Czy odpowiedzialność osób prawnych za korupcję zmierza w złym kierunku?


Janusz Tomczak, adwokat odpowiedzialny za Zespół Praktyki Karnej kancelarii Wardyński i Wspólnicy, dla TalklawGlobal™ o różnicach w polskim i brytyjskim prawie antykorupcyjnym.

Adam Smith, główny doradca DCNS Group we Francji, zadał ekspertom z Czech, Francji, Niemiec, Włoch, Polski, Hiszpanii, Turcji i Ukrainy pytania o możliwy wpływ brytyjskiej ustawy antykorupcyjnej na państwa członkowskie. Poniżej prezentujemy odpowiedzi Janusza Tomczaka z Zespołu Praktyki Karnej kancelarii Wardyński i Wspólnicy.

Brytyjska ustawa antykorupcyjna pokazuje, że Wielka Brytania zaostrza reżim odpowiedzialności za działalność korupcyjną osób prawnych. Jaki jest obecny status polskiego ustawodawstwa i czy może ono ewoluować w stronę podejścia prezentowanego przez regulację brytyjską?

Polskie prawo przewiduje odpowiedzialność karną poszczególnych osób bezpośrednio zaangażowanych w działania o charakterze korupcyjnym. Głównymi środkami do zwalczania korupcji są instrumenty zawarte w polskim prawie karnym.

Przejawem takiego podejścia było utworzenie w latach 2005-2007 Centralnego Biura Antykorupcyjnego – instytucji, której głównym celem jest wykrywanie i ściganie przestępstw o charakterze korupcyjnym. Podkreślmy: przestępstw, a więc czynów poszczególnych osób.

Jednocześnie od 9 lat w Polsce obowiązuje ustawa nakładająca na osoby prawne odpowiedzialność quasi karną, związaną z ewentualnym popełnieniem przestępstwa przez osoby reprezentujące tę firmę lub działające w jej interesie, jeśli przestępstwo mogło przynieść owej firmie korzyść. Ustawa ta mogłaby posłużyć do zwalczania korupcji, lecz z powodu nieefektywnego modelu odpowiedzialności jest ona używana rzadko i głównie do spraw związanych z przestępstwami karnoskarbowymi.

Na chwilę obecną polskie prawo nie zmierza więc w kierunku modelu prezentowanego przez ustawę brytyjską.

Brytyjskie Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało wytyczne określające, jakie „procedury antykorupcyjne” powinny być wdrożone w firmie. Co byłoby najlepszą tego typu procedurą w polskim stanie prawnym?

Odpowiadając na to pytanie, trzeba pamiętać o różnicach w kulturze korporacyjnej firm z Europy Zachodniej i Wschodniej. Różnice te w oczywisty sposób wynikają z historii, ale także z różnej kultury prawnej.

W Polsce nie ma żadnych oficjalnych, powszechnie akceptowanych wytycznych wskazujących, jakie działania powinny być podjęte w wewnętrznej strukturze firm w celu zapobiegania korupcji.

Centralne Biuro Antykorupcyjne, w ramach swojej działalności prewencyjnej i edukacyjnej, opublikowało tak zwany „poradnik antykorupcyjny”. Wyjaśnia on, czym jest zjawisko korupcji i jakie są jego ramy prawne, a także przedstawia kilka prostych metod zapobiegania temu zjawisku. Poradnik ten podaje przykład procedur ISO jako powszechnie dostępnych standardów, które powinny być stosowane w szerszym zakresie.

O ile nam jednak wiadomo, publikacja ta nie jest powszechnie znana, a co więcej nasze doświadczenie wskazuje, że tezy w niej zawarte mogą nie być popularne. Często spotykamy się z np. z niechęcią do „wiązania się niepotrzebnymi procedurami”, które „wiążą ręce” czy „zmniejszają efektywność”

Zgłaszane są też wątpliwości co do tego, czy firmy są prawnie zobowiązane do tworzenia wewnętrznych regulacji tego typu, zapewniających standardy działania w sytuacji zagrożenia korupcją.

Chociaż trudno wskazać przepis, który nakłada bezpośrednio obowiązek wprowadzenia takich regulacji wewnętrznych, po głębszej analizie zobowiązanie takie można wyprowadzić z przepisów przewidujących sankcję za braki w nadzorze i organizacji przedsiębiorstw, które mogą prowadzić do wystąpienia przestępstw związanych z korupcją.

Międzynarodowe firmy z oczywistych względów wolałyby się posługiwać powszechnym standardem, stanowiącym wspólny mianownik najlepszych praktyk w krajach, w których prowadzą działalność. Jak Pana zdaniem powinien wyglądać taki standard?

Jasne jest, że międzynarodowe przedsiębiorstwa chciałyby wytworzenia jednolitych standardów antykorupcyjnych, należy jednak pamiętać, iż w Polsce regulacje antykorupcyjne są objęte reżimem prawa karnego. Prawo karne należy do tych dziedzin prawa, które wykazują znaczne różnice w różnych systemach prawa, jest też najbardziej odporne na proces harmonizacji prawa wewnątrz Unii Europejskiej.

Niestety w konsekwencji, biorąc pod uwagę obecny stan regulacji prawnych, w każdym przypadku potrzebna jest analiza sytuacji konkretnego podmiotu działającego w danej branży w danym środowisku ekonomicznym. Nie wydaje się możliwe w praktyce stosowanie jednolitych standardów.

Jak polskie firmy organizują swoje procedury wewnętrzne i jakie zmiany (jeżeli w ogóle) byłyby potrzebne w tym zakresie?

Widywałem już procedury wewnętrzne stworzone metodą „kopiuj i wklej” na podstawie procedur podmiotu zagranicznego. Opisujące je dokumenty stanowiły wierne – i zupełnie nieczytelne – tłumaczenie z języka obcego. W takich przypadkach procedury antykorupcyjne istniały tylko na papierze, ponieważ działania w nich opisane były bezrefleksyjnie przejęte z zagranicy i nieprzystosowane do polskich warunków. Takie podejście może mieć wysoce negatywne skutki, choćby dlatego, że pracownicy niechętnie przestrzegają procedur nie odzwierciedlających realiów ich pracy.

Najlepsze efekty osiągają firmy, które odpowiednie procedury wykształciły w oparciu o własne doświadczenia, przy uwzględnieniu coraz łatwiej dostępnej wiedzy i doświadczeń specjalistów. Takie podejście bym zalecał.

Istnieją jednak branże, w których już teraz istnieje wysoki poziom regulacji ze względu na specyfikę sektora. W efekcie ryzyko korupcji, w jej najprostszych formach, jest relatywnie małe. Przykładem mogą być sektory finansowy i farmaceutyczny.

Pełen zapis dyskusji w języku angielskim jest dostępny na stronie TalklawGlobal.