do postanowień ACTA dotyczących kontroli granicznej również te organy ścigania, które dziś mają prawo zatrzymania pirackich towarów,
  • o wydaniu decyzji dotyczących ujawnienia danych danej osoby osoba ta zostanie niezwłocznie poinformowana, przy czym tylko w wyjątkowych wypadkach, niezbędnych dla danego postępowania, przekazanie tej informacji będzie mogło być opóźnione najpóźniej do momentu zakończenia postępowania,
  • każda decyzja wydana w wykonaniu przepisów implementujących ACTA będzie zaskarżalna przez wszystkie osoby, których decyzja dotyczy,
  • osoby, których prawa lub wolności zostały bezzasadnie naruszone w wyniku decyzji podjętych na podstawie przepisów implementujących ACTA, będą miały prawo do odszkodowania,

przy czym sformułowanie „przepisy implementujące ACTA” powinno oznaczać nie tylko nowe przepisy prawne, ale również przepisy obecnie obowiązujące, które odpowiadają poszczególnym postanowieniom ACTA.

Ponadto należy również zwrócić uwagę, iż ACTA nie zmienia materialnoprawnego zakresu ochrony własności intelektualnej; postanowienia ACTA dotyczą jedynie sposobów egzekwowania praw własności intelektualnej. Należałoby zatem oczekiwać jednoznacznego stwierdzenia, że przyjęcie ACTA przez Polskę nie zamyka dyskusji o zakresie ochrony prawnoautorskiej, np. w odniesieniu do kwestii zmiany granic dozwolonego użytku.

Przyjęcie ACTA przez Polskę może stwarzać zagrożenie dla wolności obywateli. Jednak, jeżeli w procesie ratyfikacji przyjęta zostanie zasada, iż wolności i prawa obywateli mają pierwszeństwo przed wygodą organów ścigania i innych organów państwa, zagrożenie to nie musi się zmaterializować.

Marek Szydłowski, Zespół Technologie, Media, Telekomunikacja kancelarii Wardyński i Wspólnicy