Jan Ciećwierz, wywiady

Jan Ciećwierz: Także w kontaktach handlowych obowiązuje zasada „pragniesz pokoju, szykuj się do wojny”

Rozmowa z Janem Ciećwierzem, wspólnikiem kancelarii Wardyński i Wspólnicy współodpowiedzialnym za Zespół Rozwiązywania Sporów i Arbitrażu, o potrzebie zabezpieczania należności handlowych.

Portal Procesowy: Po co zabezpieczać należności handlowe?

Jan Ciećwierz: W idealnym świecie nie byłoby to konieczne. Wystarczyłoby stosowanie zasady uczciwości kupieckiej. Niestety, zasada ta nie zawsze jest stosowana przez przedsiębiorców w obrocie gospodarczym. Przyczyną nie zawsze jest przy tym nieuczciwość, w obecnej sytuacji gospodarczej często są to problemy finansowe. W związku z tym racjonalny i rzetelny przedsiębiorca powinien w ramach kontaktów z kontrahentami przedsięwziąć choćby minimum czynności w celu zabezpieczenia własnego sukcesu gospodarczego.

Czy należy je podjąć na etapie zawierania umowy?

Nawet wcześniej. Zupełną podstawą jest prawidłowe zidentyfikowanie kontrahenta, zwłaszcza jeżeli nie jest nim spółka prawa handlowego, tylko osoba prowadząca ewidencjonowaną działalność gospodarczą. Jeżeli nie znamy adresu zamieszkania takiej osoby, w razie jakichkolwiek problemów trudno będzie nawet sformułować pozew, bo taki przedsiębiorca musi być pozywany na adres zamieszkania, a nie na adres prowadzonej działalności gospodarczej. Kolejną niezmiernie ważną sprawą jest stan cywilny przedsiębiorcy i sposób uregulowania majątkowych stosunków małżeńskich: czy przedsiębiorca jest osobą żonatą lub zamężną, czy ma pełną wspólność ustawową małżeńską czy ma podpisaną intercyzę, z jakiego majątku można egzekwować należność. To są podstawowe rzeczy, które trzeba ustalić przed zawarciem umowy.

A co należy zapisać w samej treści umowy?

W samej umowie trzeba zawrzeć zapisy ułatwiające ewentualne dochodzenie roszczeń. Trzeba więc np. ustalić kwestie uznawania i potwierdzania wystawianych faktur albo kwestię składania oświadczeń o uznaniu długu przy akceptacji rachunku. Tu szczególną uwagę należy zwrócić na właściwą reprezentację kontrahentów biznesowych, to znaczy czy osoby akceptujące rachunek (fakturę) lub składające oświadczenie o uznaniu długu mają prawo składać oświadczenia woli w imieniu podmiotów, które rzekomo reprezentują. Ustalenie tych faktów umożliwi dochodzenie roszczeń nie w wieloletnim postępowaniu sądowym, tylko w szybkim postępowaniu nakazowym. Proces sądowy bywa przy tym wieloletni nawet nie ze względu na potencjalne możliwości obrony dłużnika, tylko z uwagi na niewydolność sądownictwa, rozumianą jako brak stworzenia przez państwo polskie właściwych warunków pracy dla sędziów. Niestety, sprawy nierzadko trafiają na wokandę sądową dopiero po 6-8 miesiącach od złożenia pozwu.

Podstawowe formy zabezpieczenia własnych interesów w regulacjach umownych to uzyskanie poręczenia płatności zobowiązań pieniężnych, czasem gwarancja bankowa, ale również klauzula zakazu potrąceń. Może to być również weksel, złożenie oświadczenia o poddaniu się egzekucji z aktu notarialnego, kredyt kupiecki – pozwalający utrzymywać kontrolę wypłacalności dłużników.

Odrębną kwestią jest zabezpieczenie przyszłych roszczeń poprzez rozpoznanie majątku dłużnika i jego umiejętne zabezpieczenie. W tym zakresie prawnicy nierzadko współpracują z detektywami, którzy pomagają ustalić sytuację finansową dłużnika. Potem należy zabezpieczyć potencjalne roszczenia w ramach postępowania sądowego lub nawet przed wszczęciem tego postępowania. Często wymaga to pilnych i nagłych działań w celu zajęcia jakiegoś majątku, składników majątkowych czy środków finansowych na rachunkach bankowych. Tu rola prawnika jest nieoceniona i niezbędna.

Podsumowując, można powiedzieć, że rzetelny przedsiębiorca, nawet mający zaufanie do swojego kontrahenta, powinien na wszelki wypadek przygotować się na sytuacje trudne w kontaktach handlowych. W pełni znajduje tu zastosowanie stara rzymska zasada: si vis pacem, para bellum – pragniesz pokoju, szykuj się do wojny. Temu właśnie służy zabezpieczanie roszczeń. Jeżeli roszczenia będą odpowiednio zabezpieczone, najprawdopodobniej nie dojdzie do sporu sądowego.

Rozmawiała Justyna Zandberg-Malec